14 lipca 2026

Refleksja nad rozmaitością form wyrażania siebie.

 Idąc za ciosem, tj. poprzednią notką , oraz odwiedzoną stroną  (https://www.national-geographic.pl/historia/kto-mial-je-ogladac-i-czytac-wyjasniamy-fenomen-rysunkow-z-nazca/) oraz  za rysowaniem/malowaniem/inne .... czyli tak zwanym , ,sobie a muzom,,- postanowiłam przyjrzeć się rysunkom z Nazca * i malowidłom jaskiniowym , które zachowały się do czasów dzisiejszych.

I co mi przyszło do głowy ? Same oczywistości:

- gatunek ludzki ma naturalną skłoność do opisywania swojego życia/ przedstawiania siebie i otoczenia na czymkolwiek się da: na ścianie jaskinii, na powierzchni Ziemi, na własnym ciele/ na ceramice i z wykorzystaniem innych materiałów i form wyrazu, a nie tylko poprzez bazgroły na ścianie własnego pokoju /bloku mieszkalnego/ garażu czy pudle po przesyłce z ulubioną przez nas osobiście karmą .....niby dla rybek, kocura , czy dla psa. I jeszcze pudełka po butach mogą się przydać.

Ta potrzeba wyrażenia siebie i naszych emocji przybiera znane ogólnie formy wyrazu:

- poprzez wyrazy (bez)dźwięcznie i (nie)miło brzmiące

- poprzez rysunki (nie)udane i (nie)udolne

To samo dotyczy otoczenia/ zabudowań/przestrzeni , w jakich się obracamy i jakie tworzymy ,  w stroju, który też nas ,, wyraża, i opisuje/ stwarza jakieś wrażenie na nasz temat.

Bogactwo twórczości zwanej ,, bazgrołami blokowisk,, informuje nas o ewidentnej potrzebie , kolejnego pokolenia ,- znalezienia sposobu wyrazenia siebie przez indywidualnych lub grupowych poszukiwaczy Zaginionej Arki , czyli drogi do Siebie. 

Teksty naścienne wraz z psikniętymi  liniami bez ładu i składu lub z nawiazaniem do instynku zachowania gatunku, zdają się przeczyć lub  wręcz stoją w opozycji do metrykalnego wieku (nie)poznanych artystów. A wiek ten wskazuje na....zamierzchłą starozytność niedorozwiniętego Homo erektusa przed skokiem w cywilizację zamiast pożądanego w stajni Augiasza tj. w Życiu-Herkulesa.

Podobieństwo z człowiekiem jaskiniowym , który wylazł na światło dzienne w poszukiwaniu stada żywnosci, które trzeba było upolować, polega tylko na zastosowanych prostych środkach wyrazu uwieczniajacych ówczesne pożądanie . Natomiast malowidła od zewnętrznej strony lub te naklatkowe- pozostawione do wglądu publicznego -mają przypominać  społeczeństwu, że nie wszyscy rozwiną się artystycznie, nie w jednakowym tempie rozwija się wrażliwość, czy inne pożadane społecznie cechy. Te zaś miałyby świadczyć o tym, że gatunek ludzki nie jest opóźniony w rozwoju cywilizacyjnym. Ale jest, bo problemy wylewają się na zewnatrz jak gotująca  woda z przepełnionego gara.

Tak więc Duch człowieka jaskiniowego nadal żyje i ma się całkiem dobrze. Coby zatem dać upust emocjom pojawiającym się pod wpływem róznych widoków/sytuacji/ informacji ....piszę, albo pływam czasem robię sernik na zimno. Wszak rysunek nie jest moją mocną stroną....Oszczędzam więc energię na to co najlepiej wyraża moje ego. 

Być może osobiście zrobiłam jakiś mały krok w rozwoju i zostawiłam H...erektusa za sobą. Wszak nawet serce przebite strzałą i inicjały MZ + DR= WM ( wielka miłość)  zyskują na znaczeniu, gdy są dedykowane osobom zainteresowanym, a nie ulicznemu kurzowi podrasowanemu śmieciami przegrzebanymi podczas ptasiej segregacji.

Tymczasem, do zagospodarowania na doraźną twórczość autobusową czy ławkową/trzepakową polecam podniesiony skrawek papieru/bilet/ pustą flaszkę Przecież nie wszystkie elementy użytkowe życia ludzkiego dobrze wpisują się w mijany przez nas ( kraj)obraz. 

I skoro o krajobrazie mowa, to tak się zastanawiam, czy te rysunki na płaskowyżu, to nie informacja dla kosmitów,( ze względu na wielkość niektórych)  coby omijali szerokim łukiem Ziemię, bo tu tylko same dzikie zwierzaki walczą o przetrwanie w zmieniajacych się warunkach klimatycznych.....i środowiskowych tzn. w najbliższym otoczeniu.

*można poszukać pod hasłem geoglify z Nazca

O płaskowyżu Nazca jest  też tu:     https://www.ebsco.com/research-starters/social-sciences-and-humanities/nazca-lines-archaeological-site-peru

,, Projekt i funkcjonalność

Linie Nazca to geoglify, co oznacza, że ​​są wzorami wyrytymi w twardym krajobrazie. Ponieważ linie Nazca zostały wyryte w ziemi przez proste przesunięcie niewielkich ilości kamyków i ziemi, są bardzo delikatne. Przez eony były chronione przez stosunkowo statyczne środowisko pustyni Nazca. Obszar ten jest słabo narażony na wiatr i deszcz, więc linie mogły pozostać nienaruszone. Skały w tym obszarze utleniały się, przez co górna warstwa ma charakterystyczny rdzawy kolor. Nazca przesunęła się o około 10 do 38 centymetrów (4 do 15 cali) skały, odsłaniając jaśniejszy piasek pod spodem. Rezultatem jest seria linii, które wyglądają jak znaki kredowe na ciemniejszym tle. Linie zostały wykonane za pomocą prostych technik. Nazca umieszczali kołki (których pozostałości znaleziono na końcach kilku linii) na jednym końcu linii. Stosując podstawowe techniki geodezyjne, Nazca mogli tworzyć linie i wzory przy niewielkim nakładzie pracy.

Większość linii to proste, proste ścieżki. Jednak Nazca tworzyła bardziej skomplikowane wzory, obejmujące postacie ludzkie, rośliny, spirale, trójkąty, prostokąty i faliste krzywe. Do najsłynniejszych należą prawdopodobnie abstrakcyjne wizerunki rodzimych zwierząt. Należą do nich małpa, jaszczurka, koliber, pelikan, pająk i orka. Całkowitą długość linii szacuje się na ponad 1300 kilometrów (800 mil).

Biorąc pod uwagę długi okres ich powstawania, prawdopodobnie pełniły one więcej niż jedną funkcję. Badania przeprowadzone w XXI wieku sugerują, że wiele linii prawdopodobnie miało cel ceremonialny. Niektóre mogą być związane z rytuałami płodności, podczas gdy inne były używane w rytuałach, w których kapłani prosili bogów o przyniesienie wody do Nazca. Na przykład pająki i małpy są symbolicznie kojarzone z deszczem w wielu kulturach andyjskich , a kolibry z urodzajnością plonów. Proste linie mogły po prostu służyć do kierowania Nazca do miejsc, w których tradycyjnie odprawiano tego typu rytuały.,,,,


12 lipca 2026

BTW czyli Ego pod lupą wróżby i Przeznaczenia... ,,murali,,.

 O roli w życiu naszego osobowego Ego można powiedzieć wszystko.  To co zostało zapamiętane z wielką przyjemnością z racji skoków serotoniny / dopaminy /adrenaliny czy innych hormonów szczęsliwości  , i to co  zostało wyparte z powodów utajnionych. Zakopane przed sobą czy przed ewentualną nieświadomą gadatliwością podczas snu czy spożytych środków rozwiązujących język. 

Nasze Ego osobowe pisze swoją historię w pamiętniku tj. na dysku pamięci . Czy jest to pamięć długotrwała czy krótkotrwała, nie ma tutaj znaczenia, bo i tak wszystko jest zapisane mimo naszych usilnych prób wygumkowania czy zamazania korektorem. Czasem jest to pamiętnik z kolorowymi rysunkami/ dźwiękami/ zapachami/ wrazeniami a niekonicznie czarno-biały. A wszystko to co nazywa się naszą ego-przeszłością to ścieżka dokonanych wyborów i ich konsekwencje. 

Symbolicznie, gdybyśmy wypełniali okrąg kolejnymi liniami według potrzeby Ducha tzw. bezplanowej abstrakcji- byłaby to nasza własna mandala . Bardziej lub mniej kolorowa, z krzywymi lub prostymi liniami tworzacymi różne figury . Postanowiłam więc zmierzyć się z własnym Ego-pamiętnikiem tworząc ,,Mandalę własnych wyborów,, idąc za głosem wewnetrznym, nie przejmując się końcowym efektem. Jak bardzo uszczegółowiłam się- wyraża ilość linii. Nie ma to w tym przypadku większego znaczenia....wszak chodzi o to by .....pokazać i zobaczyć jak wyglądają ego-wybory i ich konsekwencje- symbolicznie z perspektywy .....dnia dzisiejszego.

Oto co otrzymałam: 

Image

Image

A jak wygląda nasze Przeznaczenie , w którym zawierają się wszystkie mozliwe opcje połaczeń i wyborów, przedstwia rysunek powyżej.

Jeżeli użylibyśmy jako  odzwierciedlenie również okręgu tj. formy zamkniętej i ograniczonej linią, z powodu granic w jakich przemieszcza się indywidualne ego-osobowe- to byłaby to czysta/biała = zapisana na czarno np. kula tj. okrag ( na płaskiej powierzchni kartki).  Nie z powodu pustki, ale z powodu zapełnienia mozliwościami ( n do potęgi n wyborów) z których wybraliśmy akurat to co wybraliśmy. Gdyby nałożyć na to tysiące indywidualnych ,,ego- mandali,, innych osób - gdzieś te linie by się ,spotkały/przecięły/biegły razem i rozchodziły.

Czy tak własnie nie wyglada to co jest ,,zapisane w Gwiazdach,, ? A kto dysponuje ,, ścieżką dostępu,, do Przenaczenia,tj.osobistych nie narysowanych jeszcze przez ego liniii/figur/wzorów , ale zapisanych na karcie Przeznaczenia - niech sobie każdy sam odpowie. Wszak wiara we wróżki/ wróżby trwa od zawsze.......Przecież to też wiedza, ale potrzebuje całkiem innych narzędzi by do niej uzyskać dostęp.....A właściwie zinterpretować =odczytać, to wyższa szkoła jazdy.

Jak wyglada nasza przeszłość- tak jak ją sobie narysujemy. Albo na pokaz, albo zgodnie z tym co czujemy.

Życzę miłego relaksu...ze sobą. Wszak ,,Czysta kartka ,, przyjmie wszystko.... każdą emocję.

Ps.Użyłam kolorów, we własnej mandali, bo tak czułam w tym momencie, ale wczesniejsze, codzienne -sprzed lat, rysowane były tylko za pomocą ołówka i linijki......Tak więc ..,tu zaszła zmiana,, . Większa powierzchnia daje większe pole do popisu....a uszczegółowienie wymagałoby więcej czasu , zwłaszcza jeżeli rysunek wykonalibyśmy według jakiejś procedury, np.

1. ilość figur/linii/ rysunków = ilość przeżytych lat z indywidualnymi zwrotami ,akcji,,

2. kluczowe/ zapamiętane wydarzenia  z życia na przestrzeni jakiegoś okresu czasu -(wycinek życia )

3.według podziału na  dobre/ złe wybory i ich konsekwencje w naszej indywidualnej ocenie

4. ego-ocena kogoś z naszego otoczenia- jak symbolicznie widzi ją nasze ego

5. mandala przyjaciół/ nieprzyjaciół

6. relacji domowych

7. itd. jakiegoś osobistego problemu 

Wszak wszystko może mieć swój wyraz artystyczny.....tylko po co zaraz manifestować siebie i swoje zainteresowania  na ścianach bloków.....? Wszak wszyscy wiedzą o istnieniu ciemnej/czarnej strony  ego- natury. 

Ps.Dla zainteresowanych  czarami ....https://www.empik.com/national-geographic-polska-numer-specjalny-4-2025-ebook-pdf-opracowanie-zbiorowe,p1660761009,ebooki-i-mp3-p


08 lipca 2026

BTW czyli o wyjściu z Raju i narodzinach ego.

 Raj - symbolicznie:

...............Ommmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm...................

Wyjście z Raju:

Jestem : Ho, ho, ho, Jest tu kto?

- Tylko Ja- odpowiada sobie.

Tak narodziła się Świadomość siebie , a wraz z nią przyszło na świat  Ego.

Patrząc na Zycie z perspektywy nieograniczonej wieczności- kiedyś musiało dojść do powstania tego co postrzegamy jako materia. Kiedyś oznacza Czas, w którym Ommmmmmmm postawiło pytanie i uzyskało świadomość Ja Jestem. To zapoczatkowało zmiany we Wszechświecie związane z dualizmem, który zakorzenił się w Świadomości jako stały element.  Cichym Obserwatorem zachodzących w Świadomości Siebie zmian staje się Czas. Ojciec stawiający granice zmysłom i materii.

On i Świadomość ( Ojciec i Matka) budują świat jaki znamy i postrzegamy :z jego uwarunkowaniami, historią,  prawami działającymi w Naturze i tymi stworzonymi przez człowieka i dla człowieka. W tak stworzonym układzie, bazującym na zmysłach- nasze Ego ma szerokie pole do popisu.

Znane jest powiedzenie: ,,nie pamięta Wół jak Cielęciem był,,.Takoż i nasze Ego z czasem zapomina o swoim pochodzeniu tj. że jest dzieckiem Świadomości i Czasu i zaczyna panoszyć się w układzie zamkniętym w dostępnych mu granicach ograniczonych przez ( Nie)czasowego Ojca i ( Nie)świadomą Matkę.

Dziecko jak to dziecko- lubi sobie pobrykać korzystając z wolnego wyboru , zapominając, że jego wszelkie mozliwe wybory są do przewidzenia przez Rodziców, wraz z ich konsekwencjami, lecz jak wiadomo: dobry rodzic to ten, który pozwala dziecku popełnić własne błędy, ale zawsze jest gotowy mu pomóc- gdy ego-dziecko zwróci się do niego o pomoc. 

Tymczasem Ego, często zadufane w sobie, nie dość że zapomniało o Rodzicach, to jeszcze zdaje mu się, że jest Panem własnego Losu , a nawet Losu innych, zapominając że świat fizyczny to tylko mały wycinek Świadomości Ja Jestem- to jego ciemna strona, która wydzieliła się z Raju, gdzie istnieje tylko boskie.........Ommmmmmmmmmmmmmmmm.....

Ps. Coby chłodzić ego-umysł i być w chwilowym kontakcie z (Nie)czasowym Ojcem , babcia nabyła gadźet, który przypomina, że życie  Ego ( symbolicznie-woda) zależy od ...zasilania. I nie chodzi o to by być ciągle ..,.pod prądem,, chociaż trzeba przyznać , że niektórym wstrząsy elektryczne ratują życie, gdy im pompka siada.

Image

02 lipca 2026

O podwójnym wymiarze miłości .

 Niezaspokojone potrzeby i odpuszczenie sobie konfrontacji z kimś ...

Hm..to pozornie dwa różne problemy, ale łączy je cienka nić.....zwana Miłością. Ale nie jest to ta miłość jak interpretuje Ją nasze ego i w jaki sposób wyrażamy ją indywidualnie, bo ona jest na swój sposób ,,wypaczona,,. z powodów nam znanych , wymienionych też we wczesniejszym wpisie (i wczesniejszych - z rysunkami).

Ta właściwa , począwszy od momentu poczęcia, a skończywszy na śmierci jest pozazmysłowa. Wyczuwalna intuicyjnie.  W jej obliczu znikają wszelkie potrzeby poza Nią. Na to wskazują jednostkowe doświadczenia ....różnych osób , na przestrzeni dziejów. Opisane w literaturze lub niekoniecznie.

Problem tkwi w tym, że nie można Jej zatrzymać/ utrzymać na stałe, a jedynie czuć bliskość czegoś Większego stale lub chwilowo. Wtedy , po takim doświadczeniu dochodzi do tzw. nawróceń, ludzie wychodzą z nałogów itp. , mają siłę przetrwać w skrajnych okolicznościach.

Można rzec, że od Niej wszystko się ,,zaczyna,, i na niej ,, kończy,,. Jest ,początkiem i końcem,, naszych problemów/ radości. 

Czy rzeczywiście obdarzamy świat i siebie taką Miłością, czy nie? A może tylko odwzorowujemy zachowania wskazujące na Nią, a mające na celu ,, zmylić przeciwnika,, / zamydlić komuś oczy, w imię własnych egocentrycznych interesów tj.zaspokojenia własnych potrzeb w skali rodziny/ pracy/ państwa/ grupy rówieśniczej / organizacji/ itp.?

Walka o swoje i odpuszczenie  wchodzenia w konflikt jest wbrew pozorom tym samym. Róznica polega tylko na bazie. Czy jest w nas ta Miłość- wyższych lotów,  czy tylko miłość własna....

Ps. Zrobione z Miłością zdjęcie.... :-)

Image

29 czerwca 2026

O podwojonym konflikcie interesów w piramidzie potrzeb.

Poczynając od ,,Polowania na Czerwony Październik,,, przez polowanie na muchy, babcia postanowiła tym razem zapolować na....czarownice, czyli człowieka. Rozstawiłam sidła piramidy Maslowa (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb,) kilkakrotnie wspominanej na przestrzeni blogowych lat, i czekalam na właściwy moment. Nie musiałam długo wystawiać cierpliwości na próbę, bo piramida jest jak dobry lep na owady. Czy chcesz czy nie i tak się przykleisz, z racji posiadania .....ciała fizycznego .  Zamknięta w ciele czastka niematerialna zwana Duchem czyli Siłą Wyższą miota się w czarownicach i wiedźminach jak ptaszek w klatce i z ,, zimną krwią,,  czeka na dokarmienie tj.zaspokojenie potrzeb ciała fizycznego przez świat . Wszak jakoś trzeba przeżyć.

Duch zamieszkujący babcię też się dał  uwięzić , coby dokładnie  rozejrzeć się po cielesnej klatce i zbudować własną piramidę ego-potrzeb - czy w opozycji do Siły Wyższej i przestrzennego ostrosłupa?

 Niestety...Jedyne co przyszło mi , w ten upał, do głowy i do ,,dupy,, to to, że wspomniana powyżej budowla łączy w sobie pIerwiastek materialny ( potrzeby fizjologiczne) z uczuciowymi potrzebami wyższego rzędu tj. pierwiastkiem niematerialnym. 

W jakich proporcjach występują oba pierwiastki w człowieku- to juz sprawa konkretnego indywiduum. Symbolika trójkąta to całkiem odrębna sprawa.. i interpretację pozostawiam zainteresowanym ufokom. Babcia skupi się bowiem na aspekcie wspólnoty  czyli na tym co nas Wszystkich łączy.

A łączy nas ....niewiele, bo potrzeba zaspokojenia własnego ciała materialnego w niezbędne składniki/ elementy pozwalające przeżyć. Kluczem do zrozumienia jest słowo  Wszystkich.

W tej jednej kwestii jestesmy jak jeden mąż- zwarci i gotowi do walki o swoje, w dostępny nam sposób. Podstępny i niekręty, jawny i ukryty, z pasją lub bez niej, świadomie lub nieświadomie.

Reszta potrzeb z piramidy Maslowa  dzieli nas na nieszkolne , ba życiowe kółka zainteresowań związane z:

1.- ilością i jakością uczuć do siebie i innych

2.- poglądami polit-religijno-ekonomicznymi

3.- posiadanymi osobistymi nawykami/ schematami zachowań

4.- posiadaną wiedzą/doświadczeniem

5.- priorytetami

6.-  kryteriami ocen

Wnioskow jest kilka, ale patrząc na uogólnione kółka zainteresowań (1 - 6) , w których bierzemy udział w danym momencie - jesteśmy jako gatunek , w tym rozdrobnieniu umysłowym ( nasze niematerialne indywidualne ego-myślenie ) idealnym prototypem maszyny do produkcji....chaosu, kłótni, konfliktów. I nie w piekle czy niebie, ale tu i teraz ,  podczas gdy nasze ciało fizyczne walczy każdego dnia o przetrwanie spożywając i wydalając.

I gdyby nie to, że nad osobistą Duszą mamy jeszcze anioła stróża tj. Siłę Wyższą, zwaną też Duchem, która przejmuje nad nami panowanie w określonych sytuacjach, by wypełniło się Przeznaczenie - już dawno by nas nie było. Wszak nie bez powodu mowi się ,, czuj Duch,,!I pomyśleć, że wystarczy patrzeć przez inny pryzmat, np. tylko z perspektywy swojego kółka zainteresowań na jakąś sprawę, a juz powód do konfliktu jest gotowy...Przecież widzi się coś całkiem  innego niż ufoki z pozostałych 5 kółek. 

Tymczasem obok sporów niematerialnych, tj. duchowo-słowno-poglądowych z innymi, nasze osobliwe ciało ma swoje wlasne potrzeby i też nie zawsze patrzy w tą samą stronę co nasze ego. Ono przecież dąży do własnej samorealizacji. I jak tu dogadać się ze sobą? 

Oto słowo...Babci.

POTRZEBY

21 czerwca 2026

O zaznaczaniu granic i odporności na asy serwisowe.

 Nie będę ściemniać, że życiową wiedzę lub tzw. uzytkową wiedzę o życiu i człowieku wyssałam z butelki czy urodziłam się naznaczona boską inteligencją. Zaczęło się tak zwyczajnie, od zaniku pamięci. Połowy dzieciństwa nie pamiętam, część poznałam przez zachowane zdjęcia, niewiele z opowiadań rodzinnych. Być może z powodu sposobu opowiadania, który obejmował treści poza kręgiem zainteresowań małoletniej i było to kojarzone z ględzeniem. 

Przyjęcie owego sposobu wypowiedzi, jako swojego, skutecznie wypleniły ze mnie, po latach- dzieci -stwierdzeniem określajacym ich granice cierpliwości: ,, tylko mów krótko, bo nie mam czasu,,. Wielokrotność powtórzeń zrobiła z czasem swoje i stwierdzenie umościło się w bocianim gnieździe, a potrzebę wygadania się do cna przejęła niezastapiona kartka....bloga. Komunikacja rodzinna znalazła wreszcie swoje właściwe tory: kiedy? gdzie? ile czasu potrzebujesz? lub kiedy przyjedziecie? 

W ten to sposób wyznaczylismy swoje rodzinne granice, z tabliczką informacyjną, że w razie czego możemy na siebie liczyć. Resztę towarzyskich rozmów międzypokoleniowych ograniczają ramy czasowe w sposób dość elastyczny: gdy czuję się znudzona - zaczynam obserwować otoczenie znane  zresztą na pamięć i nie podejmuję tematów. Swoje trzeba odsiedzieć, z powodów dość logicznych: potwierdzenia wizualnego, że jeszcze żyję i kontaktuję, ale niekoniecznie na rozmówców poziomie. Po zaspokojeniu wizualnym otoczenia- gdy przerwy w rozmowie  dają znać o wystarczajacym nasyceniu osobistą obecnoscią, a żarty zaczynają męczyć- zmywam się. Zwykle w ciagu godziny- półtorej. Aż czuję radosny oddech na plecach podczas pożegnania, że nie przesadziłam z rodzicielską miłością.

Gdy jestem gospodynią, sprawy wymagają większego zaangażowania.  Trzeba wcześniej odpowiednio nastawić się na nadmiar napływajacych nadprogramowych bodźców, zwłaszcza ze strony brykającego dziecięco-szkolnego adhd, co w razie niedostosowania cielesnego odbiornika  intelektualnego pod wezwaniem ,, jestem jak głaz,, ( w domyśle :,nic mnie nie ruszy,, )do zbiorczej  fali rodzinnej będzie grozić uciekaniem wzroku, gonitwą nóg w poszukiwaniu niczego oraz nagłą moczopędnością. 

Na szczęście , takie spotkania w pełnej obsadzie trzypokoleniowej bywają sporadyczne i zwykle odbywaja się tam skąd można zmyć się bez poczucia winy tj. nie u mnie. 

Posiadanie psa czy innych zwierzaków ma wiele zalet, oprócz tych płynących z wymówek na tyle prawdopodobnych, że otoczenie bezboleśnie jest w stanie w nie uwierzyć i dać sobie spokój z wystawianiem indywidualnej cierpliwości na próbę wody i ognia.

I wszystko biegło by zgodnie z oczekiwaniami naszego ego, według weekendowego/tygodniowego/ rocznego  planu, gdyby Życie nie zaznaczało swojej nadrzędnej obecności. To tzw. przypadki losowe. Tak nazywa je nasz ego-rozum.Np. zapchany kibelek, zlew, zepsuta spłuczka i inne niekorzystne sploty wydarzeń niecodziennych , wybijajace nas z błogiego rytmu szarej rzeczywistości.Wtedy dopiero mamy okazję wykazać się czy jesteśmy w stanie poświęcić komuś więcej czasu niż nam to osobiście pasuje , a Życie nabiera nagle barw. Od tych zaprawionych  emocjami z poziomu prostego słownictwa wskazujacego na niemedyczne zainteresowanie anatomią człowieka, światem zwierzęcym po tzw. ogólny nieogar. Bo jak wiadomo, tak jest łatwiej. Leci się wpojonym schematycznym standardem słownikowym,  bo na myślenie nie ma .... czasu.

A przecież jest i druga strona medalu....I nikt nam nie zabrania zrobić z niej użytek. By nie rzec, że to nawet jest wskazane, zeby było na czym oko zawiesić. Ale nie, wyuczone , łyknięte jak pelikan standardowe reakcje na wszelki stres mają się dobrze. Wszak powstrzymanie śliny na widok ulubionego jedzonka za szybą lodówki sklepowej wymaga nie lada wysiłku. Ale mam dobrą wiadomość. Trzeba przełknąć ślinę, a nie kopać się z koniem tj. szybą , bo tą można przesunąć na bok i wziąć to co potrzeba. Nie zapominając o zapłacie.

Wszak to mamy z Życia- co sami dajemy. Więc najpierw trzeba....dać.

Dając nerwy- mamy nerwy, itd....

I pomyśleć, że babcia zdołała na starość zobaczyć tę prawidłowość. A tak w ogóle to miałam napisać o tym, że życie ciągle  z nami pogrywa, tyle że niektóre podania są jak asy serwisowe...Ciężko je odebrać, bo mamy za mało umiejetności, uważności, miłości, a może i .....szczęścia?

20 czerwca 2026

Kosmiczna ofiara losu i odbijanie piłeczki.

 Niespodziewanie dla samej siebie, z powodu Weny do spania, która rozpycha się w łózku od godziny 20-tej, ostatnimi czasy- dzisiejszy dzionek zaczęłam dość wczesnie. I żeby nie marnować czasu na bzyczenie puszczane mimo uszu, przejdę od razu do pytania, które powinno paść z przyczyny naturalnej, obcowania z osobnikami róznych gatunków w tym własnego.Pytanie proste jak drut: ,, do czego jest mi potrzebna asertywność , tj. umiejętność stawiania granic i zaznaczania własnego terenu? ,,

Oczywiście, jak to mi się czasem zdarza, pytanie pojawiło się w fazie końcowej jako skutek przemysleń nad empatią ( współodczuwaniem), tzw. ofiarami losu i uczuciami wyższymi. I gdyby kogos zainteresowało , skąd ten tematsię wziął - to przemykał na samym dnie poprzednich komentarzy Moniki, a osobiste walnięcie sie w głowę , a konkretnie po lewej stronie czoła, wieczorem ( przez nieuważność- tak to ocenia logika) najwyraźniej wprowadziło zamęt , czyli ruch wśród szarych komórek. Poruszona emocja pod nazwą ,, a dobrze mi tak,,  znalazła swoje ujście w nocnych przemyśleniach zakończonych pytaniem o potrzebę zabezpieczenia własnego komfortu psychicznego. Tak więc przejście od bólu cielesnego do bólu psychicznego odbyło się dzięki ,,walnięciu się w głowę,,. 

Jak dla mnie- nic nie jest dziełem przypadku/ nieuważności, a to , co z tym wydarzeniem tzw. losowym zrobimy- zależy od nas.  ,, Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło,, - jak głosi powiedzenie.

Po przydługim wstępie, zwanym też przynudzaniem, czas na oczywistą oczywistość:

1. empatia i inne tzw. uczucia wyższe są wartościami uniwersalnymi , ale czy ogólnodostępnymi?

2. ofiary losu - na potrzeby tego wpisu, to osobniki , które w niewielkim stopniu posiadają umiejetność zaznaczenia i obrony własnych granic , z czego korzysta w sposób bezpardonowy otoczenie pozbawione p. 1 w danym momencie

3. asertywność to narzędzie służące do zbudowania sobie bańki bezpieczeństwa w czasie podróży kosmicznej zwanej życiem , kiedy dochodzi do spotkań tj.kontaktu z istotami z innych wymiarów świadomości tj. z ufokami

Patrząc na Życie w ten sposób, stwierdzam : mogę być dla wielu osób ufokiem, tak jak oni dla mnie.

No i teraz wiadomo dlaczego człowiek dobrze czuje sie sam ze sobą- łatwiej jest dogadać niż z ufokiem. Trafienie na osobników będacych na tej samej fali genetycznej jest równie prawdopodobne jak ma to miejsce w przypadku świadomości. Zawsze  można liczyć na podobieństwo duchowe do innego ufoka a wtedy i asertywność /bańka bezpieczeństwa nie jest potrzebna. Wszak wystarczy wtedy tylko odbijanie piłeczki tj. komunikacja.

Ps. A jakby to tak przełożyć na większe zbiorowiska ludzkie, zwane państwem.... Kto chce być ofiarą losu ? I komu brak p.1 w danym momencie - pozostawiam do przemyślenia. Indywidualnie, bo państwowo - nie da rady, z wiadomych względów....Ile ludzi- tyle opinii.

15 czerwca 2026

Materializm idealistyczny i Dobro Absolutne.

 Coby do końca rozwikłać kwestię Dobra Absolutnego i przy okazji Prawdy Obiektywnej, zmotywowana komentarzami, zabralam się do porządkowania:

1. UJęcie materialistyczne.

Dla naszego osobistego ego-umysłu i informacji płynących ze zmysłów- świat opiera się na Prawdzie Obiektywnej, której podporą stanowią działajace w naszym układzie Siły i Pola - poznane i niepoznane, które opisują prawa matematyczno-fizyczno-biologiczno-chemiczne na danym etapie ich poznania/odkrycia przez czlowieka. To stanowi wspólne Dobro . Coś czemu nie można zaprzeczyć, bo działa , a otaczający nas świat/ Życie jest tego przykładem.

2. Ujęcie ,duchowe,, /psychologiczne /niematerialne.

Świat naszych emocji/myśli/ wartości tworzy strefę którą nazwalabym Duszą. Wskutek różnych doświadczeń życiowych buduje sie nasze podejście do życia/ocena czegoś/kogoś. Poprzez tą ocenę, tak jak poprzez wyznawane wartości czy inne podobieństwa/róznice -przyporządkowujemy się do pewnych grup na poziomie ,mentalnym,.z którymi mamy tzw. podobne zdanie czy opinie. Sa to związki ,chwilowe, z punktu widzenia zmieniajacych się sytuacji, bo te  wymagają od nas stałego ustosunkowania się do jakiegoś problemu.

Nasze ego-osobowe , chcąc zaznaczyć swoją obecność w świecie , który nazywa materialnym( w czym utwierdzają go zmysły) poprzez te indywidualne oceny/wyznawane wartości/ zachowania tj.przyporzadkowania do większych zbiorów -  to nasze ukochane ego, wydziela nas w ten sposób z Nadrzędnej  Całości. 

Pozostając w bezruchu- też myśowym- pozostajemy w Jedności ze Wszystkim. Ku temu właśnie ma prowadzić/ służy medytacja. To są te ulotne chwile szczęscia.....Niczym nie naznaczone, nie skalane. 

W takim ujęciu- Dobro Absolutne to doświadczenie braku oddzielenia od Tego co Jest. Albo inaczej- to uczucie połączenia z czymś co odbieramy indywidualnie jako Siłę Wyższą , nazywając to po swojemu, czyli tak, jak kojarzy nam to nasze ego-osobowe z racji jego pochodzenia/miejsca urodzenia/ wychowania/itd.

Tak sobie myślę....I nie oceniam ....

Czym jest materializm i idealizm, w ujęciu Wikipedii, można znaleźć tu:https://pl.wikipedia.org/wiki/Materializm ,cyt:

Materializm jest pojęciem, które pozostaje w stałej opozycji do idealizmu. Zasadnicza różnica występująca pomiędzy obydwoma pojęciami opiera się na odmiennym stosunku myśli do materii. Materialiści twierdzą, że materia jest pierwotna w stosunku do przeżyć psychicznych, myśli, świadomości. W konsekwencji takiego założenia można wyciągnąć wniosek, że wszelka działalność duchowa człowieka jest jedynie wytworem rozwoju przyrody i społeczeństwa.

Zdaniem idealistów zależność jest odwrotna: to duch, świadomość i idee są pierwotne w stosunku do przyrody[4]. Materialiści uważają, że nie ma bytowania niezależnego od świata; ......