Feeds:
Wpisy
Komentarze

W rodzinnym duecie (piątek)

O trzeciej po południu upał zmienił Tajpej w starego, sparszywiałego psa, który nie ma dokąd uciec i tylko zieje rozpaczliwie z wywieszonym ozorem.¹

Image Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Intensywnie słonecznie. 31°C.
Mama robi mi pobudkę o 7:40. Miała swoje klucze, ale po drodze zajrzała do Mistrza Jana, więc pod drzwiami stanęła objuczona pieczywem i rąk jej zabrakło do grzebania w torebce. Już nie zasypiam, chociaż położyłem się po czwartej. Na obiad jest kalafior, którego wystarczyło nawet dla Kunegundy, wracającej przed szesnastą z Olsztyna po egzaminie z teorii na prawo jazdy. Na koncert do zamku wychodzę sam. Próbowałem przekonać mamę do uczestnictwa, ale wymówiła się upałem, zmęczeniem, brakiem zainteresowania. Szkoda. A skoro już jesteśmy przy szkodach, w południe tak jej dojadła bezczynność, że postanowiła żyrandol w kuchni umyć, szklany staroć z regulacją wysokości. No i tak go intensywnie pucowała i ściągała do dołu, że urwała klosz razem z częścią oprawki żarówki. Tak mi się z tego śmiać chciało, że nawet za bardzo się nie przejąłem, chociaż pojęcia nie mam, gdzie teraz w mieście można kupić nowy żyrandol.

_____
¹ Grzeszni chłopcy, Pai Hsien-yung, prz. Małgorzata Religa (PIW, 2026) str. 157

Słonecznie. 27°C. O siedemnastej wychodzę do miasta na niewielką rundkę po sklepach. W aptece na Traugutta kupuję plaster z opatrunkiem, w taniźnie na Lanca wkładki do sandałów i na koniec ziemniaki w Gamie¹, bo chłodnik jednak najlepiej smakuje z ziemniakami obficie okraszonymi masłem. Z mamą wieczorem rozmawiam krótko, bo już się szykowała do wyjazdu do miasta. W związku z serią badań przed kolejną wizytą u kardiologa spędzi teraz u mnie weekend, więc nadrobimy gadanie na żywo².
______
¹ 1,99 zł za kilogram, czyli one jednak są aż o złotówkę tańsze od wątłego pęczku szczypioru.
² Za to nie wiem, jak będzie z moim netowaniem i blogowaniem.

Ranek mglisty i przyjemnie rzeźwy. Popołudnie słoneczne. 26°C.
Przy próbie ogarnięcia najbardziej rozgałęzionego z fikusów niestabilny kwiatek (pień ma wygięty w pałąk) położył mi się na kanapie i podwiązywanie niesfornych wierzchołków skończyło się obcięciem tego, który najbardziej przeszkadzał w dostępie do drzwi balkonowych. Trudno. Nie lubię, ale jak trzeba, to trzeba. Mam tylko nadzieję, że włożony do słoika czubek się nie ukorzeni, bo dla czwartego fikusa nie mam już w pokoju miejsca. Przy obiedzie nie dałem rady chłodnikowi, więc jedna porcja została jeszcze na jutro.
A tak poza tym nos znowu mi się odgniótł od okularów i chodzę oblepiony plastrem.

W Gamie (d. Nemezja) za pęczek szczypioru niewiele grubszy od palca (od kciuka to raczej chudszy) chcieli tyle samo, co za dorodnego pora¹. Wziąłem oczywiście pora, który jak się później okazało w chłodniku sprawdził się średnio (starkowana biała część miała w sobie ostrość zbliżoną do goryczy), ale za to bardzo pasował do kanapek z pasztetem przy kolacji.

_______
¹ 2,99 zł; na pory była promocja.

Popołudnie dość intensywnie słoneczne, 24°C. Po szesnastej robię zakupy w Biedronce – chodzę po zsiadłe mleko i jogurt na chłodnik – i w zieleniaku, bo ziemniaków w Biedronce zabrakło. Chłodnika namieszałem spory garnek, do jedzenia na trzy dni najmniej. Mama się trochę zdziwiła, bo nigdy nie robiła z zapasem, ale Internet mnie uspokaja, że jednak tak można, a i pamięć podpowiada, że jak robiliśmy chłodnik z babką, to też się wszystkiego nigdy nie dało zjeść od razu. Do tego obecnego szczypior by mi się jeszcze przydał, niestety nie mam, a cena kopru – 5 złotych za nieduży pęczek – zniechęca mnie do ewentualnych poszukiwań po sklepach. Jutro będę musiał jeszcze tylko po ogórki wyskoczyć do Gamy, bo jednak za mało kupiłem i prawie ich nie czuć, zniknęły w garnku. Wieczór spędzam nad „Grzesznymi chłopcami”, którzy okazali się nadspodziewanie wciągającą lekturą. Tylko może trochę brak mi w tomie przypisów naświetlających historię i obyczajowość Tajwanu (posłowie tłumaczki powinno być raczej przedmową). Część rzeczy sobie googlam, ale byłoby wygodniej mieć to od razu w książce.

Poranek pochmurny, późne popołudnie słoneczne i męcząco parne (lepszym określeniem byłoby – wilgotne?), choć temperatura nie przekracza 22°C. Po siedemnastej wychodzę na godzinny spacer (na cmentarz z powrotem). U mamy w porze obiadu była Kunegunda, więc nasza druga telefoniczna rozmowa wyjątkowo nie toczy się wokół pogody, ciśnienia i telewizji. Przed wieczornym zalegnięciem przy komputerze czytam kolejną porcję felietonów Marcina Wichy. Zanim się położę pewnie jeszcze obejrzę odcinek czy dwa „Supernatural”, gdzie Winchesterowie znów mają problemy w swoim braterskim związku, ale wiadomo, że wszystko zostanie pomyślnie rozwiązane, bo inaczej by nie powstały kolejne 142 odcinki opowieści (jestem aktualnie w połowie dziewiątego sezonu).

Image
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Pochmurnie, deszczowo, 20°C. Do obiadu netowanie i stare nagrania (1997) Händla znalezione w sieci. Po drugiej rozmowie z mamą odgrzewam pierogi i zalegam na dwie godziny przy lekturze dzielonej między felietony Wichy („Proste rzeczy”), a klasykę tajwańskiej gejowszczyzny („Grzeszni chłopcy” Pai Hsien-yung*). O dwudziestej pierwszej wychodzę jednak na spacer do Biedronki, nie zważając na to, że delikatna mżawka zmienia się w dość intensywny deszcz, zanim zdążyłem dotrzeć na śmietnik. Zakupy dostosowałem do fatalnej pogody i nie kupuję niczego, czemu mogłoby zaszkodzić intensywne nawilgocenie. Akurat jest mleko w promocji, więc wracam odpowiednio obciążony. Poza tym zrobiłem sobie dzień podtrzymywania znajomości (zacieśniania międzyludzkich kontaktów), poklikałem¹ chwilę na Messengerze i wymieniłem kilka SMS-ów. Muszę pamiętać o tym częściej, bo nie jestem na tyle zajebisty, żeby móc sobie pozwolić na towarzyską bezczynność.

____
¹ Poplotkowałem właściwie, bo obserwowany przeze mnie kontratenor tak gejowskie rolki z wakacji na Kanarach wrzucił, że Maayan Licht nawet na zdjęciach z gejowskiego klubu wyglądał bardziej hetero.

 

* LEKTURA UZUPEŁNIAJĄCA:
Image Dwutygodnik #435/ kwiecień 2026
Literatura: Bartosz Żurawiecki, Między ojcem a queerem

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij