„Rozdarte niebo” Robert Zawada

Czy jest wśród Was ktoś, kto jeszcze tak jak ja nie leciał nigdy samolotem? W książce „Rozdarte niebo” napisanej przez byłego pilota wojskowego Roberta Zawadę, klimat lotnictwa jest bardzo obecny, jednak nie tylko o lotach w powietrzu jest ta książka, a o czym? Zobaczcie sami!



Image
„Rozdarte niebo” Robert Zawada
Konrad jest pilotem szukającym w powietrzu wolności. Panuje nad każdym drgnieniem maszyny, jednak w życiu prywatnym pragnie bliskości. Niestety nie ma szczęścia do kobiet. Po nieudanym małżeństwie nawiązał wiele relacji, jednak one tylko odsłaniały to, co zostało w nim nieuleczone. Jak dalej potoczą się jego losy w ciągłym poszukiwania tego, czego pragnie? Czy mimo wielu rozczarowań znajdzie w końcu szczęście i zdoła znowu pokochać na nowo?

Image
„Rozdarte niebo” Robert Zawada
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Cała historia opowiedziana jest z perspektywy Konrada, który jako pilot spełniał się zawodowo, jednak niestety jego życie osobiste nie było już takie kolorowe. W trakcie czytania występują dwie płaszczyzny czasowe, czyli „Wtedy” i „Teraz”. Płaszczyzna opisująca czasy przeszłe przedstawia poważny związek głównego bohatera z kobietą, którą kochał i dla której zostawił swoją żonę. Był on pełen emocji, zwrotów akcji, namiętności i rozczarowań. Z kolei czasy teraźniejsze opisują relacje Konrada, które nawiązywał, szukając szczęścia, będąc już singlem. Mimo swojego złamanego serca nie poddawał się i miał nadzieję na to, że w końcu trafi na kobietę, z którą stworzy szczęśliwy związek. Niestety długo przyciągał do siebie kobiety, dzięki którym dowiadywał się tego, jakiego związku tak naprawdę nie chce. Trochę żal mi było głównego bohatera, że wiedzie mu się w życiu osobistym, tak jak się wiedzie, ale też z wielką ciekawością czytałam o jego przygodach z każdą z kobiet. Kibicowałam mu, żeby w końcu znalazł szczęście, ponieważ był dobrym człowiekiem, który na to zasługiwał. Oprócz tego, styl pisania autora bardzo przypadł mi do gustu, książkę tę przeczytałam szybko, a końcówka, mimo wcześniejszych niezbyt wesołych przygód Konrada, była dla mnie satysfakcjonująca. Tak więc spotkanie z tą książką uważam za udane.

Image
„Rozdarte niebo” Robert Zawada
„Rozdarte niebo” jest ciekawą powieścią obyczajową podchodzącą pod romans, która w interesujący sposób opisuje to, jak czasami pomimo wielu prób trudno jest znaleźć szczęście w życiu. Jeśli lubicie wielowątkowe historie miłosne, które pokazują przeróżne trudne relacje między dwojgiem ludzi, to ta powieść może Was zainteresować. Mnie zaciekawiła mocno i będę wypatrywać kolejnych książek autora.

Image
„Rozdarte niebo” Robert Zawada

Image
„Rozdarte niebo” Robert Zawada

„Dom na końcu drogi” Krystyna Bartłomiejczyk

Lubicie, kiedy w książkach akcja dzieje się w małym miasteczku, w którym wszyscy wszystko o sobie wiedzą? Ja lubię i taki właśnie klimat panuje w powieści „Dom na końcu drogi” Krystyny Bartłomiejczyk. Przyjrzyjmy się bliżej opisanej w niej historii!



Image
„Dom na końcu drogi” Krystyna Bartłomiejczyk 
Ana chce uciec przed przeszłością. Wybiera się w podróż, podczas której zaskakuje ją śnieżyca. Postanawia zostawić samochód i ruszyć pieszo przez zaspy. W końcu ostatkiem sił dociera pod drzwi domu, który znajduje się na skraju wsi. Mieszka w nim Marcel, który kiedyś sam uciekł przed przeszłością. Z czasem niespodziewanie rodzi się uczucie między Aną a Marcelem. Czy będą w stanie się mu oprzeć? Co takiego skrywa ich przeszłość?

Image
„Dom na końcu drogi” Krystyna Bartłomiejczyk 
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie i jest to raczej historia, w której panuje wolne tempo. Na szczęście, za sprawą ciekawych bohaterów i stopniowo odkrywanych tajemnic z przeszłości, nie wiało nudą. Podczas czytania całej tej historii towarzyszył mi małomiasteczkowy klimat, który lubię w książkach. Interesujący był dla mnie wątek miłosny, który z początku był przewidywany, jednak później do ostatniej strony byłam ciekawa tego, jak on się zakończy. Mimo wolnego tempa książka ta zaskakiwała mnie kilkakrotnie, szczególnie pod koniec. W trakcie czytania nie zabrakło wrażeń, a tajemnice odkryte przez Anę były dla mnie szokujące, jednak nie dla wszystkich ich odkrycie wyszło na dobre. Pod koniec tej historii nie zabrakło emocji, a końcówka według mnie nie była do końca szczęśliwa, jednak dała nadzieję na to, że kiedyś jeszcze wszystko poukłada się tak, jak powinno.

Image
„Dom na końcu drogi” Krystyna Bartłomiejczyk 
„Dom na końcu drogi” jest ciekawą powieścią obyczajową pełną tajemnic, których odkrycie potrafi zaskoczyć. Bardzo ją Wam polecam, jeśli lubicie książki pełne wrażeń, które mocno pochłaniają swoją ciekawą historią. Czas spędzony z tą powieścią był bardzo interesujący i zapewniam Was, że z pewnością nie będziecie się z nią nudzić.

Image
„Dom na końcu drogi” Krystyna Bartłomiejczyk 

„Wyjdź za mnie, kochanie” Krystyna Mirek

O jakim ślubie zawsze marzyliście (jeśli w ogóle macie lub kiedykolwiek mieliście takie marzenia)? Skromnym, w gronie tylko najbliższych osób, czy może hucznym, z dużą ilością gości, kończący się wielką imprezą? W książce, będącej komedią romantyczną „Wyjdź za mnie, kochanie” Krystyny Mirek trwają przygotowania do wielkiego ślubu, o którym goście z pewnością długo nie zapomną. Jednak czy taki ślub jest spełnieniem marzeń przyszłej panny młodej? Jeśli jesteście ciekawi więcej na temat tej książki, to zapraszam na recenzję!



Image
„Wyjdź za mnie, kochanie” Krystyna Mirek
W domu państwa Darskich trwają wielkie przygotowania do ślubu marzeń. Wszystkim zajmuje się Apolonia Darska, która robi wszystko, aby ślub i wesele jej jedynej wnuczki Mariki było idealne. Wybiera jej suknię, welon, dekoracje i orkiestrę. Wszystkie jest z najwyższej półki. Jednak, czy ktoś w ogóle docenia jej starania? Apolonia zaczyna w to wątpić, ponieważ nie wie tego, że podsłuchujący ją doświadczony złodziej, który zamierza napaść na jej dom, w czasie wesela, bardzo ją docenia i podziwia. Z kolei przyszła teściowa Mariki czuje niepokój związany z tym ślubem. Nie zamierza dopuścić do tego, aby coś poszło nie tak. Czy mimo tego, że pilnuje przyszłą parę młodą jak może, wszystko skończy się tak, jak powinno? Co takiego wydarzy się, kiedy niespodziewanie pojawia się miłość?

Image
„Wyjdź za mnie, kochanie” Krystyna Mirek
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Historię tę czyta się szybko i przyjemnie. Jest to lekka, pełna humoru opowieść, która mimo to, że opisuje oklepany temat uciekającej panny młodej, jest napisana tak ciekawie, że przeczytałam ją z wielką przyjemnością. Barwną postacią w książce była Apolonia, która próbowała spełnić marzenie swojej wnuczki, jednak tak naprawdę spełniała swoje. Interesującą postacią była też babcia Izydora serwująca swoje „dietetyczne” dania i żyjąca w przekonaniu, że jej syn zajmuje się uczciwą pracą. Czasami naprawdę można było się pośmiać, czytając wątki z jej udziałem. Przyjemnie czytało mi się też wątki miłosne, które, choć były trochę przewidywalne, dodały tej historii trochę romantyczności. Tak, więc historia ta mówi o tym, że każdy ma inne oczekiwania co do swojego ślubu, jednak niestety, tak jak w tej książce, niewiele ma w tym temacie do gadania. Na szczęście, jak przystało na ten gatunek literacki, wszystko zakończyło się dobrze, a zakończenie było pełne wrażeń i zaskakujących zdarzeń. Po przeczytaniu tej książki mogę powiedzieć, mam za sobą kolejną, już nawet nie pamiętam którą, udaną przygodę z twórczością Krystyny Mirek i czekam na kolejne ciekawe powieści tej autorki.

Image
„Wyjdź za mnie, kochanie” Krystyna Mirek
„Wyjdź za mnie kochanie” jest ciekawą książkę w ślubnym klimacie, pełną wrażeń, przy której można się pośmiać. Miło spędziłam czas z tą powieścią i jeśli tak jak ja, lubicie obyczajówki z wątkiem romantycznym, pełne humoru, to gwarantuję, że historia ta przypadnie Wam do gustu. Myślę, że wielbiciele komedii romantycznych będą nią zachwyceni!

„Joga twarzy na 365 dni” Olga Szemley

Czy joga twarzy jest Wam znana? A może wykonujecie ją regularnie? Mnie ten temat bardzo interesuje już od długiego czasu, nawet mam za sobą sporo ćwiczeń i masaży związanych z jogą twarzy, bo filmików w Internecie jest na ten temat bardzo dużo. Jednak tym razem postanowiłam sięgnąć po książkę „Joga twarzy na 365 dni” Olgi Szemley, aby jeszcze bardziej podszkolić się w tym temacie. Zobaczmy zatem jakie informacje można w niej znaleźć!


Image
Joga twarzy na 365 dni” Olga Szemley
Książka ta opisuje wszystko to, co związane z jogą twarzy, która pomogła wielu dojrzałym kobietom w zachowaniu młodego wyglądu na dłużej. Napisana jest przez pionierkę jogi twarzy w Polsce, która jest również założycielką marek Yogattractive i Yogatwarzy. W tej książce można znaleźć informacje na temat tego, jak zregenerować skórę, poprawić kontury twarzy, wygładzić rysy i zredukować oznaki zmęczenia i stresu. Autorka proponuje w niej sprawdzone ćwiczenia na wszystkie strefy twarzy, pomagające w takich problemach jak obrzęki pod oczami, lwia zmarszczka, poziome linie czoła lub bruzdy nosowo-wargowe. Ta książka opisuje również gotowe plany treningowe na każdy dzień roku, masaże liftingujące, limfatyczne, daje także konkretne wskazówki dotyczące stylu życia, suplementacji, a także świadomego doboru kosmetyków.

Image
Joga twarzy na 365 dni” Olga Szemley
Książka ta dedykowana jest kobietom po czterdziestce, pięćdziesiątce i sześćdziesiątce, jednak mimo to, że jestem po trzydziestce, przeczytałam ją z wielkim zainteresowaniem. Pomyślałam, że im szybciej zacznę regularnie stosować się do wskazówek zawartych w tej książce, tym później (albo nawet wcale) będę musiała korzystać z drogich zabiegów medycyny estetycznej. Co prawda, już od dłuższego czasu staram się robić różne ćwiczenia twarzy i codziennie ją masować przy nakładaniu kremów, jednak ta książka fajnie pomaga w tym, aby wyrobić sobie rutynę i nawyk w tych działaniach, ponieważ, aby zobaczyć efekty czasami potrzeba dużo czasu. Książka ta dzieli się na cztery części: wiosna, lato, jesień, zima. W każdej z nich czytelnie i przejrzyście zostały opisane kosmetyki, jakie warto stosować w zależności od pór roku, jakich witamin zażywać i w jakich produktach się one znajdują. Spodobało mi się to, że autorka podała również przepisy na maseczki i peelingi z produktów, które można znaleźć w każdej lodówce. Fajnie też, że zostały zawarte w tej książce badania naukowe, które dowodzą, że joga twarzy naprawdę działa, a także ciekawostki historyczne dotyczące kobiecej urody i dbania o nią. W każdej z tej czterech części zostały zawarte oczywiście przydatne testy i ćwiczenia. W przerwach na czytanie zrobiłam je wszystkie (z wyjątkiem tych na lwią zmarszczkę, bo na szczęście jej nie mam). Na końcu tych ćwiczeń zostały dodane kody QR, po zeskanowaniu których wyskakuje filmik, na którym autorka książki pokazuje jak, robić dany masaż. Zrobiłam jeden masaż liftingujący i muszę powiedzieć, że jest on naprawdę przyjemny, zamierzam z czasem zrobić kolejne (nie chciałam od razu robić wszystkich, żeby nie przedobrzyć). Na tych filmikach można zobaczyć to, jakie te masaże są proste. Widać na nich też to, że autorka tej książki jest bardzo sympatyczną osobą, która dokładnie wyjaśnia, jak robić dany masaż. Tak więc, aby wyglądać dobrze, nie trzeba się jakoś zbytnio męczyć, jedynie poświęcić kilka minut dziennie na ćwiczenia lub masaż, stosować odpowiednią pielęgnację, zdrowo się odżywiać oraz zmienić swój tryb życia na lepszy.

Image
Joga twarzy na 365 dni” Olga Szemley
„Joga twarzy na 365 dni” jest książką, która trafiła do mnie w odpowiednim momencie, bo z roku na rok, każdy z nas jest starszy, a już niebawem będą moje urodziny. Dzięki tej książce poszerzyłam swoją wiedzę na temat jogi twarzy, odpowiedniej pielęgnacji, a także nauczyłam się kolejnej, ciekawej i bardzo przydatnej techniki masażu twarzy. Z pewnością będę jeszcze do niej wracać i po jej przeczytaniu stwierdzam, że muszę kupić sobie jeżyki do masażu twarzy, które, jak się dowiedziałam, że tej książki, są bardzo przydatne. Tak więc, bardzo ją Wam polecam, jeśli chcecie, żeby Wasza skóra wyglądała lepiej, a twarz młodziej. Może akurat dzięki tej książce zaoszczędzicie pieniądze na drogie zabiegi kosmetyczne.

„Miłość na pełny etat” Patrycja Fidelus

Lubicie, kiedy akcja w książce dzieje się we Włoszech? Ja uwielbiam, w dodatku Rzym, przystojny Włoch i wątek romantyczny to czynniki składające się na lekturę idealną na lato. Można je spotkać w książce „Miłość na pełny etat” Patrycji Fidelus. Co jeszcze można w niej spotkać? Dodam, tylko że nie należy ona do zwykłych monotematycznych romansów, jakich pełno. Jeśli jesteście ciekawi więcej na temat historii opisanej w tej książce, to zapraszam na recenzję!


Image
„Miłość na pełny etat” Patrycja Fidelus
Życie Natalii opiera się na karierze. Pracuje w Rzymie w międzynarodowych banku, w którym pełni funkcję dyrektora. Uczucia zostawia za sobą, ponieważ kiedyś złamano jej serce. Pewnego dnia na jej drodze staje Andrea, czyli jej pierwsza miłość, z którą łączy ją niedokończona historia. Kiedyś łączyło ich wielkie uczucie, do czasu aż Andrea zniknął bez pożegnania ani bez żadnych wyjaśnień. Po latach wraca z tajemnicą sprzed lat, jednak Natalia nie jest już tą samą dziewczyną co kiedyś i w dodatku zostaje jego przełożoną... Dlaczego tak nagle Andrea zniknął? Jak teraz będzie wyglądać ich relacja? Czy Natalia zdoła mu kiedyś znowu zaufać?

Image
„Miłość na pełny etat” Patrycja Fidelus
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie z perspektywy Natalii. Występują w niej dwie płaszczyzny czasowe: jedna ma miejsce trzynaście lat temu i opisuje początki poznania, a później wielką miłość Natalii i Andrei, z kolei teraźniejsza płaszczyzna opisuje życie Natalii, w którym po latach pojawił się Andrea. Głównie akcja toczy się w Rzymie, który został ciekawie opisany, szczególnie jego zabytki i miejsca, które warto zwiedzić. Jednak ogólnie nie jest to lektura, w której bohaterowie spędzają tam urlop. Płaszczyzna czasowa opisująca czasy teraźniejsze, której jest więcej niż tej opisującej czasy przeszłe, przedstawia losy Natalii pracującej w korporacji na kierowniczym stanowisku i to najczęściej  tam toczy się akcja, ponieważ główna bohaterka należy do tych, którzy uciekają w pracę przed problemami osobistymi i skupiają się głównie na karierze. To w pracy często widywała się z Andreą, co nie było dla niej łatwe ze względu na łączące ich kiedyś uczucia. Z wielkim zainteresowaniem czytałam o ich relacji i byłam bardzo tego ciekawa, kiedy w końcu Natalia mu znowu zaufa. Ciekawiło też mnie to, dlaczego Andrea zniknął tak nagle. Wątek miłosny w tej książce był dla mnie bardzo interesujący i kibicowałam bohaterom, żeby zakończył się dobrze. 

Ogólnie była to dla mnie ciekawa historia, z którą miło spędziłam czas i czytając ją, czułam się tak, jakbym była Rzymie. Jednak tak naprawdę zdecydowałam się ją przeczytać nie tylko dlatego, że wydaje się ona idealnym romansem na lato. Powieść ta jest debiutem, którego byłam bardzo ciekawa, bo już od dłuższego czasu obserwuję na Instagramie profil Patrycji i widzę jak starannie i pomysłowo go prowadzi, dlatego pomyślałam, że „Miłość na pełny etat” musi opisywać ciekawą, wartą przeczytania historię i nie myliłam się. Styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu, fabuła mocno mnie wciągnęła, podczas czytania nie zabrakło wrażeń i wszystko zakończyło się tak, jak powinno. Tak więc spotkanie z tą książką uważam za udane.

Image
„Miłość na pełny etat” Patrycja Fidelus
„Miłość na pełny etat” jest ciekawą książką, w której można spotkać wątek romantyczny i towarzyszące mu złamane serce, a także zaufania, które trudno jest odbudować. W dodatku czytając tę powieść, można się poczuć tak, jakby się było w Rzymie. Tak więc bardzo polecam Wam tę książkę, jeśli lubicie gorące romanse, z którymi można przeżyć naprawdę ciekawą i pełną emocji przygodę.

Image
„Miłość na pełny etat” Patrycja Fidelus

„Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszka Oknińska

Byliście kiedyś w Berlinie? A co powiecie o na opowieść o przyjaźni trzech kobiet różnych narodowości mieszkających w tym mieście? W książce „Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszki Oknińskiej przyjaźń ta odgrywała znaczącą rolę. Przyjrzyjmy się bliżej tej historii!



Image
„Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszka Oknińska
W Berlinie splatają się losy trzech kobiet: Anny z Polski, Melek z Turcji i Nasiry z Syrii. Każda z tych kobiet ma za sobą pewną historię, której towarzyszą lęki i marzenia. Kobiety te tęsknią za domem oraz pragną być zrozumiane. Ich przyjaźń sprawia, że uczą się odnajdywać siebie na nowo, mierzą się z uprzedzeniami, różnymi wyborami i uczuciami, które potrafią namieszać w życiu. Jak potoczą się ich losy w Berlinie, do którego przybyły z różnych krajów? Czy mimo przeciwności losu, będą miały odwagę, aby zacząć wszystko od nowa?

Image
„Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszka Oknińska
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Narratorem jest Anna z Polski, której przyjaciółki pochodzą z innych krajów. Każda z nich nie miała lekkiego życia osobistego. Kobiety te miały za sobą ciężkie i bolesne doświadczenia miłosne, jednak w tym wszystkim zawsze mogły na siebie liczyć i to mi się bardzo podobało w tej książce. Ogólnie wątek opisujący ich przyjaźń był bardzo interesujący, bo opisywał kobiecą solidarność i siłę, jaką im dawała ta relacja. Chciałabym też mieć takie przyjaciółki jak Anna, choć pewnie nie dogadałabym się z kobietami z innego kraju. W książce tej nie zabrakło też wątków miłosnych, które również były interesujące i fajnie się je czytało. Oprócz tego, dzięki bohaterkom z Turcji i Syrii, czytając tę powieść, można było poznać tradycje i obyczaje tych krajów, a niektóre z nich były naprawdę interesujące. W tej książce najbardziej podobało mi się to, że opisywała ona sytuacje, które mówiły o tym, że nawet w obcym mieście, kiedy ma się obok drugiego człowieka, można znaleźć dom. Końcówka tej całej historii bardzo mi się spodobała i idealnie domknęło całość.

Image
„Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszka Oknińska
„Berlin. Obce, swoje, niczyje” opisuje piękną historię o przyjaźni, która zawsze dodaje siły w ciężkich sytuacjach. Bardzo spodobała mi się historia opisana w tej powieści i pochłonęłam ją szybko. Tak więc bardzo polecam Wam tę książkę, jeśli lubicie historie o kobiecej sile, którą daje przyjaźń i takie historie, które mówią o tym, że prawdziwy dom to nie tylko budynek, w którym mieszkamy, a ludzie, dzięki którym go tworzymy.

Image
„Berlin. Obce, swoje, niczyje” Agnieszka Oknińska

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

„Wszystko, czego dziś chcę” Monika Leśniewska

Co Was skłoniło do sięgnięcia po książkę, którą teraz czytacie lub którą przeczytaliście ostatnio? Mnie zachęciła piękna wakacyjna okładka powieści „Wszystko, czego dziś chcę” Moniki Leśniewskiej, z którą ostatnio spędziłam miło czas podczas opalania w upalny dzień. Jednak ta książka wcale nie jest o beztroskich wakacjach. A o czym? Zobaczcie sami!



Image
 „Wszystko, czego dziś chcę” Monika Leśniewska
Zofia jest kobietą po przejściach, która doświadcza żałoby, choroby i utraty pracy. Pewnego dnia dowiaduje się, że dostała w spadku dom w Sardynii. W końcu postanawia założyć tam fundację wspierającą kobiety. Zofia zaczyna wtedy rozumieć, że największą siłę daje solidarność kobiet oraz zawsze warto marzyć mimo przeciwności losu. Czym jeszcze życie zaskoczy Zofię? Czy uda jej się w Sardynii odzyskać siebie i odnaleźć sens w życiu?

Image
 „Wszystko, czego dziś chcę” Monika Leśniewska
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały rozpoczynają się cytatami z popularnych piosenek i ogólnie są długie, ale za to dzielą się na poszczególne dni. Książkę tę czyta się przyjemnie, potrafi zainteresować. Ciekawie zostało opisane życie Zofii, która ostatnimi czasy nie miała szczęścia. Najpierw umarł jej mąż, później dowiedziała się, że ma raka, a jeszcze później straciła pracę. Nie zabrakło w tej całej historii także weselszych wątków, czyli miłosnych, które nie były przewodnie, więcej było tych wątków związanych z piękną przyjaźnią i sile kobiecej wspólnoty. Pobyt Zofii w Sardynii został opisany tak gdzieś w połowie książki, kiedy okazało się, że dostała tam spadek. Tak więc nie jest to książka typowo wakacyjna, ale kiedy główna bohaterka była już we Włoszech, podczas czytania można było poczuć klimat tego pięknego kraju, bardzo różniącego się od naszego. Ogólnie zaciekawiły mnie losy Zofii, która miała życie pełne wrażeń, polubiłam główną bohaterkę, jednak według mnie książka ta zakończyła się dziwnie. Końcówka tej całej historii była trochę niepewna i jednocześnie smutna za sprawą złej nowiny, ale i zakończyła się też szczęśliwie za sprawą miłej, niespodziewanej i trochę przerysowanej wizyty pewnego gościa.

Image
 „Wszystko, czego dziś chcę” Monika Leśniewska
„Wszystko, czego dziś chcę” jest ciekawą powieścią obyczajową, z którą można miło spędzić czas. Historia ta pięknie opisuje to, jak można odnaleźć szczęście w codzienności mimo przeciwności losu. Jeśli lubicie słodko-gorzkie książki, dające nadzieję na to, że wszystko może zakończyć się dobrze, to ta historia będzie dla Was w sam raz.

„Rozdarte niebo” Robert Zawada

Czy jest wśród Was ktoś, kto jeszcze tak jak ja nie leciał nigdy samolotem? W książce „Rozdarte niebo” napisanej przez byłego pilota wojskow...

Image