„Międzyziemiochmurze dzwoniło skowronkami.”* Słówko o „Wertepach” Leopolda Buczkowskiego

Losowość zapisana w algorytmach to działanie przypadku, który jest tak naprawdę koniecznością. Bez konieczności nie byłoby spotkania, tego katalizatora rewolucji wewnętrznej, rozpadu i ponownego złożenia, ale już w nowej konstelacji.

Polski pisarz, poeta, malarz, grafik, rzeźbiarz Leopold Buczkowski (1905-1989, pseudonim Paweł Makutra), najbardziej znany ze swojej drugiej powieści, eksperymentalnego, świetnego „Czarnego potoku” (1946), debiutował jako poeta, a pierwszą powieść napisał w 1937 roku o tytule doskonale opisującym narrację – „Wertepy”. ImageBo to gęsta w gwary, dialekty, neologizmy, lingwistyczne żonglerki, testowanie giętkości i adekwatności słów do tyleż opisu, ile kolażowego zestawiania kadrów rzeczywistości, wyimków z dziejów wsi na pograniczu dawnej Galicji i Wołynia, w fikcyjnych – ale co jasne odzwierciedlających istniejące ówcześnie (a zatem w okresie dwudziestolecia międzywojennego) – wioskach Dolinoszczęsnej i Zasereciu, naznaczonych bliznami i śladami po pierwszej wojnie światowej. W tej chaotycznej, meandrycznej, labiryntowej prozie, w której poetyckie opisy przyrody kontrastowane są nieustannie i brutalnie przecinane surowym życiem, atawizmem, podążaniem za popędami, okrucieństwem, obrazami śmierci, zabójstw, degeneracji, rozkładu, degrengolady, hulanek, przestępstw, donosów, plotek. „Wertepy” w druku ukazały się dopiero w 1947 roku (Gebethner i Wolff), wznawiano je w 1957 roku (PIW), w 1973 roku (Wydawnictwo Literackie) i w 2026 roku (PIW).

„Tak strasznie pragnął odwrócić się od tego świata, niezrozumiałego, wrzącego nienawiścią, fałszem i wyrachowaniem.” [s. 206]

Czytaj dalej

Ktoś inny. Słów parę o „Wyższych sferach” Wu Xiaole

Możesz zazdrościć, ale nigdy nie będziesz mną. Nigdy nie poczujesz tego, co ja, gdy rozpada się świat(ło). Ani takiej miłości, ani takiej rozpaczy. Ani tego uśmiechu, ani smaku tych łez. I mogą mówić, co należy i co wypada robić, ale nikt nie wie, co czujesz, gdy gaśnie dzień i wchodzisz sam do ciemnego pokoju.

Chen Yunxian marzy, by być kimś innym. Pragnie mieć lekkie i przyjemne życie, zamożnego męża, zdolne dzieci. Uważa, że dopiero wtedy będzie szczęśliwa. Chciała się wyrwać z biedy rodzinnego domu, więc uczyła się pilnie. Koleżanka ze studiów zeswatała ją ze swoim bratem Yang Dingguo i mężczyzna wydawał się osobą, która spełni sny Yunxian, ale jak to zwykle bywa realia okazały się inne, a nadziej płonne. Poczuła się oszukana, gdy nie otrzymali od teściów obiecanego przed ślubem mieszkania. W dodatku mąż od długiego czasu wciąż był pomijany przy awansach w pracy mimo zapewnień kolegi, który załatwiał mu posadę, że już niedługo otrzyma wyższą pensję. Pewnego dnia zostali jednak wraz z synem Peichanem zaproszeni przez szefa Dingguo, Cai Wandego na przyjęcie urodzinowe jego pierworodnego Haoqiana. Na imprezie Yunxian poznała żonę Caia, Liang Jiaqi, która sprawiała wrażenie życzliwie nastawionej. Zachłanność, rozpaczliwe pragnienie stania się kimś z wyższych sfer zaślepiły Yunxian i niepostrzeżenie wpadła w pułapkę.Image

W 2018 roku ukazała się błyskotliwa powieść 上流兒童 t
ajwańskiej pisarki Wu Xiaole (吳曉樂; ur. 1989), a polski przekład pojawił się w 2025 roku pod tytułem „Wyższe sfery”. Polski czytelnik może znać autorkę z utworu „Niedoskonałe” (oryg. 那些少女 沒有抵達; 2023; pol. wyd. 2025). Wu prześwietliła w „Wyższych sferach” mechanizmy pragnienia osiągnięcia wysokiej pozycji społecznej za wszelką cenę oraz panicznego lęku przed ostracyzmem, byciem wykluczonym w zbiorowości ludzi, których opinię się ceni ze względu na ich prestiż, a nie prezentowane i promowane wartości. Jednym ze sposób uzyskania statusu osoby z wyższych sfer niekoniecznie jest realna zamożność czy własna kariera, ale… bardzo utalentowane dziecko zajmujące pierwsze lokaty w rankingach wyników w nauce i popularności w elitarnej szkole.

Czytaj dalej

„(…) kwiaty są zadziwiające.”* Słów kilka o „Małej kwiaciarni w Tokio” Yamamoto Yukihisy

Jeśli istnieje coś, co mogę ci dać, to moje niezmienne, stałe uczucie. Można to wyrazić w różnych językach, zakodować w znakach, symbolach, metaforach. Ale wolę ci to pokazać w tym, że zawsze będę czekać tu na ciebie.

Dwudziestopięcioletnia Kimina Kikuko zrezygnowała z pracy, w której była wyzyskiwana i molestowana. Gdy jej były przełożony próbował ją zmusić do powrotu, do ich rozmowy wtrąciła się Tojima Marita, prowadząca kwiaciarnie Kawarazaki. Kobieta uratowała dziewczynę przed natrętem i zaproponowała jej posadę u siebie. Tak zaczęła się kwiatowa przygoda Kikuko, absolwentki uczelni artystycznej w kierunku wzornictwa. Niepostrzeżenie otworzyły się nowe perspektywy, pozwalające na nawiązanie pięknych relacji. Na wzbudzającym fascynację dziewcząt firmowym trójkołowcu La Vie en Rose, pomalowanym w kwiatowy wzór, Kikuko przemierza ulice, by dostarczać zamówione bukiety, spośród których część ona sama skomponowała.Image

Japoński pisarz Yamamoto Yukihisa (山本 幸久; ur. 1966) opublikował w 2022 roku obyczajową, delikatną, subtelną powieść 花屋さんが言うことには, której polski przekład pojawił się w 2026 roku pod tytułem „Mała kwiaciarnia w Tokio”. Podzielona na osiem kwiatowych segmentów narracja, w której przebłyskują eteryczne pierwiastki niesamowitości, jest afirmacją małego szczęścia, radości wynikającej z bliskości, relacji, budowania więzi międzyludzkich opartych na akceptacji i wzajemnym wsparciu, pomocy. Sposobem komunikacji jest język kwiatów – aluzyjny, omijający konieczność werbalizacji czasem trudnych do sformułowania emocji i uczuć. Ale by to było możliwe, konieczni są kwietni pośrednicy – floryści, kwiaciarze, hodowcy, których ciężka praca i ogromna wiedza sprawiają, że można trafnie dobrać odmianę i wręczyć ją drugiej osobie jako wyraz miłości czy wdzięczności.

Czytaj dalej

Ostracyzm. Słówko o „Samotnym tańcu” Li Kotomi

W różnych liniach czasowych, cudzych słowach, wyimkach, urywkach zdań, postrzępionych, fragmentarycznych słowach szukam twojego śladu, cienia, echa. To jeszcze nie koniec opowieści.

Zhao Ying-mei ma różne imiona w zależności od miejsca, w którym przebywa. Uciekła z Tajwanu do Japonii, by wymazać przeszłość i rozpocząć nową drogę. Ale z niepojętych dla niej przyczyn informacje o jej orientacji seksualnej i o gwałcie, którego doświadczyła, podążają za nią i prześladują wszędzie, gdzie się pojawi. Czy to sabotuje jej relacje z ludźmi, a może przyczyną niepowodzeń i owego samotnego tańca jednak są tkwienie w przeszłości, ruminowanie, brak przebaczenia sobie, nieustanne przywoływanie i „karmienie się” dramatycznymi przeżyciami?Image

W 2018 roku zadebiutowała powieścią 独舞  tajwańska pisarka Li Kotomi (李琴峰; ur. 1989), tworząca zarówno w języku chińskim, jak i w języku japońskim. Polski przekład pod tytułem „Samotny taniec” ukazał się w 2025 roku, a rok wcześniej pojawiło się tłumaczenie „Wyspy pajęczych lilii” (oryg. 彼岸花が咲く島; 2014). Częściowo autobiograficzny, łączący pierwiastki fikcji i prawdy, prób literackiego żonglowania elementami, nawiązaniami do sztuki, zwłaszcza pisarstwa Qiu Miaojin (邱妙津; 1969-1995), jednej z prekursorek tajwańskiej kontrkultury, aluzji do legendy o ptaku ciernistego krzewu, „Samotny taniec” to średnio udana próba autowiwisekcji, wejścia w głąb „ja”. Autorka rozbija się o dryfowanie po obszarach samotności, niezrozumienia, depresji, płynnej tożsamości, nieustannego eskapizmu, wplatając w to zdumiewające i nieprawdopodobne zbiegi okoliczności.

Czytaj dalej

„Nie szkodzi, jeśli nie wszystko jest ładne i poukładane. Nie ma potrzeby definiowania wszystkiego.”* Słów parę o „Komitecie pogrzebowym dań byłych chłopaków” Kawashiro Saki

Podczas wędrówki w długiej, ciemnej nocy, gdy łatwo spaść w otchłań mroku, utknąć za szybą świat(ł)a, przypomnij sobie mój głos. Słyszysz? Jestem i zawsze będę przy tobie, bo jestem częścią ciebie.

Chłopak dwudziestodziewięcioletniej Yūki Momoko zrywa z nią po czterech latach, a w zasadzie zachowuje się od dłuższego czasu tak, by sprowokować kobietę do rozstania, ponieważ sam nie ma odwagi powiedzieć wprost, że nie chce z nią być w związku. I tak zrozpaczona, pijana Momo błądzi ulicami. Budzi się w odległej dzielnicy w kawiarni Amayadori, gdzie szefem jest przystojny chłopak Amamiya Iori, w którym zakochują się wszystkie klientki. On oraz stały bywalec mnich Kuroda Hozumi wysłuchują jej historii. A że Momo chce sprawdzić, czy curry, które robiła często dla chłopaka, na pewno jest pyszne i że nie oszukiwał jej nawet w tej kwestii, przyrządza potrawę obu mężczyznom. Zachwycony Amamiya proponuje, by kobieta rozpoczęła u niego pracę. Ma bowiem genialny pomysł – stworzenie… komitetu pogrzebowego dań dla byłych chłopaków, czyli wspólnego pogrzebania żalów i gniewu, pożegnania niespełnionej miłości, udzielania pomocy w przebaczeniu sobie, rehabilitacji złamanego serca, w poradzeniu sobie ze straconymi złudzeniami i rozpoczęciu nowej drogi życiowej.Image

W 2023 roku Kawashiro Saki (川代紗生) zadebiutowała pełną wdzięku i uroku, tragikomiczną powieścią 元カレごはん埋葬委員会, której polski przekład ukazał się trzy lata później pod tytułem „Komitet pogrzebowy dań byłych chłopaków”. Sposób prowadzenia narracji, styl Japonki przywodzi na myśl… mangę. Wbrew pozorom jednak i w przeciwieństwie do na przykład cyklu książek Kawaguchiego Toshikazu „Zanim wystygnie kawa” czy „Opowieści księgarki z Tokio” Hanady Nanako, autorka „Komitetu pogrzebowego dań byłych chłopaków” nie dość że nie potrzebuje uzupełniających rysunków, by narracja nie była infantylna (chociaż ilustracje na pewno byłyby urocze), to nie poprzestaje na pobieżnym kreśleniu opowieści, skrótach, sztywnych, schematycznych dialogach, odhaczaniu kolejnych aspektów, ale podobnie do mangowego stylu przedstawiania historii rozwijanej w tomach pozwala przeżywać odbiorcy emocje z bohaterami, uczestniczyć w spotkaniach komitetu, śmiać się i płakać z nimi. Może wynika to ze znalezienia odpowiedniego języka, sposobu mówienia o różnych kwestiach, umiejętnego rozwinięcia problemów takich jak przede wszystkim poszukiwanie akceptacji, pragnienie zrzucenia maski i bycia sobą przy kimś, kto nie odrzuci, nie skomentuje, nie będzie udzielał niechcianych porad i krytyki, a przyjmie i pozwoli po prostu być – wypłakać się, pośmiać, pomilczeć, wyrzucić z siebie emocje, które zjadają od środka, bez oceniania. Bo Kawashiro dobrze balansuje między elementami humorystycznymi, komicznymi, czarnym humorem, a poczuciem osamotnienia, odtrącenia, bycia wiecznie niewystarczającym mimo starań. To trochę jak w życiu – smutek i radość zdają się recto i verso.

Czytaj dalej

„(…) wszystko wydawało mi się jakieś obce (…)”*. Słówko o „Przebudzonej” Choi Eunyung

Czasem się zastanawiam, czy może jednak nie powinniśmy się spotkać w innej linii czasowej. Inaczej przebiegłyby impulsy emocji, byłyby o innej częstotliwości i intensywności, bez wysokiego napięcia rozsadzającego świat. Ale czy wtedy nie bylibyśmy obcy, odmienni od tego, jacy jesteśmy teraz? Powiedz, czy jesteś szczęśliwy.Image

Jedenastoletnia Kang Ihyou po wybudzeniu się słyszy, że przeszła operację mózgu. Mgliste wspomnienia zaczynają mieszać się z rzeczywistością. Dowiaduje się, że jest siostrą bliźniaczką Iso, która jest równie zaskoczona jak ona. Tym bardziej że Ihyou pamięta, że miała brata. Dziwne zachowanie rodziców biotechnologów i dziadka lekarza oraz zdumienie podyktowanymi dbaniem o środowisko zmianami w codziennym życiu ludzi, sprawiają, że wraz z Iso przeprowadzają śledztwo.

Południowokoreańska pisarka, autorka książek dla dzieci i młodzieży Choi Eunyung (최은영)** opublikowała w 2024 roku utwór 해동 인간, którego polski przekład ukazał się w 2026 roku pod tytułem „Przebudzona”. Ilustracje do książki wykonała Park Hyunju (박현주). Jak zaznacza Choi, do stworzenia tej historii zainspirował ją artykuł dotyczący rozmrożenia zahibernowanej osoby. Nienasycone pragnienie wydłużania życia i poszukiwania środków to umożliwiających uruchamiają szereg kwestii nie tylko bioetycznych, ale i filozoficznych, szczególnie ontologicznych. Czym bowiem jest istnienie, byt, jak kształtuje się „ja”, co konstytuuje „ja”, czym jest tożsamość i jakie czynniki na nią wpływają? Kto ma decydować o tym, czy eksperymentować na konkretnej osobie nowości (bio)technologiczne, medyczne? Gdzie leżą granice testowania, po których przekroczeniu gubi się „ja”-człowieka, a zaczyna się patrzeć jak na obiekt-przedmiot, w jakim momencie następuje reifikacja i instrumentalizacja, dehumanizacja? To oczywiście wyimek morza zagadnień i pytań, które uruchamiają się podczas lektury „Przebudzonej” – powieści, w której pomysł jest bardzo ciekawy, ale zakończenie niestety rozczarowuje.

Czytaj dalej

„Spuszczenie inwentarza z uwięzi”. Słów parę o „Kobiecie, która dawała przyjemność” Muraty Kiyoko

Ta podróż w ciemnej nocy trwa miliardy lat. Rozbłyskują i za moment gasną gwiazdy. Ale jedynie one świadczą o tym, że gdzieś jest droga wyjścia. Jeśli jeszcze kiedyś przetną się nasze drogi, może wtedy zdążę ci powiedzieć to, czego wcześniej nie potrafiłam.

1903 rok. Pochodząca z wyspy Iōjima piętnastoletnia Aoi Ichi zostaje sprzedana do domu publicznego w Kumamoto. Tam otrzymuje nowe imię Kojika i przechodzi szkolenie na luksusową prostytutkę. Przybytek prowadzony przez rządzącego giełdą ryżu Hajimę Moheia w przeciwieństwie do tych znajdujących się poza dzielnicą uciech ma dwie oiran – Shinonome i Murasaki. Do tej pierwszej przydzielona na pobieranie części nauk zostaje Kojika. W wyniku pierwszych prób wprowadzenia minimalnych praw dla sprzedanych do burdeli kobiet w 1901 roku otwarto Żeński Ośrodek Kształcenia Praktycznego, gdzie czytania i pisania uczy Akae Tetsuko, córka samuraja, niegdyś również sprzedana do domu publicznego. Ale regulacje prawne takie jak iluzoryczna możliwość wyrwania się z piekła oddawania swojego ciała to jedynie pudrowanie rzeczywistości – brutalnej, okrutnej, bezwzględnej dla dziewcząt pochodzących z ubogich rodzin, traktowanych jak część „inwentarza”, rzecz, za którą można otrzymać pieniądze i zaciągać kolejne długi, powolni wyżerać ich ciała.Image

W 2013 roku ukazała się wstrząsająca powieść ゆうじょこう japońskiej pisarki Muraty Kiyoko (村田 喜代子; ur. 1945), a polski przekład pojawił się dopiero trzynaście lat później pod tytułem „Kobieta, która dawała przyjemność”. To surowy zapis upodlenia, reifikacji kobiet, odczarowanie romantyzowanego wizerunku gejszy funkcjonującego w powszechnej świadomości w wyniku powstawania (pop)kulturowych produkcji. W rzeczywistości – bez względu na hierarchię wśród prostytutek i zróżnicowanie jakości domów publicznych – to nie subtelna, eteryczna towarzyszka intelektualnej rozrywki, ale kobieta przemocą zmuszana do świadczenia usług seksualnych, szkolona od nastoletnich lat, by zadowalać mężczyzn, dawać im przyjemność. Odmówiono jej prawa już nie tylko do samostanowienia, ale do istnienia, życia jako człowiek, jest lalką, zabawką, własnością rodziny dzierżawioną właścicielom burdeli. Tak samo oiran roztaczająca aurę tajemniczości, inteligentna, rozwijająca umiejętności artystyczne, „królowa kobiet” jak ją widzą młodziutkie prostytutki, oferująca rozkosz, za którą mężczyźni są skłonni płacić niebotyczne kwoty.

Czytaj dalej

Samoakceptacja. Słówko o „Nadal nie mam ochoty żyć, ale za bardzo lubię tteokbokki” Baek Se-hee

Jestem we mnie głęboko inny świat, którego nie zobaczysz. To nie dlatego, że nie chcę ci go pokazać. Panuje tam ciemność, wieczna mroźna noc, kostniejące emocje, odłamki odrzucenia. Czasem się tego boję. Potrzebuję twojej cichej obecności, by przetrwać rozpad.Image

W 2018 roku Koreanka Baek Se-hee (백세희; ur. 1990, zm. 2025) opublikowała autobiograficzne „Nie mam ochoty żyć, ale za bardzo lubię tteokbokki” (죽고 싶지만 떡볶이는 먹고 싶어; pol. wyd. 2023), a drugi tom jej rozmów z psychiatrą oraz własnych analiz, refleksji i spostrzeżeń 죽고 싶지만 떡볶이는 먹고 싶어2 pojawił się rok później. Polski przekład drugiej części pod tytułem „Nadal nie mam ochoty żyć, ale za bardzo lubię tteokbokki” ukazał się w 2026 roku, czyli rok po śmierci autorki. Ten tom, składający się z rozdziałów od trzynastego do dwudziestego szóstego, oscyluje wokół tematów samookaleczania i myśli samobójczych, ale autorka wprowadza różne aspekty metod pracy nad samopoczuciem, mających na celu (od)budowę chęci do życia, dostrzegania w codzienności i teraźniejszości momentów pozytywnych, wyjścia z ostrej fazy depresji. Tylko że w społeczeństwach nastawionych na nieustanny rozwój, doskonalenie się, rywalizację, łatwo przykryć wewnętrzne rany tych, którzy zmagają się z każdym dniem, próbując się dostosować do narzuconych ram, sztywnych form, norm.

„Pamięć nie jest w końcu dokładna i można nią manipulować według własnego uznania. Sprawiać, że zapisane w niej zdarzenia będą jeszcze bardziej wyraźne i przerysowane.”*

Czytaj dalej

„Przez telefon, no wiesz, nie da się zobaczyć drugiej osoby (…)”*. Kilka myśli o szóstej odsłonie kawowych podróży w czasie – „Zanim zrozumiałem, że cię kocham” Kawaguchiego Toshikazu

Chcę wykorzystać ten moment twojej obecności, by dać ci pewność, że cię kocham. Gdy zabłądzisz w ciemności, w niekończącej się nocy, przypomnij sobie moje słowa i bliskość. Zawsze jestem i będę w tym samym miejscu. Tutaj, czekając na ciebie.

Rok 2019. Do kawiarni „Funiculi Funicula” przybywają kolejni klienci, którzy usłyszeli albo przeczytali, że po spełnieniu paru warunków mogą udać się w krótką – liczoną czasem potrzebnym do wystygnięcia kawy – podróż do przeszłości albo przyszłości. Część z nich jest rozczarowana, że nie dokonają żadnej modyfikacji. Ale kto wie, czy właśnie ich słowa nie sprawią, że w sercu osoby, którą chcieli spotkać, nie nastąpi zmiana – może w ten sposób powstanie nowa linia czasowa? Pięcioro gości zapragnie (wy)powiedzieć, jak bardzo kochali, ale nie zdążyli wcześniej tego okazać. Dopiero po utracie, bolesnym odczuciu pustego miejsca, nieobecności tej ważnej osoby, uzmysłowili sobie, że zamiast wyrazić wprost swoje uczucia i emocje, uciekli.Image

W 2015 roku ukazała się książkowa wersja spektaklu japońskiego scenarzysty, reżysera i pisarza Kawaguchiego Toshikazu (川口俊和; ur. 1971) – „Zanim wystygnie kawa” (コーヒーが冷めないうちに; pol. wyd. 2022) – która przyniosła mu wielką popularność, co przełożyło się na dopisywanie kolejnych części. W polskim przekładzie niestety z języka angielskiego otrzymaliśmy kolejne tomy: „Zanim wystygnie kawa. Opowieści z kawiarni” (この嘘がばれないうちに; pol. wyd. 2023), „Zanim wyblakną wspomnienia” (思い出が消えないうちに; pol. wyd. 2023) i „Zanim się pożegnamy” (さよならも言えないうちに; pol. wyd. 2024), „Zanim zapomnimy o życzliwości” (やさしさを忘れぬうちに; pol. wyd. 2025). W 2026 roku ukazała się szósta odsłona kawiarnianych podróży „Zanim zrozumiałem, że cię kocham” (愛しさに気づかぬうちに; oryg. 2024), wpisująca się stylistyką, tematyką w poprzednie części.

Czytaj dalej

„Było między nami coś ulotnego, co miało się skończyć z nadejściem nowego dnia. Czy można to było nazwać miłością?”* Słów parę o „Tygodniu, zanim umrę” Seo Eun-chae

Nie potrzebuję słów. One nie są w stanie wyrazić tego, co czujemy. Lubię twoją obecność. Ona sprawia, że świat przestaje być przerażający. Zawsze będę czekać na ciebie tu, w tym samym miejscu.

Jeong Hee-wan sądziła, że Kim Nam-u zginął sześć lat temu w wypadku, gdy ją ratował. Jednak pewnego razu woła ją po imieniu i zjawia się przed nią, na tydzień przed jej śmiercią. Zdaje się snem, mirażem wyczerpanego umysłu, samotnej, dryfującej po obrzeżach istnienia dziewczyny. Ale namawia czy raczej zmusza Hee-wan do sporządzenia listy rzeczy, które chciałaby zrobić jeszcze w życiu. Ten krótki czas wspólnie spędzony z Nam-u – którego imię przekręca i wymawia Na-mu – tak nierealny, iluzoryczny, otworzy przed nią inną perspektywę i możliwość wybaczenia samej sobie.Image

Seo Eun-chae (서은채; ur. 1988) zadebiutowała w 2018 roku utworem 내가 죽기 일주일 전, w którym interesująco wykorzystała i rozwinęła motyw 저승사자, czyli Posłańca Zaświatów**. Polski przekład pod tytułem „Tydzień, zanim umrę” ukazał się w 2026 roku. Oniryczna, subtelna, krucha narracja z dodatkiem elementów nadprzyrodzonych poświęcona jest różnym wymiarom samotności, szczególnie zaś tej po utracie najbliższej, najdroższej osoby, której nie zdążyło się powiedzieć, jak bardzo się ją kocha. Próby ułożenia kolejnych dni, gdy brakuje czyjejś obecności, gdy pozostaje pusta przestrzeń, to niekończąca się rozpacz, rozpad świata. Gdy brakuje fundamentów, brakuje powietrza, jedynym wyjściem, wyzwoleniem z nicości wydaje się śmierć. Ale co gdyby spróbować rzucić kośćmi jeszcze raz i wykonać kolejny ruch na planszy, wyjść z ciemności, domknąć proces żałoby i przebaczyć sobie?

Czytaj dalej