środa, 11 czerwca 2025

Update

 Hej!

Piszę do was z lekkim opóźnieniem, trochę się działo u mnie. W piątek pracowałam, po pracy poszłam pomóc przygotować rzeczy na konferencję, zrobiłam ciasto i tak mi dzień zleciał. W sobotę cały dzień byłam na nogach, konferencja była super, dużo się dowiedziałam i jestem zadowolona, że udało mi się tyle ogarnąć :)
Wieczorem dojechałam do domu, przyjechał po mnie narzeczony. W niedzielę moi rodzice zabrali nas z okazji dnia dziecka do chińskiej restauracji, gdzie zjadłam pad thaia z kurczakiem. Potem byliśmy w szpitalu u mojej cioci, a wieczór spędziliśmy u mnie. 
Poniedziałek cały przeleżałam przez okres, nie miałam na nic siły, jedzeniowo podczas pobytu w domu nie było tragicznie, ale też nie było jakoś super. Przed okresem rzuciłam się na słodycze i mnie wysypało, mam za swoje. 
wczoraj, tj. 10.06 zjadłam na śniadanie pastę z dwóch jajek i łyżeczki majonezu, dwie kromki chleba cienko posmarowane masłem, wypiłam małe smoothie owocowo warzywne z biedronki, zjadłam pączka z lokalnej piekarni, faworka, 3/4 kotleta z piersi kurczaka, troszkę ziemniaków i surówki z marchewki. Dzień zakończyłam mrożonym jogurtem z masłem orzechowym i truskawkami.
Cały czas byłam aktywna, popołudniu poszłam do pracy. Jestem zadowolona z siebie, bo robię praktycznie codziennie ponad 10 tys kroków :)
Dzisiaj przychodzą do mnie przyjaciółki na wieczór, mam zamiar zrobić nam jakieś przekąski, zastanawiam sie czy nie jeść śniadania żeby zaoszczędzić kcal, ale boję się że rzucę się na jedzenie jak świnia. Także to jeszcze obmyślę i za niedługo odezwę się, a teraz lecę nadrabiać wasze blogi! :)

Image


czwartek, 5 czerwca 2025

5.06

 Hej!

Nie wiem czy jutro i w sobotę uda mi się wrzucić post, mam sporo na głowie, jeszcze chcę pojechać do domu rodzinnego.
Dzisiejszy dzień był w sumie nawet udany, wstałam rano, zjadłam śniadanie, poszłam na spacer, zrobiłam zakupy, posprzątałam trochę, zrobiłam obiad, popisałam sobie trochę w notesie... Przyjemne popołudnie. Potem praca, na szczęście szybko zleciało.
Miałam dziwne przeżycie na przystanku po pracy, czekałam na autobus i nagle podszedł do mnie typ, od razu z akcentu słyszę, ze Ukrainiec, zaczął coś mówić o iqosach, więc powiedziałam mu że nie jestem zainteresowana, on na to powiedział - to super się składa bo ja zbieram pieniądze na pomoc!- i pokazuje mi pudełko z pieniędzmi. Powiedziałam mu znowu, że nie jestem zainteresowana, a on nie odpuszczał. Odeszłam od niego, usiadłam na ławce między jakimiś chłopami w nadziei że odpuści sobie, ale nie, on poszedł za mną i zaczął do mnie mówić że on tylko zbiera pieniądze na coś tam, że czemu uciekam. Naprawdę się go przestraszyłam i powiedziałam mu, że nie będę z nim rozmawiać, że nie mam ochoty i że ma mnie zostawić w spokoju. A ten dalej swoje... Powiedziałam mu w końcu, ze jak nie odejdzie to wezwę ochronę dworca XD Nie wiem co miałam zrobić, byłam przestraszona, zmęczona po pracy a on cały czas na mnie naciskał. Zaczął mnie wyzywać od wariatek, że on tylko chce pomagać i że jestem nienormalna. Do tych chłopaków obok mnie zaczął mówić, że świat oszalał, a oni się tylko śmiali. Na szczęście sobie poszedł po tym jak go postraszyłam ochroną, szczerze nie wiem o co mu chodziło i czemu się tak przyczepił, prosiłam go parę razy żeby mnie zostawił a on za mną szedł. Ma szczęście, że mam 163 cm i zero pojęcia o biciu się, bo gdybym miała, to bym mu z chęcią przywaliła. Pierwszy raz mnie coś takiego spotkało, jak mijałam jakieś osoby, które zbierały pieniądze to wystarczyło powiedzieć "nie, dziękuję" i odchodziły, a ten typ był okropny. Zastanawiam się czy nie kupić sobie jakiegoś gazu pieprzowego. Powiedzcie mi, kto normalny zbiera pieniądze na cele charytatywne po 22 na dworcu i tak napastuje ludzi. Dziwne to było i do tej pory jestem przerażona tą całą sytuacją.  Dało mi to do myślenia jak bardzo jestem bezbronna i że jakby ktoś chciał, to mógłby mnie skrzywdzić bez problemu. Może zapiszę się na jakiś kurs samoobrony...

Z przyjemniejszych rzeczy łapcie mój bilans:
Śniadanie: Omlet ze szpinakiem, papryką, serem gouda i tortillą oraz trochę sosu słodko-pikantnego, kawa czarna
2 śniadanie: Truskawki
Obiad: Kaszotto ze szpinakiem, suszonymi pomidorami, cebulą i mozzarellą oraz pulpety z indyka gotowane na parze 
Kolacja: pól kubka kefiru, łyk smoothie, łyżka warzyw z patelni które zrobiłam na jutro

To by było na tyle, do zobaczenia wkrótce :) 
Image


środa, 4 czerwca 2025

4.06

 Hej!

Dzisiaj zjadłam więcej niż chciałam, ale za to zdrowo i byłam na spacerze :)

Bilans:
śniadanie: owsianka z truskawkami, orzechami włoskimi i kostką gorzkiej czekolady, 1/4 butelki kefiru z truskawkami

obiad: Sos ze świeżych pomidorów z mięsem z mielonego indyka, makaron, trochę tartej goudy, oliwa i czosnek (dwie porcje)

kolacja: Sos ze skyru i odrobiny majonezu, dwa jajka na miękko, blanszowany szpinak i tortilla (nie planowałam jej i w sumie to żałuję że zjadłam) + świeże truskawki

Cieszę się, że przynajmniej nie rzuciłam się na słodycze pomimo tego, że miałam ochotę. Jestem uzależniona i wiem o tym doskonale. Dzisiejszy dzień był w sumie nudny, było duszno, burza wisiała w powietrzu. 
Przesłuchałam kilka podcastów o zjawiskach nadprzyrodzonych, może to was bawić ale bardzo lubię takie tematy, a dawno nie miałam okazji się w to zagłębić :P 
I to by było na tyle, tak jak obiecywałam teraz będą raczej krótsze posty. 

Image


wtorek, 3 czerwca 2025

20 dni do zakończenia semestru

Mały edit: Przepraszam was za długość moich postów, miałam teraz dużo do opisania ze względu na nieobecność, jak będę częściej pisać to posty będą krótsze i przyjemniejsze dla oka :) 

Hej!

Maj był dość intensywny, na początku miesiąca miałam konferencję, staż na studiach, w tak zwanym międzyczasie praca, kolokwia i wyjazdy ze studiów. Końcówkę maja spędziłam w cudownym Krakowie świętując rocznicę z narzeczonym i dopiero teraz wracam powoli do 'normalności'.

W tę sobotę mam ostatnią konferencję w semestrze letnim, ogólnie to mój ostatni semestr letni, więc postanowiłam, że zapiszę się jako wolontariusz, żeby jak najlepiej zapamiętać te wydarzenie. 

Poza tym mam sporo pracy, chcę zaoszczędzić pieniążki i czekają mnie egzaminy. Dokładnie za 20 dni, tj 23.06 mam ostatni egzamin i kończę oficjalnie 10 semestr studiów. 

Nie wiem co o tym myśleć i co będzie potem, z jednej strony jestem podekscytowana a z drugiej przerażona, bo zacznie się prawdziwe dorosłe życie. 

Jeśli chodzi o dietę to oczywiście nie trzymałam się niczego od czasu kiedy do was napisałam, po Krakowie wręcz nabrałam masy, bo było przepyszne jedzonko 👀

Myślałam o tym jaką dietę wybrać, ale nie mam pomysłu na siebie. Mam jakąś dziwną blokadę w głowie, że na samą myśl o diecie robi mi się niedobrze i się obżeram jeszcze bardziej. Chore to jest, że po tylu latach dyscyplinowania się za dzieciaka, wyrosłam na kobietę, która nie potrafi ogarnąć swojego apetytu. 

Aktualnie mam kilka najważniejszych celów, które chcę wdrożyć w życie, nawet jeśli nie spowodują, że schudnę, zależy mi na poprawie stanu mojej cery, hormonów i jelit. 

  • Ograniczyć przetworzone produkty, zwłaszcza gotowe dania, przekąski i napoje
  • Ograniczyć kupne słodycze i słone przekąski 
  • Wprowadzić do diety produkty probiotyczne, np. kefir, jogurty, soki z kiszonych warzyw
  • Jeść większą ilość błonnika 
  • Gotować w domu i przygotowywać sobie posiłki na studia/ do pracy
  • Opierać swoją dietę na świeżych produktach, robić nieskomplikowane, proste i szybkie jedzonko bez sztucznych dodatków 
  • Zmniejszyć porcje posiłków i nie objadać się pod korek 
  • Rzucić e-papierosy i ograniczyć alkohol 
  • Zachować w tym wszystkim balans i trzymać się zasady 80/20
Jeśli chodzi o życiowe zmiany to też mam kilka punktów:
  • Wdrożyć trening 3 razy w tygodniu (30 min)
  • Więcej spacerować
  • Stworzyć poranną i wieczorną rutynę, dzięki którym będę mieć poczucie spełnienia i ogarnięcia życiowego 
  • Czytać książkę, niezwiązaną z moją przyszłą pracą, przed snem na odstresowanie się (przynajmniej 10 min)
  • Dla balansu czytać książki specjalistyczne, które poszerzą moją wiedzę i pozwolą mi z mniejszym bólem i strachem wejść w zawód (min 20 minut dziennie + notatki z tego!) *lub robić kursy póki mam dostęp do platformy e-learningowej
  • Wrócić do prowadzenia dzienniczka, zrobić sobie jakiś habit tracker, zapisać cele i nawyki które chcę wprowadzić
Na ten moment to takie moje najważniejsze postanowienia. Uwielbiam takie rzeczy wypisywać i myśleć o nich, ale gorzej jest z wprowadzeniem ich w życie XD

Do usłyszenia :) 

czwartek, 8 maja 2025

Skończyłam szybciej niż zaczęłam XD

Stwierdzam, że tamten post to jakiś niewypał. Właściwie nie wiem co tutaj robię, siedziałam sobie w sypialni i pomyślałam, ze chciałabym przeczytać pamiętnik, żeby zobaczyć co robiłam kilka lat temu. Problem w tym jest taki, że ja nie piszę pamiętników, czasem mi się zdarza pisać coś jak mam gorszy czas, ale to jest tylko po to żeby wyrzucić to z głowy. Po chwili przypomniałam sobie, że przecież kiedyś prowadziłam bloga i może to być skarbnica wiedzy. 

Wpadłam trochę w rozgoryczenie kiedy nie mogłam sobie przypomnieć maila i hasła do konta, ale jakoś udało mi się to ogarnąć. 

Przeczytałam całego swojego bloga, fajnie było wrócić do przeszłości i powspominać rzeczy, które udało mi się zapisać. Na co dzień się tego nie pamięta, więc myślę że warto gdzieś zapisywać wspomnienia. 

 Nie wiem kiedy mi minęło moje życie, dalej nie wierzę w to, że w tym roku kończę 26 lat! Ja się czuję jakbym cały czas miała 16. Za niedługo kończę studia, będę żyć jak dorosły człowiek i będę w pełni odpowiedzialna za swoje życie. Teraz póki studiuję to rodzice mi bardzo pomagają, bez nich bym nie była w stanie robić takich studiów. 

Wydaje mi się, że nie jestem wcale mądrzejsza pomimo mojego wieku. Tak naprawdę to chyba głupieję. Zauważyłam, że nie nadążam już tak za trendami jak kiedyś, już mnie naprawdę większość rzeczy nie cieszy i nie interesuje. Przez te lata zaniedbałam się fizycznie i psychicznie. Mam nadwagę, ważę 68 kilo, mam długie włosy do pasa nie dlatego, że zapuszczam ale dlatego że nie chce mi się iść do fryzjera. Nie reguluję brwi, mam cały czas trądzik na twarzy i na dekolcie, włosy przetłuszczają mi sie gorzej niż w gimnazjum, przestałam robić sobie paznokcie jakieś 5 lat temu, nie maluję sie, nie golę się regularnie, nawet zębów mi się nie chce myć, ani wstawać z łóżka. Chodzę w tych samych szmatach od kilku lat bo straszni dołuje mnie kupowanie nowych ubrań, czuję że nie zasługuje na to. Zapomniałam jak to jest być kobiecą i jak to jest czuć się pięknie. Musiałam to napisać żeby powiedzieć to sobie wprost, a nie uciekać od tego myślami. 

Złapałam się na tym, że kiedy rozmawiam z koleżankami to często myślę o tym, że pięknie wyglądają, że mają idealne figury, że dbają o siebie i że w sumie to im zazdroszczę tego. Nawet jak idę gdzieś to obserwuję ludzi i ciągle się porównuję. Cały czas jakiś głos z tyłu głowy mi mówi, że wszyscy ci ludzie są lepsi ode mnie, że mają takie idealne ciała, styl, włosy, makijaż i wszystko, a ja nie zasługuję na nic. 

Okropne to jest, ale tak naprawdę wygląda moja codzienność. 

Zapomniałam już jak to jest dbać o siebie, jak zacząć, gdzie szukać  informacji... Wszystko przeniosło się na ig i tik toka, a ja nie mam tam konta i nie wiem w sumie czy chce zakładać bo będę się bardziej dobijać.

Mam przebłyski, że chcę się wziąć za siebie ale to bardzo szybko mija. Robię z siebie totalną ofiarę, ale naprawdę się staram. Jeśli chodzi o to ile pracy włożyłam w siebie to jest to ogromna ilość, ale to wciąż za mało. 

Czuję, że jestem w jakiejś pułapce, dole, wszystko mnie przytłacza i przeraża. Czuje się jakbym nie potrafiła kontrolować mojego życia, jakbym miała umysł we mgle i nie potrafiła z tego wyjść. 

Tak naprawdę jestem dorosłym dzieckiem, które jest zagubione i przerażone dosłownie wszystkim. 



 

wtorek, 2 stycznia 2024

1.

 STYCZEŃ 2024

waga: 67,5 kg

wymiary [cm]:

  • łydka- 37 
  • udo- 64 
  • biodra- 103 
  • pas- 96
  • talia- 81
  • klatka piersiowa- 93
  • biceps- 29,5
aktualnie wyglądam mniej więcej tak:

Image

a dążę do tego:
Image


poniedziałek, 1 stycznia 2024

0.

 Cześć dziewczyny!

Dzisiaj będzie długi post, także zróbcie sobie herbatkę i lecimy:

2023 był dla mnie wyzwaniem ze względu na studia, pracę i finanse. Przez nadmiar nauki zaniedbałam się fizycznie i psychicznie. Czuję, że od kilku lat postępuje u mnie jakiś regres osobowości, uważam że jestem bardzo nieciekawą osobą i że nie warto tracić czas na siedzenie ze mną bo i tak nie umiem nic ciekawego z siebie wykrzesać. 

To, że ten proces trwa tak długo wiem po przeczytaniu mojego bloga. Chciałam zobaczyć czy nie ma tutaj zbyt prywatnych informacji (po sytuacji z artykułem) i właściwie to nie ma tutaj nic ciekawego poza moim ciągłym przepraszaniem za siebie i dziękowaniem za to, że komuś się chciało przeczytać moje wypociny. Czuję wstręt do siebie i zażenowanie, muszę skończyć z byciem people pleaser'em. Wiem, że w 2024 czeka mnie dużo pracy i nie mogę się doczekać aż zacznę wdrażać pierwsze zmiany.

Jeśli chodzi o wagę to wahała się w ciągu roku między 58 a 68 kg. W tym momencie ważę 67,5

Plany na 2024

  • Raz w miesiącu robię podsumowanie wagi i wymiarów 
  • Zrzucam 17,5 kg
  • Kupuję seksi obcisłą sukienkę 
  • Zdaję semestr zimowy i letni bez poprawek
  • Czytam dodatkowe książki i artykuły żeby być jak najlepsza w swoim przyszłym zawodzie
  • Łączę studia z pracą 
  • Na koniec 2024 mam zaoszczędzone 10 tysięcy zł na koncie 
  • Kończę z byciem people pleaser'em i przestaję się bać 
  • Kształtuję się na pewną siebie kobietę, która wie czego chce i jak to osiągnąć
  • Jadę na urlop z narzeczonym 
  • Więcej gotuję w domu i wybieram świadomie zdrowsze jedzenie 
  • Jestem aktywna fizycznie, stawiam sobie nowe wyzwania
  • Ograniczam alkohol, cukier i toksycznych ludzi
  • Zawsze mogę na siebie liczyć
 Niektóre bardziej ogólne, inne konkretne, wszystkie do zrealizowania. To jest droga, którą muszę przejść żeby stać się taką osobą jaką bym chciała być.