Hej!
Cały czas byłam aktywna, popołudniu poszłam do pracy. Jestem zadowolona z siebie, bo robię praktycznie codziennie ponad 10 tys kroków :)
Hej!
Hej!
Hej!
Dzisiaj zjadłam więcej niż chciałam, ale za to zdrowo i byłam na spacerze :)
Bilans:
śniadanie: owsianka z truskawkami, orzechami włoskimi i kostką gorzkiej czekolady, 1/4 butelki kefiru z truskawkami
obiad: Sos ze świeżych pomidorów z mięsem z mielonego indyka, makaron, trochę tartej goudy, oliwa i czosnek (dwie porcje)
kolacja: Sos ze skyru i odrobiny majonezu, dwa jajka na miękko, blanszowany szpinak i tortilla (nie planowałam jej i w sumie to żałuję że zjadłam) + świeże truskawki
Cieszę się, że przynajmniej nie rzuciłam się na słodycze pomimo tego, że miałam ochotę. Jestem uzależniona i wiem o tym doskonale. Dzisiejszy dzień był w sumie nudny, było duszno, burza wisiała w powietrzu.
Przesłuchałam kilka podcastów o zjawiskach nadprzyrodzonych, może to was bawić ale bardzo lubię takie tematy, a dawno nie miałam okazji się w to zagłębić :P
I to by było na tyle, tak jak obiecywałam teraz będą raczej krótsze posty.
Mały edit: Przepraszam was za długość moich postów, miałam teraz dużo do opisania ze względu na nieobecność, jak będę częściej pisać to posty będą krótsze i przyjemniejsze dla oka :)
Hej!
Maj był dość intensywny, na początku miesiąca miałam konferencję, staż na studiach, w tak zwanym międzyczasie praca, kolokwia i wyjazdy ze studiów. Końcówkę maja spędziłam w cudownym Krakowie świętując rocznicę z narzeczonym i dopiero teraz wracam powoli do 'normalności'.
W tę sobotę mam ostatnią konferencję w semestrze letnim, ogólnie to mój ostatni semestr letni, więc postanowiłam, że zapiszę się jako wolontariusz, żeby jak najlepiej zapamiętać te wydarzenie.
Poza tym mam sporo pracy, chcę zaoszczędzić pieniążki i czekają mnie egzaminy. Dokładnie za 20 dni, tj 23.06 mam ostatni egzamin i kończę oficjalnie 10 semestr studiów.
Nie wiem co o tym myśleć i co będzie potem, z jednej strony jestem podekscytowana a z drugiej przerażona, bo zacznie się prawdziwe dorosłe życie.
Stwierdzam, że tamten post to jakiś niewypał. Właściwie nie wiem co tutaj robię, siedziałam sobie w sypialni i pomyślałam, ze chciałabym przeczytać pamiętnik, żeby zobaczyć co robiłam kilka lat temu. Problem w tym jest taki, że ja nie piszę pamiętników, czasem mi się zdarza pisać coś jak mam gorszy czas, ale to jest tylko po to żeby wyrzucić to z głowy. Po chwili przypomniałam sobie, że przecież kiedyś prowadziłam bloga i może to być skarbnica wiedzy.
Wpadłam trochę w rozgoryczenie kiedy nie mogłam sobie przypomnieć maila i hasła do konta, ale jakoś udało mi się to ogarnąć.
Przeczytałam całego swojego bloga, fajnie było wrócić do przeszłości i powspominać rzeczy, które udało mi się zapisać. Na co dzień się tego nie pamięta, więc myślę że warto gdzieś zapisywać wspomnienia.
Nie wiem kiedy mi minęło moje życie, dalej nie wierzę w to, że w tym roku kończę 26 lat! Ja się czuję jakbym cały czas miała 16. Za niedługo kończę studia, będę żyć jak dorosły człowiek i będę w pełni odpowiedzialna za swoje życie. Teraz póki studiuję to rodzice mi bardzo pomagają, bez nich bym nie była w stanie robić takich studiów.
Wydaje mi się, że nie jestem wcale mądrzejsza pomimo mojego wieku. Tak naprawdę to chyba głupieję. Zauważyłam, że nie nadążam już tak za trendami jak kiedyś, już mnie naprawdę większość rzeczy nie cieszy i nie interesuje. Przez te lata zaniedbałam się fizycznie i psychicznie. Mam nadwagę, ważę 68 kilo, mam długie włosy do pasa nie dlatego, że zapuszczam ale dlatego że nie chce mi się iść do fryzjera. Nie reguluję brwi, mam cały czas trądzik na twarzy i na dekolcie, włosy przetłuszczają mi sie gorzej niż w gimnazjum, przestałam robić sobie paznokcie jakieś 5 lat temu, nie maluję sie, nie golę się regularnie, nawet zębów mi się nie chce myć, ani wstawać z łóżka. Chodzę w tych samych szmatach od kilku lat bo straszni dołuje mnie kupowanie nowych ubrań, czuję że nie zasługuje na to. Zapomniałam jak to jest być kobiecą i jak to jest czuć się pięknie. Musiałam to napisać żeby powiedzieć to sobie wprost, a nie uciekać od tego myślami.
Złapałam się na tym, że kiedy rozmawiam z koleżankami to często myślę o tym, że pięknie wyglądają, że mają idealne figury, że dbają o siebie i że w sumie to im zazdroszczę tego. Nawet jak idę gdzieś to obserwuję ludzi i ciągle się porównuję. Cały czas jakiś głos z tyłu głowy mi mówi, że wszyscy ci ludzie są lepsi ode mnie, że mają takie idealne ciała, styl, włosy, makijaż i wszystko, a ja nie zasługuję na nic.
Okropne to jest, ale tak naprawdę wygląda moja codzienność.
Zapomniałam już jak to jest dbać o siebie, jak zacząć, gdzie szukać informacji... Wszystko przeniosło się na ig i tik toka, a ja nie mam tam konta i nie wiem w sumie czy chce zakładać bo będę się bardziej dobijać.
Mam przebłyski, że chcę się wziąć za siebie ale to bardzo szybko mija. Robię z siebie totalną ofiarę, ale naprawdę się staram. Jeśli chodzi o to ile pracy włożyłam w siebie to jest to ogromna ilość, ale to wciąż za mało.
Czuję, że jestem w jakiejś pułapce, dole, wszystko mnie przytłacza i przeraża. Czuje się jakbym nie potrafiła kontrolować mojego życia, jakbym miała umysł we mgle i nie potrafiła z tego wyjść.
Tak naprawdę jestem dorosłym dzieckiem, które jest zagubione i przerażone dosłownie wszystkim.
STYCZEŃ 2024
waga: 67,5 kg
wymiary [cm]:
Cześć dziewczyny!
Dzisiaj będzie długi post, także zróbcie sobie herbatkę i lecimy:
2023 był dla mnie wyzwaniem ze względu na studia, pracę i finanse. Przez nadmiar nauki zaniedbałam się fizycznie i psychicznie. Czuję, że od kilku lat postępuje u mnie jakiś regres osobowości, uważam że jestem bardzo nieciekawą osobą i że nie warto tracić czas na siedzenie ze mną bo i tak nie umiem nic ciekawego z siebie wykrzesać.
To, że ten proces trwa tak długo wiem po przeczytaniu mojego bloga. Chciałam zobaczyć czy nie ma tutaj zbyt prywatnych informacji (po sytuacji z artykułem) i właściwie to nie ma tutaj nic ciekawego poza moim ciągłym przepraszaniem za siebie i dziękowaniem za to, że komuś się chciało przeczytać moje wypociny. Czuję wstręt do siebie i zażenowanie, muszę skończyć z byciem people pleaser'em. Wiem, że w 2024 czeka mnie dużo pracy i nie mogę się doczekać aż zacznę wdrażać pierwsze zmiany.
Jeśli chodzi o wagę to wahała się w ciągu roku między 58 a 68 kg. W tym momencie ważę 67,5
Plany na 2024