Udostępniłem tekst z archiwalnej stronyDziegcie i smoły lecznicze – Pix seu Pyroleum, z 2005 roku. Treść strony została uzupełniona i poprawiona. Strona ta niegdyś cieszyła się dużą popularnością, bowiem była jedynym kompleksowym opracowaniem tych surowców. Życzę miłego czytania
Dzisiaj udostępniłem tekst z archiwalnej strony Antiparasitica et Anthelminthica, z 2004 roku. Treść strony została uzupełniona i poprawiona. Życzę miłego czytania 🙂
3 lipca 2026 roku Sejm uchwalił ustawę o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, nazwaną w debacie publicznej „Lex Szarlatan”[1]. Tekst przekazano do Senatu, a zgodnie z jej art. 3 przepisy wchodzą w życie po upływie trzech miesięcy od dnia ogłoszenia. Sam kierunek regulacji, czyli ochrona chorego przed oszustem, który na strachu i nadziei zarabia pieniądze, jest słuszny i trudny do zakwestionowania. Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach: w definicjach pojęć nieostrych, w rozłożeniu kompetencji oraz w tym, komu państwo powierza rozstrzyganie, co jest „zgodne z aktualną wiedzą medyczną”, a co „dezinformacją”. Poniższe moje uwagi nie są głosem przeciw ochronie pacjenta. Są głosem za tym, by narzędzie tej ochrony nie stało się przy okazji narzędziem cenzury nauki i wąskiego monopolu poznawczego. Ponieważ dysponuję już tekstem uchwalonym, odnoszę się do konkretnych przepisów.
Co ustawa rzeczywiście wprowadza
Nowelizacja rozbudowuje ustawę z 6 listopada 2008 roku[2] i dodaje do niej dwa nowe rozdziały: 13c o postępowaniu w sprawach praktyk pseudomedycznych oraz 13d o dezinformacji medycznej. Rdzeniem pierwszego jest definicja z art. 67zj. Zgodnie z nią praktyką pseudomedyczną jest, po pierwsze, udzielanie świadczeń zdrowotnych stwarzających ryzyko uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, albo śmierci człowieka przez osobę niewykonującą zawodu medycznego; po drugie, oferowanie lub stosowanie metody, której bezpodstawnie przypisuje się właściwości lecznicze w zakresie diagnostyki lub leczenia małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób lub zaburzeń psychicznych; po trzecie, wykonywanie działalności leczniczej bez wpisu do rejestru – a wszystko to tylko wtedy, gdy jest podejmowane w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Artykuł 67zj ust. 2 stanowi krótko: zakazane jest stosowanie praktyk pseudomedycznych.
Trzeba to od razu podkreślić, w imię rzetelności: definicja jest węższa, niż sugerował rozgłos wokół projektu. Nie obejmuje zielarstwa ani fitoterapii jako takich. Kryterium zawężające jest potrójne: element zarobkowy, brak uprawnień lub wpisu oraz odniesienie do sytuacji granicznych, w których stawką bywa życie: onkologia, choroby nieuleczalne, zaburzenia psychiczne, dzieci. Uczciwy zielarz oferujący Melissa officinalis na sen czy Urtica dioica jako środek ogólnie wzmacniający nie staje się przez tę ustawę przestępcą. To ważne i sprawiedliwe rozgraniczenie, które należy odnotować, zanim przejdzie się do zastrzeżeń.
Rzecznik Praw Pacjenta otrzymuje przy tym narzędzia władcze: ostrzeżenie publiczne oraz decyzję tymczasową z rygorem natychmiastowej wykonalności, wydawaną przed zakończeniem postępowania na czas do miesiąca (art. 64a); kary pieniężne do 1 000 000 zł za naruszenie zakazu (art. 68), do 100 000 zł za nieprzekazanie dokumentów (art. 69) oraz karę dla osoby kierującej podmiotem do dwudziestokrotności przeciętnego wynagrodzenia (art. 69b). To istotne przesunięcie ustrojowe: organ dotąd o charakterze przede wszystkim rzeczniczym i interwencyjnym otrzymuje realne kompetencje quasi-regulacyjne, zbliżone do tych, jakimi dysponuje Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Co w tej ustawie jest słuszne
Powiedzmy to wprost, bez taryfy ulgowej dla własnego środowiska. Istnieją praktyki jednoznacznie groźne. Wieloletnie, wielolekowe „leczenie” boreliozy w schemacie odbiegającym od rekomendacji naraża chorych na realne powikłania. Namawianie rodziców dzieci na podawanie dwutlenku chloru, odwodzenie chorego onkologicznie od terapii na rzecz „metody” bez żadnych podstaw, sprzedaż „leków, które wyleczą raka albo depresję” – to nie jest medycyna naturalna ani medycyna tradycyjna. To żerowanie na cierpieniu. Ustawa celuje właśnie w takie sytuacje: łączy zakaz z zarobkiem i z chorobami, w których zwłoka bywa śmiertelna. W tym zakresie wypełnia rzeczywistą lukę i zasługuje na poparcie.
Dezinformacja medyczna – najostrzejsze narzędzie ustawy
Znacznie poważniejsze wątpliwości budzi rozdział 13d. Artykuł 67zn definiuje dezinformację medyczną jako podejmowane w celu korzyści majątkowej lub osobistej działania wprowadzające w błąd, polegające na publicznym rozpowszechnianiu lub promowaniu nieprawdziwych informacji o metodzie „niezgodnej z aktualną wiedzą medyczną, zagrażającej życiu lub zdrowiu”, lub o rzekomej szkodliwości metody z tą wiedzą zgodnej. Rzecznik prowadzi jawny rejestr podmiotów prowadzących dezinformację medyczną i publikuje go w internecie. Co więcej, na jego wniosek przedsiębiorca telekomunikacyjny ma obowiązek w ciągu siedmiu dni przekierować połączenia odwołujące się do wskazanej domeny na stronę Rzecznika z ostrzeżeniem.
To jest mechanizm o ciężarze gatunkowym znacznie większym niż karanie znachora. Publiczny rejestr „dezinformujących” oraz administracyjne przekierowanie domen internetowych to instrumenty, które ocierają się o wolność słowa i wolność publikacji. Osią całej konstrukcji jest zwrot „aktualna wiedza medyczna” – i to on decyduje o wszystkim. Kto i w jakim trybie ustali, że dana teza jest z nią „niezgodna”? Ustawa powierza to Rzecznikowi. I tu zaczyna się mój zasadniczy sprzeciw.
Kompetencja poznawcza Rzecznika i pułapka „aktualnej wiedzy medycznej”
Tym samym zwrotem – „aktualna wiedza medyczna” – posługuje się od lat art. 4 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Problem w tym, że nie jest to zbiór zamknięty ani jednorodny. To pole napięć, rewizji i sporów; to, co dziś jest standardem, wczoraj bywało herezją, a jutro może okazać się błędem. Rzecznik Praw Pacjenta jest urzędem, nie ciałem naukowym. Nie dysponuje, bo dysponować nie może – kompetencją merytoryczną do rozstrzygania, która teza z zakresu farmakognozji, fitoterapii, toksykologii czy dietetyki jest „aktualna”, a która „przestarzała”. Powierzenie takiej oceny organowi administracyjnemu grozi zamianą sporu naukowego na rozstrzygnięcie władcze, w którym o prawdzie decyduje nie argument, lecz decyzja z rygorem natychmiastowej wykonalności i wpis do rejestru.
Wg mnie, naturalną odpowiedzią wydaje się powołanie rady ekspertów albo komitetu naukowego przy Rzeczniku. Sam postulat jest rozsądny. Natychmiast jednak wraca pytanie fundamentalne: kto miałby w takim ciele zasiąść? Nikt nie ma wyłączności na wiedzę. Gdyby skład rady wyznaczało jedno środowisko czy jedna szkoła, otrzymalibyśmy nie trybunał prawdy, lecz instytucjonalizację jednego punktu widzenia. W nauce obowiązywać musi wolność uznawania kogoś za autorytet oraz wolność formułowania tez, idei i hipotez. Samozwańczy recenzent, choćby z tytułem, nie może z urzędu orzekać, że dorobek innego specjalisty jest „dezinformacją”. To nie obrona bylejakości, lecz obrona zasady, że w nauce twierdzenia falsyfikuje się dowodami, a nie unieważnia decyzją administracyjną. Dodam rzecz istotną dla mojego pola: nawet lekarze zasiadający w takiej radzie nie mają zwykle pogłębionej wiedzy z fitoterapii, fitochemii, botaniki czy farmakognozji, bo nie są to przedmioty ich kształcenia. Ocena, czy monografia dotycząca Digitalis, Aesculus hippocastanum czy Artemisia absinthium jest „aktualna”, wymaga kompetencji, których urząd po prostu nie posiada.
Głosy samorządu lekarskiego: „istnieje jedna medycyna”
Niepokój o wolność debaty nie jest abstrakcyjny. W środowisku samorządu lekarskiego wybrzmiewa stanowisko, że medycyna jest tylko jedna, a wszystko poza nią należy nazwać pseudomedycyną. Na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia 6 lutego 2025 roku wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Klaudiusz Komor mówił: „Istnieje jedna medycyna, to jest tak jak matematyka. Nikt nie mówi, że jest matematyka alternatywna, zawsze dwa plus dwa wynosi cztery”[3]. Zdanie efektowne, lecz mylące. Matematyka operuje dowodem formalnym; medycyna jest nauką empiryczną, w której wiedza jest niepełna, probabilistyczna i historycznie zmienna. Utożsamienie jej z arytmetyką zamyka z góry pole, które z natury pozostaje otwarte.
Ten sam kierunek widać w praktyce. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej domagało się usunięcia z Polskiej Klasyfikacji Działalności kodu 86.96[4], obejmującego medycynę tradycyjną, uzupełniającą i alternatywną, argumentując, że sama jego obecność legitymizuje działania niepoparte dowodami. Rzecz w tym, że kod statystyczny nie orzeka o skuteczności – jedynie odnotowuje istnienie zjawiska gospodarczego. Dążenie do wymazania samej kategorii z rejestrów pokazuje jednak skalę ambicji: nie chodzi tylko o ściganie oszustw, lecz o wyparcie całego obszaru z języka urzędowego.
Pozostaje najbardziej drażliwa kwestia – piśmiennictwo. Czy padają głosy zmierzające do zakazu wydawania i sprzedaży czasopism oraz książek o medycynie naturalnej? Rzetelność wymaga rozróżnienia. W dostępnych źródłach nie znalazłem sformalizowanego żądania delegalizacji druku ani wycofania książek – samorząd lekarski deklaruje raczej bezsilność wobec dotychczasowych przepisów. Rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej, komentując miesięcznik „Zdrowie bez leków” dostępny na Poczcie i w Empiku, stwierdził: „Jesteśmy świadomi tej sytuacji, ale niestety nie mamy na nią wpływu. Bardzo liczymy na zapowiadaną przez Ministerstwo Zdrowia ustawę „Lex szarlatan”, która pozwoli na walkę ze szkodliwymi z perspektywy zdrowia publicznego treściami”[5]. I to jest sedno niepokoju. Narzędziem, po które się sięga, ma być właśnie kategoria dezinformacji medycznej, a ta, rozpowszechniana publicznie i z korzyścią, obejmuje z definicji treść: artykuł, wykład, książkę, stronę internetową. Choć nikt nie żąda dziś stosu, konstrukcja ustawy otwiera drogę, na której końcu urzędnik ocenia zawartość publikacji, a operator przekierowuje domenę. Warto pamiętać, że rynek już raz zadziałał sam: w 2020 roku to samo pismo wycofano ze sprzedaży w kilku sieciach po krytyce jego treści[6].
Dydaktyka i piśmiennictwo naukowe to nie praktyka lecznicza
Z powyższego wynika najpoważniejsze zastrzeżenie ustrojowe. Nauczyciel akademicki i wykładowca nie udzielają świadczeń zdrowotnych i nie mają pacjentów. Przedmiotem ich działania jest wiedza i jej przekazywanie, a nie leczenie konkretnej osoby. Rzecznik Praw Pacjenta jest z definicji strażnikiem praw pacjenta – a tam, gdzie nie ma pacjenta, brak też podstawy do jego interwencji. Tymczasem definicja dezinformacji medycznej operuje pojęciem publicznego rozpowszechniania informacji, nie zaś leczenia. To otwiera pole do oceniania wykładów, kursów, sylabusów i artykułów naukowych – obszaru, który należy do autonomii szkolnictwa wyższego, recenzji naukowej i właściwych ciał akademickich, nie zaś do organu ochrony praw pacjenta.
Gdyby ten sam urząd mógł uznać artykuł czy wykład za „dezinformację medyczną” i wpisać jego autora do jawnego rejestru, otrzymalibyśmy mechanizm mrożący debatę naukową. Badacz przestałby stawiać hipotezy niewygodne wobec obowiązującego konsensusu z obawy przed sankcją. To zaprzeczenie sensu nauki, która żyje wyłącznie sporem. Ustawa powinna wyraźnie wyłączyć działalność dydaktyczną, naukową i publikacyjną spod tej kompetencji, ograniczając władztwo Rzecznika do sfery rzeczywistego udzielania świadczeń konkretnym pacjentom.
Uderzenie w lekarza sięgającego po metody niestandardowe
Definicja praktyki pseudomedycznej celuje w osobę niewykonującą zawodu medycznego, więc formalnie nie dotyka lekarza. Lekarz pozostaje jednak w zasięgu rozdziału o dezinformacji medycznej oraz odpowiedzialności zawodowej, jeżeli publicznie i odpłatnie promuje metodę uznaną za niezgodną z aktualną wiedzą. A przecież prawo od dawna przewiduje odstępstwa: obok obowiązku działania zgodnie z aktualną wiedzą medyczną istnieje instytucja eksperymentu leczniczego, dopuszczająca postępowanie odbiegające od utrwalonej praktyki, gdy rokuje ono korzyść choremu. Jeżeli nowe przepisy będą interpretowane szeroko, ucierpi indywidualizacja leczenia i odwaga terapeutyczna lekarza sięgającego po metodę dawną lub niestandardową, niekiedy ratującą życie tam, gdzie procedura standardowa zawiodła. Medycyna to nie algorytm wykonywany bez wyjątku; to sztuka rozstrzygania w warunkach niepewności, w interesie konkretnego pacjenta. Ustawa musi odróżniać oszusta od lekarza, który świadomie i odpowiedzialnie odstępuje od schematu – inaczej mrożący efekt dotknie właśnie najlepszych, najbardziej samodzielnych klinicystów.
Kontekst prawny: kto leczy, czym leczy, co wolno oferować
Warto przypomnieć, że polski porządek prawny reguluje tę materię wielowarstwowo i „Lex Szarlatan” wchodzi w już gęstą tkankę przepisów. Prawo do udzielania świadczeń zdrowotnych przysługuje przede wszystkim lekarzowi – na podstawie ustawy z 5 grudnia 1996 roku o zawodach lekarza i lekarza dentysty[7]. Wytwarzanie i obrót produktami leczniczymi reguluje ustawa z 6 września 2001 roku Prawo farmaceutyczne[8], przewidująca odpowiedzialność karną za wprowadzanie do obrotu produktu leczniczego bez pozwolenia oraz za wytwarzanie go bez zezwolenia. Suplementy diety, którym w praktyce nagminnie przypisuje się właściwości lecznicze, podlegają odrębnemu reżimowi żywnościowemu: dyrektywie 2002/46/WE, rozporządzeniu (WE) nr 1924/2006 o oświadczeniach zdrowotnych oraz ustawie z 25 sierpnia 2006 roku o bezpieczeństwie żywności i żywienia[9]. Przepisy te już teraz zabraniają przypisywania środkowi spożywczemu zdolności zapobiegania chorobom, ich leczenia lub wyleczenia.
Wniosek jest istotny. Znaczna część patologii, które „Lex Szarlatan” chce zwalczać – nielegalne leczenie, obrót nielegalnymi „lekami”, bezprawne oświadczenia zdrowotne – jest już zakazana obowiązującym prawem. Realnym problemem nie zawsze jest brak przepisu, lecz brak skutecznego egzekwowania tego, co już obowiązuje. Zanim doda się organowi kompetencje do oceny „aktualności wiedzy”, należy zapytać, czy nie wystarczy egzekwować istniejących zakazów wobec jawnych oszustw.
Postulat: uregulować zawód zielarza, fitoterapeuty i naturopaty
Paradoksalnie, największą ochroną pacjenta nie byłby nowy zakaz, lecz uporządkowanie zawodów, które dziś funkcjonują w prawnej próżni. Zielarz, fitoterapeuta i naturopata nie są w Polsce zawodami regulowanymi. Figurują jedynie w klasyfikacji zawodów – zielarz-fitoterapeuta pod kodem 323012[10], obok naturopaty, w grupie „praktykujący niekonwencjonalne lub komplementarne metody terapii” – co nie reguluje ani sposobu kształcenia, ani uprawnień. W tej próżni bujnie rośnie to, co ustawa słusznie chce ograniczać.
Zacząć trzeba od uczciwego rozróżnienia pojęć. Zielarstwo to uprawa, pozyskiwanie i przetwarzanie surowca zielarskiego – bliżej mu do farmacji niż do terapii; zielarstwo nie jest tożsame z ziołolecznictwem. Fitoterapia to metoda leczenia preparatami roślinnymi, a fitoterapeuta jest w istocie odpowiednikiem osoby leczącej. Naturopatia opiera się na diecie i czynnikach fizycznych, stymulujących samoleczenie. Samo pojęcie fitoterapii, wprowadzone przez Henriego Leclerca w 1913 roku[11], ma zresztą rodowód ściśle lekarski. Złączenie w wykazie nazwy „zielarz-fitoterapeuta” było błędem, bo wciąga zielarza w sferę leczenia i czyni jego usługi prawnie niepewnymi. Rozdzielenie tych profesji jest pierwszym krokiem porządkującym.
Krok drugi to rzetelna ścieżka kwalifikacji. Egzaminy potwierdzające kwalifikacje powinny odbywać się w akredytowanych uczelniach prowadzących pokrewne kierunki – takich, na których wykłada się botanikę farmaceutyczną, farmakognozję, chemię produktów naturalnych, fizjologię i toksykologię – a nie przed przypadkowymi organizatorami komercyjnych kursów. Trzeba przy tym jasno powiedzieć: izby rzemieślnicze nie mają do tego tytułu. Ustawa o rzemiośle wprost wyłącza z rzemiosła usługi lecznicze, nie sposób więc statutem przyznać sobie prawa egzaminowania w zawodzie związanym z leczeniem ani nadawać w nim tytułu czeladnika czy mistrza. Hobbystyczny egzamin jest dopuszczalny; nazywanie go „państwowym i jedynym słusznym, nadającym uprawnienia” jest wprowadzaniem ludzi w błąd – a więc dokładnie tym, co ustawa deklaruje zwalczać.
Uregulowany zawód – z programem kształcenia, egzaminem w uczelni i jasnym zakresem czynności, wykonywanych w razie potrzeby we współpracy z lekarzem – chroniłby pacjenta skuteczniej niż jakikolwiek zakaz. Oddzielałby bowiem kompetentnego fitoterapeutę od naciągacza mocą wykształcenia i odpowiedzialności zawodowej, a nie mocą uznaniowej decyzji urzędu.
Zakończenie
„Lex Szarlatan” trafnie diagnozuje chorobę – plagę medycznego oszustwa – a jej rozdział o praktykach pseudomedycznych jest zawężony sensownie: do działań zarobkowych, bez uprawnień, w chorobach, w których zwłoka zabija. Tę część popieram. Sprzeciwiam się natomiast rozdziałowi o dezinformacji medycznej w kształcie, który czyni urząd arbitrem prawdy naukowej, obejmuje treści, wykłady i publikacje oraz pozwala przekierowywać domeny internetowe. Sprzeciwiam się powierzaniu oceny „aktualnej wiedzy medycznej” organowi, który z natury rzeczy jej nie posiada, zwłaszcza w fitoterapii. Rozwiązaniem nie jest cenzura ani monopol jednego paradygmatu, lecz dwie rzeczy naraz: egzekwowanie przepisów, które już dziś zakazują oszustwa, oraz uregulowanie – wreszcie – zawodu zielarza, fitoterapeuty i naturopaty, z egzaminami w akredytowanych uczelniach. Państwo powinno chronić chorego przed kłamstwem, ale nie powinno rozstrzygać, kto w nauce ma rację. To rozstrzyga dowód, czas i wolna debata.
[1]Ustawa o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta uchwalona przez Sejm 3 lipca 2026 roku (za 232 głosy, przeciw 34, wstrzymujących się 162); tekst przekazano do Senatu. Zob. „Sejm uchwalił lex szarlatan. Nawet 1 mln zł kary za groźne praktyki”, portalsamorzadowy.pl, 3 lipca 2026.
[2]Ustawa z dnia 6 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U. 2009 nr 52 poz. 417, z późn. zm.).
[3]Wypowiedź wiceprezesa Naczelnej Rady Lekarskiej Klaudiusza Komora na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia 6 lutego 2025 roku. Zob. „Istnieje jedna medycyna. Przedstawiciele NRL podczas Komisji Zdrowia”, Naczelna Izba Lekarska, nil.org.pl.
[4]Kod 86.96.Z wprowadzony rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2024 roku w sprawie Polskiej Klasyfikacji Działalności (PKD); Prezydium NRL wnosiło o jego usunięcie. Zob. „Medycyna alternatywna wśród kodów PKD – kontrowersje”, prawo.pl.
[5]Wypowiedź rzecznika prasowego Naczelnej Izby Lekarskiej będąca komentarzem do dystrybucji miesięcznika „Zdrowie bez leków”.
[6]W 2020 roku sieci Biedronka i Carrefour, a następnie Empik, wstrzymały sprzedaż miesięcznika „Zdrowie bez leków” po krytyce jego treści. Zob. wirtualnemedia.pl, marzec 2020.
[7]Ustawa z dnia 5 grudnia 1996 roku o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz.U. 1997 nr 28 poz. 152, z późn. zm.).
[8]Ustawa z dnia 6 września 2001 roku Prawo farmaceutyczne (Dz.U. 2001 nr 126 poz. 1381, z późn. zm.).
[9]Dyrektywa 2002/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady; rozporządzenie (WE) nr 1924/2006 w sprawie oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych; ustawa z dnia 25 sierpnia 2006 roku o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz.U. 2006 nr 171 poz. 1225, z późn. zm.).
[10]Zielarz-fitoterapeuta, kod 323012, grupa 323 „Praktykujący niekonwencjonalne lub komplementarne metody terapii”; naturopata – kod 323009. Klasyfikacja zawodów i specjalności, rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 7 sierpnia 2014 roku.
[11]Henri Leclerc (1870–1955), francuski lekarz; termin „phytothérapie” wprowadził w 1913 roku, rozwinięty w dziele Précis de phytothérapie (1922).
Moi wierni Czytelnicy, pamiętają jak 25 lat temu zacząłem budować strony internetowe w htm i html, bo php jeszcze wtedy nie znałem 🙂 W ciągu kilku lat opublikowałem kilkaset stron internetowych z zakresu medycyny, biologii, farmacji, toksykologii, filozofii przyrody i medycyny. Były fikuśne i niezdarne, niekiedy paskudne i niedorobione, nabite skryptami typu wyszukiwarki, pogoda, statystyki, zabierałem się nawet do opisu programów, które wtedy lubiłem. Jednakże strony te niosły za sobą coś więcej: wiedzę, czerpaną z książek, które posiadam w prywatnej bibliotece, książek niekiedy bardzo starych, z XVIII i XIX wieku, wielu prac z okresu międzywojennego. Google wtedy raczkowało, nie były FB, YT i innych popularnych dzisiaj serwisów, portali. Na przełomie lat 1999/2000 niewiele było materiałów dydaktycznych, stąd dla moich Studentów udostępniałem takie teksty, do moich wykładów i ćwiczeń. Potem były generatory stron w php, które ułatwiały zrobienie stron bardziej złożonych 🙂 Przykładowe strony sprzed lat:
Strony utrzymywałem na serwerach w Polsce oraz w Szwajcarii przez kilkanaście lat, aż nadszedł ich koniec. Nie posiadałem wtedy własnych domen, co pogarszało sprawę i wraz z zamykaniem usługodawców -serwerów (hostingów) przepadały strony i cała moja praca. Zaczęły się również włamania na strony htm i html nafaszerowane skryptami Java, co prowadziło do ich zniszczenia i awarii. W rezultacie odpuściłem. Mam kopie tych plików i stron, ale przepisywanie ich i kopiowanie zajmuje ogromnie dużo czasu. Niektóre straciły kodowanie polskich liter. Nie miałem na to siły, choć kilka razy próbowałem przywrócić niektóre strony. Czytelnicy zachęcali mnie do tego, ubolewali nad zniknięciem stron. Niektóre są w Internet Archive, ale nie wszystkie. Dzisiaj jednak nadeszła AI, która może spisać strony w zgrabne pliki pdf, poprawić je, posegregować informacje.
Postanowiłem dzisiaj dać Państwu próbkę odzyskanego tekstu z dawnej strony: Psychosimulantia, a wyglądała ona tak:
Są w dziejach farmakognozji i fitochemii nazwiska, które z czasem przestają oznaczać człowieka, a zaczynają oznaczać Księgę i zarazem Człowieka-Instytucję. Tak właśnie stało się z Maxem Wichtlem. Gdy aptekarz w Wiedniu, Marburgu czy Bazylei mówi „sprawdź to w Wichtlu”, nie myśli już o austriackim profesorze o łagodnym, nieco figlarnym uśmiechu, lecz o grubym tomie w twardej oprawie, w którym każda roślina lecznicza ma swoją kartę — opis surowca, skład chemiczny, normy jakości, dawkowanie i ostrzeżenia. Niewielu uczonych dostąpiło tej osobliwej nieśmiertelności, stało się za życia naukowym „Dziełem książkowym”. Taką sytuację mamy w przypadku wielu moich Idoli: Hager, Madaus, Thoms, Hegnauer, Hiller, Rimpler, Hänsel, Dragendorff…
Wiedeńskie korzenie
Max Wichtl urodził się 6 października 1925 roku w Wiedniu — w mieście, które dla nauk farmaceutycznych przełomu XIX i XX wieku znaczyło tyle, co Paryż dla chemii organicznej. Wzrastał w cieniu wielkiej środkowoeuropejskiej tradycji aptekarskiej, w której botanika, chemia i medycyna nie były jeszcze rozłącznymi światami, lecz trzema obliczami jednej sztuki — ars pharmaceutica. Studia rozpoczął od chemii i botaniki, a więc od dwóch filarów, na których miała później wesprzeć się cała jego twórczość. W roku 1951 uzyskał doktorat filozofii (Dr. phil.), broniąc się jeszcze jako przyrodnik w klasycznym, niemieckim (hmm, może także austriackim) rozumieniu tego słowa.
Dopiero potem przyszła farmacja. Wichtl podjął studia farmaceutyczne na Uniwersytecie Wiedeńskim (Universität Wien) i ukończył je z dyplomem magistra farmacji (Magister der Pharmazie, Mag. pharm.). Ta podwójna formacja — najpierw przyrodnik i chemik, dopiero później farmaceuta — uczyniła zeń badacza o rzadkiej szerokości spojrzenia. Roślina lecznicza nie była dlań ani samą tylko ryciną w zielniku, ani samym tylko zbiorem wzorów strukturalnych, lecz całością: organizmem, surowcem i lekiem zarazem. Max Wichtl nauczył mnie ważnej rzeczy: nie ufaj całkowicie publikowanym wynikom badań i nie patrz ślepo w metody badań roślin, one są bardzo jeszcze niedoskonałe; w analizach wykazujemy więcej artefaktów chemicznych niż realnych metabolitów roślin…
Glikozydy nasercowe i droga ku katedrze
Habilitację z farmakognozji uzyskał Wichtl w 1965 roku. Pierwszym wielkim przedmiotem jego dociekań stały się glikozydy nasercowe (niem. Herzglykoside, ang. cardiac glycosides) — kardenolidy naparstnicy (rodzaj Digitalis Linné, rodzina Plantaginaceae, dawniej Scrophulariaceae), owe subtelne i niebezpieczne substancje, w których jedna grupa cukrowa lub jeden atom tlenu rozstrzyga o tym, czy związek ratuje serce, czy je zatrzymuje. Była to szkoła ścisłości najwyższej próby: analiza ilościowa i jakościowa surowców, w których granica między lekiem a trucizną mierzona jest w miligramach. Z tego nurtu wyrosła monografia napisana wiele lat później wraz z Martinem Lucknerem — obszerne dzieło Digitalis. Geschichte, Biologie, Biochemie, Chemie, Physiologie, Molekularbiologie, Pharmakologie, medizinische Anwendung (Stuttgart 2000), będące niemal wyczerpującym kompendium wiedzy o naparstnicy. Dla mnie niesamowite, bo wtedy rozpoczął się zmierzch nasercowych leków glikozydowych w krajach Unii Europejskiej.
Już w roku 1971 objął Wichtl profesurę na Uniwersytecie Wiedeńskim. Wcześniej, w 1971 — a właściwie u progu lat siedemdziesiątych — ogłosił też podręcznik metodyczny Die pharmakognostisch-chemische Analyse: Untersuchung und Wertbestimmung von Drogen und galenischen Präparaten (Frankfurt nad Menem 1971), tom dwunasty serii „Methoden der Analyse in der Chemie”. Tytuł brzmi sucho, lecz kryje program całego życia: oznaczanie wartości surowca — bo lek roślinny bez zmierzonej, udokumentowanej jakości jest dla Wichtla tylko zielskiem o nieznanej mocy. Dzieło świetne, które posiadam w mojej bibliotece, które pokazuje jak łatwo można pobłądzić analitycznie i dojść do niewłaściwych lub wręcz fałszywych wyników badań.
Marburg — katedra farmakognozji
Rok 1973 stał się cezurą. Wichtl przeniósł się do Marburga nad Lahnem, obejmując katedrę farmakognozji na czcigodnym Uniwersytecie Filipa (Philipps-Universität Marburg) — uczelni, której mury pamiętały początki nowożytnej chemii i farmacji. Jako dyrektor Instytutu Biologii Farmaceutycznej (Institut für Pharmazeutische Biologie) kierował katedrą aż do przejścia w stan spoczynku (emerytury) w roku 1993, a więc przez całe dwie dekady — okres, w którym farmakognozja przeobrażała się z opisowej nauki o surowcach w nowoczesną biologię farmaceutyczną, sprzęgniętą z analityką instrumentalną.
Wspomnienia uczniów malują obraz uczonego, który łączył niemiecką rzetelność z wiedeńskim wdziękiem. Z opowieści przywoływanych na marburskim sympozjum ku jego pamięci wyłania się szczegół znamienny: ekskursje botaniczne instytutu wiodły „przeważnie pod górę, rzadko z górki” — drobna anegdota, w której mieści się cała jego pedagogika. Wymagał, prowadził wzwyż, lecz szedł na czele.
„Der Wichtl” — Teedrogen und Phytopharmaka
Dzieło, które uczyniło jego nazwisko pojęciem, narodziło się w roku 1984. Pod tytułem Teedrogen. Ein Handbuch für Apotheker und Ärzte Wichtl zebrał wokół siebie grono współpracowników — wśród nich Franza-Christiana Czygana, Dietricha Frohnego, Christopha Höltzela, Astrid Nagell, Hansa Jürgena Pfändera i Güntera Willuhna — i stworzył wzorzec monografii surowca roślinnego, jakiego dotąd nie było. Każde hasło budowano według tej samej żelaznej dyspozycji: nazwa botaniczna i surowcowa, pochodzenie, cechy makro- i mikroskopowe, skład chemiczny, badanie tożsamości i czystości, działanie, zastosowanie, dawkowanie oraz — co w owym czasie nowatorskie — rzetelna ocena bezpieczeństwa. W starszych wydaniach przy surowcu zamieszczona była płytka TLC, która przynajmniej mnie bardzo pomagała w codziennej pracy badawczej.
Kolejne wydania rozrastały się i dojrzewały; tytuł ustalił się ostatecznie jako Teedrogen und Phytopharmaka. Ein Handbuch für die Praxis auf wissenschaftlicher Grundlage — „na podstawie naukowej”, bo to właśnie naukowy rygor odróżniał Wichtla od dawnych zielarskich poradników. Aż po piąte wydanie (2008) pozostawał redaktorem i głównym autorem dzieła. Gdy w roku 2016 ukazała się szósta edycja, przygotowana już pod redakcją Wolfganga Blaschka, sędziwy profesor wciąż figurował wśród współautorów — a samo nazwisko „Wichtl” zostało w tytule na zawsze, niczym znak firmowy jakości. W środowisku mówiono o księdze krótko, z czułością i szacunkiem: „der Wichtl”. Pozostaje ona po dziś dzień jednym z kanonicznych dzieł farmacji oficynowej i przemysłu fitofarmaceutycznego — także dla polskiego czytelnika punktem odniesienia obok Hagera, Hegnauera i Madausa, czy Dingermanna.
W służbie farmakopei
Wichtl nie zamykał się w gabinecie. Od chwili jej powołania w roku 1978 należał do słynnej niemieckiej Komisji E (Kommission E) — gremium eksperckiego oceniającego skuteczność i bezpieczeństwo leków roślinnych, którego monografie stały się na całe pokolenie europejskim wzorcem fitoterapii opartej na dowodach. Nie popierałem i nie nadal nie popieram Komisji E, bowiem dużo złego poczynili publikując monografie do poszczególnych surowców nie zawsze solidnie przygotowane i zweryfikowane. Nie wszyscy bowiem członkowie Komisji E byli tak cudowni, obeznani i rzetelni jak Max Wichtl. W latach 1986–1992 przewodniczył w niej komitetowi biologii farmaceutycznej. Przez blisko dwa dziesięciolecia, od 1981 do 1999 roku, współredagował komentarz do Farmakopei Europejskiej (Kommentar zum Europäischen Arzneibuch) i zasiadał w komisjach farmakopealnych — austriackiej, niemieckiej i europejskiej. Był więc nie tylko autorem ksiąg, lecz i współtwórcą norm, które po dziś dzień rozstrzygają, czy dany surowiec wolno nazwać lekiem.
Środowisko odwdzięczyło się uznaniem. Wichtl był wielokrotnym prezesem i wiceprezesem oraz członkiem honorowym Towarzystwa Badań nad Roślinami Leczniczymi i Substancjami Naturalnymi (Gesellschaft für Arzneipflanzen- und Naturstoff-Forschung, GA), a od 7 listopada 2012 roku — członkiem honorowym Austriackiego Towarzystwa Fitoterapii (ÖGPhyt). Uhonorowano go także najwyższym odznaczeniem GA — złotym Medalem Egona Stahla (Egon-Stahl-Medaille in Gold), przyznawanym za całokształt dzieła. W roku 2017 czasopismo Planta Medica poświęciło mu numer specjalny — gest, którym uczona społeczność oddaje hołd tym, dzięki którym sama istnieje.
Człowiek za księgą: Mozart i marionetki
Byłoby jednak zubożeniem prawdy przedstawić Wichtla wyłącznie jako surowego strażnika farmakopealnej ścisłości. Był bowiem człowiekiem o duszy artysty. Muzyka stanowiła jego drugie powołanie — i to na tyle poważne, że dokonał niemieckiego przekładu cenionej biografii Wolfganga Amadeusza Mozarta pióra amerykańskiego muzykologa Maynarda Solomona, zyskując tym uznanie w kręgach muzycznych, dalekich od aptecznej wagi analitycznej.
Najpiękniejszy zaś rys jego biografii kryje się w drewnie i nitkach. W roku 1997 Wichtl współzałożył — wraz ze stowarzyszeniem Eckelshausener Musiktage — teatr marionetek Schartenhof. Pod reżyserskim okiem Profesora i jego Małżonki niewielki zespół wystawił jedenaście oper; pierwszą była Bastien und Bastienne Mozarta, później przyszło i monumentalne Don Giovanni. Aż do wiosny ostatniego roku życia oboje małżonkowie bywali na każdym przedstawieniu w Eckelshausen, towarzysząc zespołowi nawet na gościnnych występach we Włoszech, Austrii i Szwajcarii. Tak oto badacz kardenolidów naparstnicy, który mierzył życie i śmierć w miligramach glikozydów, w wolnych godzinach ożywiał drewniane figurki, ciągnąc za sznurki, które „budzą postacie do życia”.
Odejście i trwanie
Max Wichtl zmarł 30 lipca 2019 roku w Salzburgu, w wieku niespełna dziewięćdziesięciu czterech lat; spoczął na cmentarzu w Mödling pod Wiedniem, wracając tym samym w okolice rodzinnego miasta. Austriacki periodyk fitoterapeutyczny pożegnał go słowami, które są zarazem najtrafniejszym jego epitafium: „Der Enthusiast der Phytochemie” — Entuzjasta fitochemii. W lutym 2020 roku Wydział Farmacji oraz Instytut Biologii Farmaceutycznej i Biotechnologii w Marburgu, wraz z Towarzystwem GA, uczciły jego pamięć sympozjum w starej auli uniwersyteckiej — z muzyką, wspomnieniami i, rzecz jasna, marionetkami z Don Giovanniego.
Pozostała księga. Pozostała metoda — owo nieustępliwe domaganie się, by każde ziele, zanim nazwiemy je lekiem, przeszło przez ogień analizy, normy i dowodu. I pozostał wzór człowieka uczonego, który nie wstydził się ani rygoru farmakopei, ani czułości wobec mozartowskiej arii. Gdy więc sięgamy po „Wichtla”, by sprawdzić zawartość olejku w surowcu albo dopuszczalną dawkę, warto pamiętać, że za tą suchą tabelą stoi cały człowiek — chemik, botanik, farmaceuta, tłumacz i lalkarz, Austriak z wiedeńskim uśmiechem, który nauczył farmakognozję mówić językiem ścisłym, a mimo to ludzkim.
Kontynuując mój cykl wpisów „Moi Idole”, chciałbym przedstawić cudownego Mistrza – Hermanna Hagera. Często podczas wykładów powołuję się na tzw. Hagersa, czyli publikację firmowaną Jego nazwiskiem i która jest kontynuacją Jego opracowania z XIX wieku, która obecnie jest opracowaniem zbiorowym, wielotomowym, stale aktualizowanym, genialnym.
Istnieją dzieła, które są znane wszystkim specjalistom z danej branży, które są wręcz kultowe, opiniotwórcze, które trzeba lub „wypada” zacytować w swoich publikacjach, albo wykładach. Niewątpliwe do takiego ponadczasowego dzieła dla farmaceutów i zielarzy należy: „Handbuch der pharmaceutischen Praxis: für Apotheker, Ärzte, Drogisten und Medicinalbeamte”, obecnie znane pod tytułem Hagers Handbuch der pharmazeutischen Praxis. Ostatnie drukowane wydanie tzw. „Hagersa” obejmowało 17 tomów z monografiami dotyczącymi 5500 substancji i 4190 leków. Obecnie jest kontynuowane przez największych specjalistów z zakresu farmacji, biologii, medycyny i chemii. Dla naukowców, farmaceutów i zielarzy, czy fitoterapeutów jest to publikacja obowiązkowa, bowiem obejmuje monografie wszystkich ważniejszych roślin leczniczych, wraz z podaniem literatury. Przy opisach ziół znajdują się odnośniki do farmakopei, fachowej (źródłowej) literatury oraz informacje na temat botaniki, składu chemicznego, właściwości farmakologicznych i toksykologicznych, wskazań, przeciwwskazań i dawek poszczególnych surowców zielarskich. Wiadomości zawarte w opracowaniu Hagera zawsze były rzetelne, obiektywne i wiarygodne.
Hans Hermann Julius Hager urodził się 3 stycznia 1816 roku w Berlinie. Jego ojciec, dr Johannes Hager, był lekarzem wojskowym (Regimentsarzt). Sam Hermann pragnął zostać lekarzem, jednak ojciec — prawdopodobnie z uwagi na niełatwą sytuację materialną rodziny — skierował go do zawodu aptekarskiego. Wykształcenie ogólne zdobywał w gimnazjum w Torgau. W wieku szesnastu lat (1832 r.) rozpoczął naukę zawodu w aptece Löwen-Apotheke w Salzwedel, którą kontynuował do 1836 r.; następnie odbył typową dla epoki wędrówkę jako pomocnik aptekarski (Gehilfe) — m.in. w Kyritz, Köpenick, Neustadt nad Dossą (Neustadt an der Dosse) i Perleberg — a w 1839 r. odbywał służbę wojskową we Wrocławiu (Breslau). Co niezwykłe, w roku 1841 w Berlinie zdał egzamin państwowy na aptekarza z oceną „bardzo dobrą” (sehr gut) bez uprzednich studiów uniwersyteckich, jako samouk. Ten brak formalnego wykształcenia akademickiego miał później znaczący wpływ na jego życie zawodowe, pomimo osiągnięcia najwyższego stopnia w nauce farmaceutycznej. Kluczowym okresem w jego życiu zawodowym był pobyt we Fraustadt (dzisiejsza Wschowa), gdzie w latach 1843–1859 był właścicielem miejskiej apteki (Stadt-Apotheke). To właśnie tam, w warunkach prowincjonalnej praktyki aptekarskiej, Hager rozwinął swoją działalność naukową i literacką. W Fraustadt powstały jego pierwsze znaczące dzieła, m.in. „Handbuch der pharmaceutischen Receptirkunst” – Podręcznik sztuki przepisywania leków (1850) oraz dwutomowy komentarz do farmakopei niemieckiej – Die neuesten Pharmakopöen Norddeutschlands. Kommentar zu der preussischen, sächsischen, hannöverschen, hamburgischen und schleswig-holsteinischen Pharmakopoe; für Apotheker, Ärzte und Medicinalbeamte. Günther, Lissa 2 Bände (1855/1857). Te publikacje, oparte na praktycznym doświadczeniu, wypełniały lukę w ówczesnej literaturze farmaceutycznej, oferując szczegółowe, rzetelne wskazówki dotyczące receptury i analizy leków, co spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem wśród aptekarzy i lekarzy. We Wschowie, około 28. roku życia, Hager założył rodzinę. Ożenił się z Charlotte Friederike Auguste Bauer (ur. 10 sierpnia 1824 r. w Lesznie — Lissa, zm. 29 stycznia 1897 r. w Neuruppin). Żona pochodziła z pobliskiego Leszna (Lissa), co świadczy o silnych związkach rodziny z regionem wielkopolskim. Małżeństwo miało syna oraz córkę; to właśnie u syna, mieszkającego w Neuruppin, Hager spędził ostatnie miesiące życia (w piśmiennictwie pojawia się on pod imieniem Richard, a w niektórych źródłach Arnold — rozbieżność niewyjaśniona jednoznacznie w dostępnej literaturze). W 1859 r., zachęcony sukcesem swoich prac, Hager sprzedał aptekę we Fraustadt i przeniósł się do Berlina, gdzie poświęcił się wyłącznie działalności pisarskiej i redakcyjnej; w tym samym roku założył wpływowe czasopismo „Pharmaceutische Centralhalle”, które redagował do 1879 r. W 1871 r. nabył starą prochownię (Pulvermühle) koło Fürstenberg nad Odrą (Fürstenberg an der Oder), szukając spokoju do pracy, jednak po około dekadzie (ok. 1881 r.) przeniósł się do Frankfurtu nad Odrą. Złe warunki materialne i choroba zmusiły go w 1896 r. do zamieszkania u syna w Neuruppin, gdzie zmarł 24 stycznia 1897 r. na grypę (influenza). Jego żona Charlotte zmarła zaledwie pięć dni później, 29 stycznia 1897 r., i została pochowana obok męża w Neuruppin. Mimo naukowych triumfów życie Hagera nie było łatwe. Jako samouk bez formalnych studiów był w trakcie życia niedoceniany, zaniedbywany i obrażany. Hager wraz z żoną przeżyli trudne ostatnie lata w ubóstwie, pomimo że Hermann Hager był jednym z najwybitniejszych farmaceutów XIX wieku.
Główne osiągnięcia Hagera to liczne podręczniki i kompendia, które stały się fundamentem nowoczesnej farmacji praktycznej. Do najważniejszych należą:
„Manuale Pharmaceuticum” (Manuale pharmaceuticum Hageri; 2 tomy, 1859, wyd. 4 w 1873) – obok „Handbuchu” jedno z dwóch dzieł, które ugruntowały światową sławę Hagera,
„Handbuch der pharmazeutischen Praxis” (1875–1876, wielotomowe dzieło, które zapoczątkowało serię znaną dziś jako „Hagers Handbuch der Pharmazeutischen Praxis” – encyklopedię farmaceutyczną wydawaną do czasów współczesnych przez Springer Verlag),
„Handbuch der pharmaceutischen Receptirkunst” (1850; od wyd. 2 z 1862 r. pod tytułem „Technik der pharmazeutischen Receptur”),
„Das Mikroskop und seine Anwendung” (1866; liczne wydania, 7. wyd. 1886) – jeden z pierwszych niemieckich poradników mikroskopii w służbie farmacji, sanitarnej policji i medycyny sądowej,
„Untersuchungen. Ein Handbuch der Untersuchung, Prüfung und Werthbestimmung aller Handelswaaren” (2 tomy, 1870/74; wyd. 2 jako „Hagers Untersuchungen”, 1885–1888) – podręcznik analizy i oceny towarów handlowych,
autorski łaciński tekst urzędowy pierwszej farmakopei ogólnoniemieckiej – Pharmacopoea Germanica (editio I, 1872) – oraz obszerne komentarze do niej (Commentar zur Pharmacopoea Germanica),
Komentarze do farmakopei (m.in. niemieckiej, angielskiej, francuskiej),
Prace dotyczące analizy leków, mikroskopii w farmacji oraz walki z tajnymi środkami leczniczymi (secret remedies, Geheimmittel).
Hager był także zwolennikiem homeopatii (Medicamenta homoeopathica et isopathica omnia 1861 r.), co przyniosło mu konflikty z ortodoksyjnymi kołami farmaceutycznymi. Szczególnie zasłużył się jednak w walce z tzw. tajnymi środkami leczniczymi (Geheimmittel, secret remedies) – preparatami o nieujawnianym składzie, sprzedawanymi z fałszywymi obietnicami uzdrowienia. Hager systematycznie analizował i publikował ich rzeczywisty skład, demaskując oszustwa farmaceutyczne i ostrzegając przed produktami szkodliwymi. Temu celowi służyło wydawane wraz z Emilem Jacobsenem czasopismo „Industrieblätter” (współredagowane do 1894 r.). Ta działalność zjednała mu uznanie środowiska lekarskiego i konsumentów, lecz naraziła na ataki ze strony wytwórców. Hager wprowadził też liczne nowe metody analityczne, zwłaszcza w młodej wówczas chemii żywności (Lebensmittelchemie), oraz konstruował i udoskonalał aparaturę do użytku farmaceutyczno-analitycznego; współcześni nazywali go „jednym z najpłodniejszych pisarzy farmacji”. Mimo braku formalnego wykształcenia akademickiego osiągnął międzynarodową renomę, a jego prace tłumaczono i cytowano szeroko na świecie. W uznaniu zasług otrzymał następujące wyróżnienia:
Doktorat honoris causa Uniwersytetu w Jenie (Dr. h. c.) uzyskany w 1859 r. zaocznie (in absentia), bez konieczności przedłożenia rozprawy doktorskiej — mimo iż Hager nigdy nie studiował na uniwersytecie
Muszę tutaj dodać, że część dawnych biografów przypisało Hagerowi podwójną promocję (Dr. phil. i Dr. med.), jednak nowsze opracowania historyczno-farmaceutyczne (m.in. Helmstädter, Sakkas i Friedrich, 2016) traktują to ustalenie jako niepewne — niektóre prace bywały błędnie przypisywane Hagerowi, a w rzeczywistości pochodziły od jego młodszych imienników (filologa klasycznego oraz chemika).
Honorowy członek American Pharmaceutical Association (Amerykańskiego Towarzystwa Farmaceutycznego)
Po śmierci Hagera jego osiągnięcia zostały docenione, np. przez ustanowienie medalu Hermann-Hager-Medaille nadawanego przez Izbę Aptekarską Brandenburgii (Landesapothekerkammer Brandenburg) zasłużonym aptekarzom oraz osobom szczególnie zasłużonym dla aptekarstwa.
Warto podkreślić fenomen wydawniczy „Hagersa”. Dzieło, które jako jednoosobowe przedsięwzięcie samouka ukazało się po raz pierwszy w latach 1875/76 nakładem berlińskiej oficyny Juliusa Springera, jest nieprzerwanie aktualizowane i wznawiane od ponad stu czterdziestu lat. Po śmierci autora redakcję przejęli kolejni wybitni farmaceuci i farmakogności – m.in. Bernhard Fischer (1856–1905) i Carl Hartwich (1851–1917), redaktorzy wydania z przełomu XIX i XX wieku. Z czasem skromny podręcznik przekształcił się w wielotomową encyklopedię farmaceutyczną. Nieliczne dzieła w historii nauk farmaceutycznych mogą poszczycić się tak długą ciągłością – „Hagers Handbuch” pozostaje żywym pomnikiem swojego twórcy.
Z postacią Hagera wiąże się też ciekawy wątek ikonograficzny. Duża, oprawiona fotografia „ojca Podręcznika…” została w grudniu 1931 r. przekazana przez aptekarza Hermanna Geldera (ze zbiorów prywatnych) do otwieranej wówczas biblioteki Towarzystwa Historii Farmacji (Gesellschaft für Geschichte der Pharmazie) w Berlinie, gdzie zdobiła ścianę czytelni. Jest to świadectwo statusu, jaki Hager osiągnął w pamięci środowiska – mimo iż za życia, jako samouk bez dyplomu uniwersyteckiego, bywał lekceważony.
Wschowa może być dumna z faktu, że ten wybitny farmaceuta, autor dzieł o światowym znaczeniu, spędził w tym mieście (Fraustadt, ówcześnie w prowincji Posen) szesnaście owocnych lat swojego życia zawodowego i rodzinnego – to właśnie tam, w warunkach prowincjonalnej apteki, narodziły się dzieła, które zmieniły oblicze europejskiej farmacji praktycznej.
Handbuch der praktischen und wissenschaftlichen Pharmazie – Podręcznik farmacji praktycznej i naukowej – jest dziełem monumentalnym, którego redaktorem i głównym współautorem był Hermann Thoms. Sześciotomowe opracowanie, podzielone fizycznie na dziesięć półtomów oraz tom rejestrowy (łącznie jedenaście woluminów), ukazywało się w latach 1924–1931 nakładem oficyny Urban & Schwarzenberg w Berlinie i Wiedniu. Łączna objętość dzieła przekracza 8 700 stron, ilustrowanych setkami rycin i tablicami barwnymi (Thoms, 1924–1931). Stanowi ono dokumentację stanu wiedzy farmaceutycznej okresu międzywojennego, przy czym wiele zawartych w nim ustaleń analitycznych, technologicznych i farmakognostycznych pozostaje aktualnymi punktami odniesienia.
W poszczególnych tomach Thoms ujął organizację i działanie aptek oraz fabryk farmaceutycznych, prawodawstwo farmaceutyczne, metodyki badań fizykochemicznych, technologię postaci leku, recepturę aptekarską oraz podstawy chemii i fizyki farmaceutycznej. Szczególną wagę przywiązywał do farmakognozji – w obszernym piątym tomie (Botanik und Drogenkunde) opisał systematycznie bakterie, sinice (Cyanobacteria), grzyby (Fungi), glony (Algae), mszaki (Bryophyta), paprotniki (Pteridophyta) oraz rośliny nasienne (Spermatophyta) o znaczeniu leczniczym, kosmetycznym, technicznym i toksykologicznym.
Życiorys
Hermann Friedrich Maria Thoms urodził się 20 marca 1859 r. w Neustrelitz w Wielkim Księstwie Meklemburgii-Strelitz (dziś kraj związkowy Meklemburgia-Pomorze Przednie, Mecklenburg-Vorpommern). Zmarł 28 listopada 1931 r. w Berlinie wskutek nagłego zawału serca (Herzschlag); pochowany został na cmentarzu Lutherstadt Eisenach, gdzie jeszcze za życia wraz z żoną wybrał miejsce pochówku z widokiem na zamek Wartburg.
Pochodził z rodziny urzędniczo-rzemieślniczej. Jego ojciec, Johann Ludwig Thoms (1829–1870), był podoficerem (Stabsfourier) odpowiedzialnym za kwaterunek i prowiant w meklemburskim kolegium wojskowym; matka, Friederike (Frida) Ernestine Karoline z domu Kindt (1833–1880), pochodziła z rodziny rzemieślniczej. W 1888 r. Thoms poślubił Luise Schlotter (1859–1951) z Herleshausen; mieli dwójkę dzieci, w tym Wolfganga, który został lekarzem.
Edukacja i praktyka aptekarska
Po ukończeniu Realgymnasium w Neustrelitz na poziomie tzw. Obersekundareife (warunek formalny do podjęcia praktyki aptekarskiej w ówczesnej Rzeszy) Thoms odbył w latach 1876–1879 trzyletnią praktykę aptekarską w Woldegk pod kierunkiem aptekarza W. Riebla. Następnie pracował jako pomocnik aptekarski (Apothekergehilfe) w Gießen i Koblencji.
W 1882 r. podjął studia farmaceutyczne na Uniwersytecie w Jenie, gdzie jego nauczycielami byli Eduard Reichardt (1827–1891) – chemik rolny – oraz Anton Geuther (1833–1889) – uczeń Friedricha Wöhlera, znany z badań nad acetylooctanem. Państwowy egzamin farmaceutyczny zdał w 1884 r. z oceną sehr gut (bardzo dobrą) i kontynuował studia na Uniwersytecie w Würzburgu pod kierunkiem Johannesa Wislicenusa (1835–1902) – chemika znanego z prac nad stereoizomerią kwasu mlekowego.
Po powrocie do Jeny, Thoms został asystentem Reichardta w Laboratorium Chemii Rolnej (Agrikulturchemisches Laboratorium). Tam wykonał badania, które stały się podstawą jego rozprawy doktorskiej Ueber den Bitterstoff der Kalmuswurzel („O substancji gorzkiej kłącza tataraku”). Stopień doktora uzyskał w 1886 r. na Uniwersytecie w Erlangen (a nie w Jenie, jak bywa to mylnie podawane; Friedrich, 2011). Thoms wyodrębnił z kłącza tataraku zwyczajnego (Acorus calamus L., rodzina Acoraceae Martinov; syn. Acorus aromaticus Gilib., Acorus odoratus Lam., Acorus vulgaris Kern.) bezazotową, obojętnie reagującą gorzką substancję, którą nazwał akoryną (ang. acorin, niem. Acorin) – glikozyd o pierwotnie postulowanym wzorze C36H60O6 wg Fausta z 1867 r.
Wyniki te wywołały ostrą polemikę z Antonem Geutherem, który w Annalen der Chemie zakwestionował je w całości jako „in allen Punkten als unrichtig” („we wszystkich punktach niesłuszne”). Thoms odpowiedział na łamach Pharmaceutische Centralhalle, broniąc poglądu, że akoryna jest neutralnie reagującą, bezazotową goryczką o charakterze glikozydu. Konflikt z Geutherem zamknął mu na pewien czas drogę kariery akademickiej w Jenie.
Późniejsze badania częściowo zrehabilitowały Thomsa: kłącze Acoritis calami rhizoma (DAB) zawiera bezazotową goryczkę o budowie seskwiterpenowej, jak również cholinę, trimetyloaminę i akoretynę – produkt utlenienia akoryny. W 1888 r. sam Thoms odwołał wcześniejszą tezę o domniemanym alkaloidzie „kalaminie”, identyfikując go jako trimetyloaminę.
Lata przemysłowe i redakcyjne (1886–1894)
Po doktoracie, w okresie 1886–1889, Thoms pracował początkowo krótko w aptece Lauxa w Berlinie (Laux’sche Apotheke), a następnie objął stanowisko zarządcy (Verwalter) apteki dworskiej w Weimarze (Hofapotheke Weimar). Publikował intensywnie w Pharmazeutische Zeitung oraz Pharmazeutische Centralhalle, w której od 1889 r. wszedł do redakcji, a w latach 1891–1893 pełnił funkcję współredaktora.
W latach 1889–1893 Thoms był kierownikiem laboratorium, a następnie kierownikiem produkcji w Chemische Fabrik und Drogenhandlung J. D. Riedel w Berlinie – jednym z największych ówczesnych przedsiębiorstw farmaceutycznych w Niemczech. Tam zajął się m.in. wprowadzeniem do produkcji syntetycznego słodzika dulcyny – p-fenetokarbamidu (4-etoksyfenylomocznika; ang. dulcin, p-phenetolcarbamide, 4-ethoxyphenylurea; CAS 150-69-6; wzór sumaryczny C9H12N2O2; M = 180,21 g·mol⁻¹).
W jednym z artykułów pisałem, żedulcyna była stworzona przez Thomsa. Tymczasem myliłem się, jak wielu innych autorów. Dulcyna nie była odkryciem Thomsa. Substancję zsyntetyzował i opisał po raz pierwszy w 1883 r. polski chemik Józef (Joseph) Berlinerblau (1859 – 1935; patent niemiecki DRP 63 485 z 1891 r.). Thoms opracował jedynie praktyczną metodę produkcji i wprowadził dulcynę na rynek niemiecki, czemu poświęcił publikację Über Dulcin w Pharmazeutische Centralhalle (Thoms, 1893). Stąd w niemieckiej literaturze często powtarzane sformułowanie „Thoms führte den Süßstoff Dulcin ein” („Thoms wprowadził słodzik dulcynę”). Dulcyna jest około 250 razy słodsza od sacharozy i była stosowana jako słodzik dietetyczny do połowy XX wieku, kiedy długoterminowe badania toksykologiczne wykazały jej hepatotoksyczność i działanie kancerogenne, prowadząc do wycofania z rynku spożywczego (Bauer-Christoph & Reuß, 1986).
W 1894 r. Thoms został redaktorem Apotheker-Zeitung – funkcję tę pełnił w latach 1894/95. Już w 1890 r. założył Deutsche Pharmazeutische Gesellschaft (Niemieckie Towarzystwo Farmaceutyczne, DPhG), które dziś nadal funkcjonuje jako wiodąca organizacja naukowa farmaceutów niemieckich. Thoms był jego pierwszym przewodniczącym w latach 1890–1896 i ponownie 1900–1913.
Kariera akademicka w Berlinie (1895–1927)
W 1895 r. Thoms habilitował się na Uniwersytecie Fryderyka Wilhelma w Berlinie (Friedrich-Wilhelms-Universität zu Berlin, obecnie Humboldt-Universität) z zakresu chemii farmaceutycznej, medycyny sądowej i chemii żywności, uzyskując tytuł Privatdozent. W tym samym roku objął kierownictwo nowo utworzonego laboratorium farmaceutycznego.
Od 1897 r. Thoms planował i nadzorował budowę osobnego gmachu Instytutu Farmaceutyczno-Chemicznego (Pharmazeutisch-Chemisches Institut). Inwestycję realizowano w latach 1900–1902, a uroczyste otwarcie nastąpiło 27 października 1902 r. – był to pierwszy obiekt akademicki w Berlinie-Dahlem. W 1900 r. Thoms został profesorem nadzwyczajnym (ausserordentlicher Professor) chemii farmaceutycznej. Najpierw mianowany został tymczasowym dyrektorem nowego instytutu, a definitywnie potwierdzony na tym stanowisku dopiero w 1906 r., wskutek oporu części środowiska. Profesorem zwyczajnym (ordentlicher Professor) i kierownikiem katedry został w 1920 r.
W roku 1927 Thoms przeszedł w stan spoczynku z okazji 25-lecia istnienia instytutu, przekazując kierownictwo swojemu uczniowi Carlowi Mannichowi (1877–1947) – odkrywcy reakcji aminoalkilowania znanej do dziś jako reakcja Mannicha (Mannich & Krösche, 1912). Z tzw. „szkoły Thomsa” wyszło 16 docentów uniwersyteckich i profesorów; szkoła berlińska Thomsa–Mannicha ukształtowała oblicze niemieckiej farmacji akademickiej XX wieku (Wirth, 2002).
Pomimo emerytury Thoms kontynuował aktywność naukową we własnym laboratorium prywatnym, opublikował kolejne 27 prac, przygotował projekt nowej ordynacji egzaminacyjnej dla aptekarzy (ukończony na dwa dni przed jego śmiercią) oraz wraz z żoną odbył podróż dookoła świata (lipiec 1923 – marzec 1924), uwiecznioną w książce Weltwanderung zweier Deutscher („Wędrówka dwojga Niemców po świecie”, Berlin 1924).
Najważniejsze osiągnięcia naukowe
Chemia tataraku (Acorus calamus L.)
Wieloletnie badania Thomsa nad chemizmem kłącza Acorus calamus L. (Acoraceae Martinov; syn. Acorus aromaticus Gilib., Acorus odoratus Lam., Acorus vulgaris Kern.) zaowocowały serią dziesięciu prac opublikowanych w latach 1886–1902 (głównie w Pharmazeutische Centralhalle i Berichte der deutschen pharmazeutischen Gesellschaft). Thoms zidentyfikował obecność akoryny (Acorin), choliny, trimetyloaminy (trimethylamine, N(CH3)3) oraz garbników tatarakowych. Współczesna fitochemia tataraku potwierdza obecność olejku eterycznego (1,5–9% s.m.) zawierającego β-azaron, izoeugenolometyloeter, akoron, dekadienal oraz kalamen, jak również glikozydowej goryczki – akoryny i akoretyny (Sharma i in., 2020; Wichtl, 2009).
Najgłośniejszym osiągnięciem Thomsa jest rozstrzygnięcie tzw. „kwestii strofantyny” – wieloletniego sporu o tożsamość chemiczną glikozydów strofantynowych. W 1904 r., wraz z Ernstem Gilgiem (1867–1933) i Heinrichem Schedelem, Thoms opublikował monografię Die Strophanthusfrage (Gilg, Thoms & Schedel, 1904), w której:
wyizolował w postaci krystalicznej glikozyd z nasion Strophanthus gratus (Wall. & Hook.) Baill. (Apocynaceae Juss.) i nazwał go g-strofantyną (niem. g-Strophanthin), tożsamą z uabainą (ouabain; CAS 11018-89-6 (uabaina), 630-60-4 (uabaina, postać bezwodna); wzór sumaryczny C29H44O12·8H2O), wcześniej wyodrębnioną z Acokanthera schimperi (A. DC.) Schweinf. przez Léona-Alberta Arnauda (1853–1915) w 1888 r.;
scharakteryzował amorficzne k-strofantyny z Strophanthus kombe Oliv. oraz h-strofantyny z Strophanthus hispidus DC.;
zaproponował systematykę nomenklaturową: g-, k-, h-, e-Strophanthin – odpowiednio z S. gratus, S. kombe, S. hispidus i S. emini Asch. (Grieve, 1931; Schoner & Scheiner-Bobis, 2019).
Krystaliczna g-strofantyna Thomsa stała się standardem farmakopealnym (DAB 6 oraz USP 1926) używanym do biologicznej standaryzacji preparatów naparstnicy i skrętnika – Strophanthus. Pod nazwą handlową „g-Strophanthin crystallisatum nach Thoms” wprowadziła ją na rynek w 1904 r. firma E. Merck w Darmstadt jako gotowy roztwór do podawania dożylnego i doustnego w niewydolności serca i przełomach nadciśnieniowych. Do II wojny światowej preparaty uabainy stanowiły w niemieckiej kardiologii alternatywę dla glikozydów naparstnicowych jako tzw. „digitaloidy 2. rzędu” – glikozydy o szybkim działaniu, słabej kumulacji i krótkim okresie półtrwania (Schoner & Scheiner-Bobis, 2019; Hauptmann i in., 2017). W zaleceniach lekarskich dawka pojedyncza dożylnie wynosiła 0,125–0,25 mg, a maksymalna dawka dobowa – 0,5 mg uabainy (DAB 6, 1926).
Olejki eteryczne, mak i opium, chemia żywności
Thoms publikował szeroko z zakresu chemii i analizy olejków eterycznych, żywic i balsamów; był członkiem komisji opracowującej VI Farmakopeę Niemiecką (Deutsches Arzneibuch, DAB 6, 1926), wprowadzając do niej znormalizowane metody oznaczania liczby kwasowej, estrowej, jodowej, gęstości względnej oraz skręcalności optycznej olejków.
Dwanaście jego publikacji dotyczy uprawy maku lekarskiego (Papaver somniferum L., Papaveraceae Juss.) i technologii produkcji opium (Opium crudum). Thoms opracowywał techniki preparatyki półproduktów alkaloidowych (morfiny, kodeiny, tebainy, narkotyny/noskapiny, papaweryny) jako substratów do dalszej syntezy potencjalnych leków – tym kierunkiem badań antycypował rozwój współczesnej chemii medycznej alkaloidów morfinanowych (Friedrich, 2016).
Wprowadzeniem do toksykologii i analizy żywności jest jego Einführung in die praktische Nahrungsmittelchemie („Wstęp do praktycznej chemii żywności”, Berlin 1899) – współautor: Ernst Gilg (1867–1933), botanik i farmakognosta z Berlina. Z kolei Betäubungsmittel und Rauschgifte („Środki znieczulające i odurzające”, Berlin 1929) jest jednym z pierwszych systematycznych opracowań niemieckiej toksykologii sądowej w zakresie narkotyków – obejmuje opium, morfinę, heroinę, kokainę, haszysz oraz syntetyczne pochodne kwasu barbiturowego (Veronal, Luminal).
Godności i odznaczenia
Geheimer Regierungsrat (Tajny Radca Rządowy) – tytuł nadany w 1918 r.;
doktor honoris causa medycyny – Uniwersytet w Würzburgu, 1929 r.;
członek Niemieckiej Akademii Przyrodników Leopoldina (Deutsche Akademie der Naturforscher Leopoldina) – wybór w 1927 r.;
Złoty Medal Flückigera (Goldene Flückiger-Medaille) – Szwajcarskiego Towarzystwa Aptekarskiego, 1927 r.;
Złoty Medal Hanbury’ego (Hanbury Gold Medal) – Royal Pharmaceutical Society of Great Britain, 1931 r. (najwyższe wówczas odznaczenie farmaceutyczne na świecie, przyznane krótko przed śmiercią);
członek honorowy m.in. Philadelphia College of Pharmacy (1907), Farmaceutiska Föreningen Stockholm (1911), Węgierskiego Towarzystwa Aptekarskiego (1912) i Towarzystwa Farmaceutycznego Japonii (1924) (Friedrich, 2016).
Od lewej: Edward Theodore Brewis, Hermann Thoms, Frederick Belding Power, Peter MacEwan and William Lamond Howie, 1909.
Opiszę krótko ludzi widocznych na zdjęciu, stojących przy Hermannie Thomsie:
Edward Theodore Brewis (1861–1933) – angielski chemik farmaceutyczny związany z firmą Stafford Allen & Sons, jedną z najstarszych brytyjskich wytwórni olejków eterycznych, ziołowych leków galenowych i drogeryjnych surowców, założoną w 1833 r. przez Williama Allena (1770–1843) i jego siostrzeńca Stafforda Allena (1806–1889). Firma miała zakłady w Londynie (Cowper Street, Finsbury i Wharf Road) oraz destylarnię w Long Melford w Suffolk; produkowała eugenol, geraniol, rodinol, eukaliptol, cytral oraz olejki różany, jaśminowy, lawendowy i z konwalii (muguet). W 1964 r. firma ta weszła w skład koncernu Bush Boake Allen.
Frederick Belding Power (1853–1927) – wybitny amerykański fitochemik, urodzony 4 marca 1853 r. w Hudson (stan New York), zmarł 26 marca 1927 r. Absolwent Philadelphia College of Pharmacy (1874) oraz Uniwersytetu w Strasburgu (Strassburg, Ph.D. 1880), gdzie uzyskał doktorat pod kierunkiem Friedricha Augusta Flückigera (1828–1894). W latach 1883–1892 profesor farmacji na University of Wisconsin–Madison, gdzie organizował pierwszy w USA akademicki kierunek farmacji uniwersyteckiej. Od 1896 do 1914 r. pełnił funkcję pierwszego dyrektora Wellcome Chemical Research Laboratories w Londynie, założonych przez Henry’ego Wellcome’a (1853–1936). Następnie kierował Phytochemical Laboratory Bureau of Chemistry USDA – instytucji, z której wyrosła późniejsza Food and Drug Administration (FDA). Power i jego współpracownicy w laboratoriach Wellcome wyizolowali z oleju z nasion Hydnocarpus wightianus Blume (Achariaceae R.Br.; syn. Taraktogenos kurzii King; Hydnocarpus kurzii (King) Warb.) dwa kluczowe kwasy tłuszczowe — kwas chaulmugrowy (chaulmoogric acid; (2R)-2-cyklopent-2-en-1-ylotetradekanowy) oraz kwas hydnokarpowy (hydnocarpic acid; (2R)-2-cyklopent-2-en-1-ylo-dodekanowy) – substancje przez kilka dekad XX w. będące głównymi środkami w terapii trądu (lepra) wywoływanego przez Mycobacterium leprae Hansen, do czasu wprowadzenia dapsonu w latach 40. XX w.
Peter MacEwan (1856–1917) – szkocki farmaceuta, urodzony w Lochee koło Dundee (Forfarshire/Angus) jako syn radnego miejskiego, szewca z zawodu. Praktykę aptekarską odbył u aptekarza Johna Peeblesa w Lochee, następnie pracował w aptece Jamesa Hardiego & Sona przy High Street w Dundee. Po uzyskaniu kwalifikacji Pharmaceutical Chemist objął stanowisko sekretarza rezydenta (resident secretary) Pharmaceutical Society of Great Britain w Edynburgu. W 1885 r. przeniósł się do Londynu i wszedł do redakcji jednego z najważniejszych anglojęzycznych periodyków farmaceutycznych – The Chemist and Druggist (założony 1859), którego wkrótce został redaktorem naczelnym. Jest autorem fundamentalnego, wielokrotnie wznawianego dzieła receptariuszowego Pharmaceutical Formulas: Being The Chemist and Druggist’s Book of Useful Recipes for the Drug Trade (Londyn: Chemist and Druggist, kolejne wydania 1898, 1902, 1908, 1911, 1914, 1915), zawierającego receptury kosmetyczne (przybory toaletowe, preparaty do higieny jamy ustnej, perfumy), preparaty antyseptyczne, atramenty, lakiery, wyroby cukiernicze, napoje oraz preparaty galenowe. MacEwan zmarł nagle 18 maja 1917 r. w swojej rezydencji w Londynie.
William Lamond Howie (1846–1918) – szkocki chemik farmaceutyczny, fotograf i alpinista, członek Royal Society of Edinburgh (Fellow of the Royal Society of Edinburgh). Łączył w typowo wiktoriański sposób – działalność zawodową w farmacji aptecznej z pasjami przyrodniczymi – fotografią dokumentalną krajobrazu szkockiego oraz wspinaczką wysokogórską.
Wybrana bibliografia prac Hermanna Thomsa
Thoms pozostawił po sobie około 400 publikacji naukowych. Najważniejsze książkowe pozycje to:
Ueber den Bitterstoff der Kalmuswurzel (rozprawa doktorska), Erlangen 1886.
Die Arzneimittel der organischen Chemie, wyd. 1: Berlin 1894; wyd. 2: 1897.
Thoms, H. & Gilg, E. (1899). Grundzüge der Nahrungsmittelchemie / Einführung in die praktische Nahrungsmittelchemie. Berlin: Julius Springer.
Gilg, E., Thoms, H. & Schedel, H. (1904). Die Strophanthus-Frage. Arbeiten aus dem Pharmazeutischen Institut der Universität Berlin, t. 14. Berlin–Heidelberg: Springer.
Thoms, H. (red.) (1904–1927). Arbeiten aus dem Pharmazeutischen Institut der Universität Berlin, 13 tomów. Berlin: Springer.
Thoms, H. (1910). Das Pharmazeutische Institut der Universität Berlin. Berlin.
Thoms, H. & Thoms, L. (1924). Weltwanderung zweier Deutscher. Berlin.
Grundzüge der pharmazeutischen und medizinischen Chemie, Berlin 1927 (wyd. 9 ukończone w roku śmierci, 1931).
Thoms, H. (1927). 25 Jahre Pharmazeutisches Institut der Universität Berlin. Berlin.
Thoms, H. (1929). Betäubungsmittel und Rauschgifte. Berlin–Wien: Urban & Schwarzenberg.
Thoms, H. (1932, pośm.). Untersuchungsmethoden für Arzneispezialitäten. Berlin–Wien: Urban & Schwarzenberg.
Handbuch der praktischen und wissenschaftlichen Pharmazie (1924–1931) – układ tomów
Tom I – Praktische Pharmazie (Farmacja praktyczna), 1924, XII + 699 s., 606 ilustracji.
Tom II – Untersuchungsmethoden (Metody badań), 1925, ok. 989 s., 407 ilustracji.
Tom III, część 1 – Nahrungs- und Genußmittel (Środki spożywcze i używki), 1925; część 2 – Technische Produkte und Verfahren (Produkty i procesy techniczne), 1926; razem 1320 s.
Tom IV – Normale und pathologische Physiologie, Hygiene, ausgewählte Untersuchungsmethoden, Grundlagen und Richtlinien der Therapie (Fizjologia normalna i patologiczna, higiena, wybrane metody badań, podstawy i zasady terapii), 1036 s.
Tom V, część 1 i 2 – Botanik und Drogenkunde (Botanika i nauka o surowcach), łącznie 1702 s., 614 ilustracji + 13 tablic barwnych.
Tom VI, część 1 i 2 (w 2 podtomach) – Arzneimittel (Środki lecznicze), 2402 s., 533 ilustracje; uzupełniony tomem indeksowym 280 s. (1931).
Bauer-Christoph, C., & Reuß, P. (1986). Dulcin: a centennial perspective. Pharmazeutische Zeitung, 131(50), 3147–3150.
FU Berlin – Institut für Pharmazie. (2022). 120 Jahre Pharmazeutisches Institut. Pobrano z: https://www.bcp.fu-berlin.de/pharmazie/news/120_Jahre_Pharmazeutisches_Institut.html
Friedrich, C. (2011). Vor 80 Jahren starb Hermann Thoms. Deutsche Apotheker Zeitung, 151(48), 5664–5670.
Friedrich, C. (2016). Thoms, Hermann. W: Neue Deutsche Biographie (t. 26, ss. 165–166). Berlin: Duncker & Humblot. Pobrano z: https://www.deutsche-biographie.de/sfz132207.html
Friedrich, C. (2005). Idealer Lehrer voller Ideen – Hermann Thoms zum 75. Todestag. Pharmazeutische Zeitung, 150(48). Pobrano z: https://www.pharmazeutische-zeitung.de/ausgabe-482005/idealer-lehrer-voller-ideen/
Gilg, E., Thoms, H., & Schedel, H. (1904). Die Strophanthus-Frage. Arbeiten aus dem Pharmazeutischen Institut der Universität Berlin, 14, 1–90. Berlin–Heidelberg: Springer.
Grieve, M. (1931). A Modern Herbal: Strophanthus. Londyn: Jonathan Cape.
Hauptmann, P. J., Blume, S. W., Lewis, E. F., & Ward, S. (2017). Digoxin toxicity: An historical perspective and modern reappraisal. Journal of the American College of Cardiology, 69(18), 2334–2336.
Mannich, C., & Krösche, W. (1912). Ueber ein Kondensationsprodukt aus Formaldehyd, Ammoniak und Antipyrin. Archiv der Pharmazie, 250(1), 647–667. https://doi.org/10.1002/ardp.19122500151
Mannich, C., & Siewert, G. (1942). Über g-Strophanthin (Ouabain) und g-Strophanthidin. Berichte der deutschen chemischen Gesellschaft (A und B), 75(7), 737–750. https://doi.org/10.1002/cber.19420750702
Schoner, W., & Scheiner-Bobis, G. (2019). Comment on: Endogenous Ouabain and Related Genes in the Translation from Hypertension to Renal Diseases. International Journal of Molecular Sciences, 20(4), 906. https://doi.org/10.3390/ijms20040906
Sharma, V., Sharma, R., Gautam, D. N. S., Kuca, K., Nepovimova, E., & Martins, N. (2020). Role of Vacha (Acorus calamus Linn.) in Neurological and Metabolic Disorders. Journal of Clinical Medicine, 9(4), 1176. https://doi.org/10.3390/jcm9041176
Thoms, H. (1886). Ueber den Bitterstoff der Kalmuswurzel (rozprawa doktorska). Erlangen: Universität Erlangen.
Thoms, H. (1888). Ueber die Bestandtheile der Kalmuswurzel. Pharmazeutische Centralhalle, 29, 290–294.
Thoms, H. (1893). Ueber Dulcin. Pharmazeutische Centralhalle, 34, 550–552.
Thoms, H. (red.) (1924–1931). Handbuch der praktischen und wissenschaftlichen Pharmazie (t. 1–6 w 11 woluminach). Berlin–Wien: Urban & Schwarzenberg.
Thoms, H. (1927). Grundzüge der pharmazeutischen und medizinischen Chemie. Berlin: Urban & Schwarzenberg.
Thoms, H. (1929). Betäubungsmittel und Rauschgifte. Berlin–Wien: Urban & Schwarzenberg.
Thoms, H. (1932). Untersuchungsmethoden für Arzneispezialitäten. Berlin–Wien: Urban & Schwarzenberg.
Wichtl, M. (red.). (2009). Teedrogen und Phytopharmaka (5. wyd.). Stuttgart: Wissenschaftliche Verlagsgesellschaft.
Wirth, A. (2002, 14 października). 100 Jahre Pharmazeutisches Institut in Dahlem. Pharmazeutische Zeitung, 147(42). Pobrano z: https://www.pharmazeutische-zeitung.de/inhalt-42-2002/pharm1-42-2002/
Johann Georg Noel Dragendorff (1836-1898) był niemieckim farmaceutą, chemikiem i historykiem farmacji. Przyczynił się do rozwoju wiedzy na temat roślin leczniczych. Badał skład chemiczny surowców zielarskich, opracowywał odczynniki do wykrywania metabolitów pierwotnych i wtórnych roślin należących do różnych grup chemicznych, m.in. fenolokwasów, garbników, olejków eterycznych, alkaloidów, aminokwasów i kwasów tłuszczowych. Udoskonalił wiele metod wykrywania i wyodrębniania aktywnych substancji zawartych w roślinach i zwierzętach. Należy do grona moich ulubionych autorów i naukowców.
Johann Georg Noel Dragendorff urodził się 20 kwietnia (niektóre źródła podają 8 IV) 1836 roku w Rostoku. Był synem lekarza i wykładowcy medycyny – Ludwiga Dragendorffa (1811–1856). Od 1853 roku odbywał praktykę aptekarską w aptece Hirsch rodziny Witte w Rostoku. W 1856 roku zdał egzamin czeladniczy i pracował w tej aptece, następnie przeniósł się do apteki dworskiej w Doberan i otworzył jej filię w Heiligendamm. W 1858 roku zdał pełny egzamin aptekarski na Uniwersytecie w Rostoku i kontynuował studia na Uniwersytetach w Rostoku i Heidelbergu. W 1860 roku podjął pracę na stanowisku asystenta w Instytucie Chemii Uniwersytetu w Rostoku u prof. Franza Ferdinanda Schulzego (1815 –1873). W latach 1860–1862 był redaktorem czasopisma „Pharmaceutische Zeitschrift für Russland“ w Petersburgu.
W 1861 roku uzyskał stopień doktora na Uniwersytecie w Rostoku na podstawie dysertacji „Wpływ fosforu na niektóre połączenia kwasów węglowego i borowego“. W maju 1864 roku Dragendorff zdał egzaminy na stopień magistra farmacji na Cesarskim Uniwersytecie w Dorpacie (Tartu, Estonia), a we wrześniu tego samego roku otrzymał tytuł magistra za rozprawę „Chemiczne badanie grzybów w białej brzozie i gatunkach pokrewnych“.
W latach 1864–1894 był kierownikiem Instytutu Farmacji Uniwersytetu w Dorpacie i profesorem; w latach 1882–1887 prorektorem, a w latach 1890–1892 dziekanem Wydziału Lekarskiego tegoż Uniwersytetu. W latach 1890–1893 pełnił funkcję prezesa Towarzystwa Przyrodników (Naturforscher-Gesellschaft). Z powodu rusyfikacji Uniwersytetu w Dorpacie zmuszony był w 1894 roku ustąpić z zajmowanych stanowisk. Przeniósł się na emeryturę do Rostoku, gdzie kontynuował działalność naukową we własnym domowym laboratorium.
W 1872 roku Dragendorff otrzymał tytuł doktora honoris causa wydziału lekarskiego Uniwersytetu Ludwiga i Maksymiliana w Monachium. Zmarł na chorobę serca 7 kwietnia 1898 roku i został pochowany w swoim rodzinnym mieście Rostoku.
Opracował urządzenia do ekstrakcji poszczególnych substancji – aparat Dragendorffa umożliwia ekstrakcję różnych związków zawartych w surowcach przy udziale szeregu rozpuszczalników o różnym charakterze (hydrofilowych, lipofilowych) i temperaturze wrzenia, pod chłodnicą zwrotną. Aparat Dragendorffa po przestawieniu chłodnicy daje możliwość odparowywania rozpuszczalnika z ekstraktu (zagęszczanie, osuszanie) oraz uzyskiwania lotnych z parą wodną składników zawartych w surowcach pochodzenia mineralnego, zwierzęcego lub roślinnego.
Odczynnik Dragendorffa (ang. Dragendorff’s reagent, DR; CAS 39775-75-2), wprowadzony w 1866 roku podczas pracy na Cesarskim Uniwersytecie w Dorpacie (Tartu), jest roztworem jodobizmutanu potasu [K(BiI₄)] sporządzanym z zasadowego azotanu bizmutu [Bi(NO₃)₃], kwasu winowego (L-(+)-acidum tartaricum) i jodku potasu (KI) w środowisku kwaśnym. Mechanizm reakcji polega na tworzeniu nierozpuszczalnych kompleksów jonowych między anionem [BiI₄]⁻ a sprotonowanymi trzeciorzędowymi grupami aminowymi alkaloidów (R₃N → [R₃NH]⁺), czego efektem jest pomarańczowy lub pomarańczowo-czerwony osad. Dragendorff stosował ten odczynnik pierwotnie do szybkiego przesiewowego wykrywania śladów alkaloidów w produktach zielarskich. Odczynnik nie wykrywa alkaloidów purynowych (np. kofeiny). Figuruje w sześciu monografiach Farmakopei Europejskiej (Ph.Eur.) jako standaryzowany odczynnik analityczny do chromatografii cienkowarstwowej (TLC – thin-layer chromatography) i testów barwnych. Stosowany jest do dziś w farmacji, chemii sądowej i fitochemii na całym świecie.
Alkaloid
Barwa (odczynnik Dragendorffa)
Alkaloidy opiumowe (izochinolinowe)
Morfina
pomarańczowo-różowa
Kodeina
pomarańczowo-czerwona
Papaweryna
pomarańczowo-czerwona
Tebaina
pomarańczowo-różowa
Narceina
pomarańczowo-różowa
Berberyna
żółto-pomarańczowa
Alkaloidy tropanowe (Solanaceae)
Atropina
czerwono-pomarańczowa
Skopolamina
pomarańczowo-czerwona
Kokaina
czerwono-brązowa
Alkaloidy chinolinowe i indolowe
Chinina
pomarańczowo-brązowa
Strychnina
pomarańczowo-brązowa
Piperyna
pomarańczowa
Cynchoninina
pomarańczowo-brązowa
Ajmalicyna
pomarańczowo-brązowa
Alkaloidy pirydynowe i piperydynowe
Nikotyna
pomarańczowo-czerwona
Pseudo-alkaloidy purynowe (reakcja negatywna)
Kofeina
brak osadu (–)
Teofilina / Teobromina
brak osadu (–)
Związki amonowe (odczynnik benzydyna-DR)
Cholina
ciemnofioletowa
Spermina
różowa
Dzieło Die gerichtlich-chemische Ermittelung von Giften in Nahrungsmitteln, Luftgemischen, Speiseresten, Körpertheilen etc. (Kryminalistyczno-chemiczne oznaczanie trucizn w żywności, mieszaninach powietrza, pozostałościach żywności, częściach ciała itp.), 1. wyd. H. Schmitzdorff, St. Petersburg 1868, aktualizowane i wznawiane w latach późniejszych, opisuje metody analizy chemicznej związków, które do dziś są wykorzystywane w chemii, biochemii i medycynie sądowej.
Praca Die qualitative und quantitative Analyse von Pflanzen und Pflanzentheilen. Mit eingedruckten Holzschnitten und einer lithogr. Tafel (Vandenhoeck & Ruprecht, Göttingen 1882) zawiera metody badań surowców roślinnych. Wiele z nich zaliczanych jest do metod klasycznych i nadal wykorzystywanych podczas badań fitochemicznych.
Doskonała i ponadczasowa jest również publikacja Die Heilpflanzen der verschiedenen Völker und Zeiten. Ihre Anwendung, wesentlichen Bestandtheile und Geschichte. Ein Handbuch für Ärzte, Apotheker, Botaniker und Droguisten z 1898 roku. Zawiera spis roślin w układzie taksonomicznym, występujących na całym świecie, stosowanych w medycynie, a także opis roślin niższych oraz grzybów leczniczych. Wszyscy autorzy późniejsi wzorowali się i nadal wzorują na tym dziele, opracowując swoje publikacje. Dragendorff przy poszczególnych taksonach podał również wybrane składniki chemiczne.
Dragendorff był promotorem 90 prac magisterskich z farmacji i 87 prac doktorskich z medycyny na Uniwersytecie w Dorpacie, rozwijając w ten sposób jedno z najważniejszych europejskich centrów badań farmaceutycznych. Kierowane przez Dragendorffa prace magisterskie ujawniają jego szczególne zainteresowanie fitochemią. Spośród 87 rozpraw doktorskich nadzorowanych przez Dragendorffa, 26 dotyczyło chemii sądowej, zaś 21 – toksykologii z farmakologią.
Aparat do ekstrakcji (wtedy chłodnica jest ustawiona pionowo) i odparowywania rozpuszczalnika (wtedy chłodnica jest ustawiona poziomo, jak na ilustracji w celu wykroplenia rozpuszczalnika) metodą Dragendorffa. Taki aparat służy również do uzyskiwania spirytusów aromatycznych, hydrolatów i olejków eterycznych (chłodnica poziomo, na końcu odbieralnik destylatu). Rycina wg dra St. Büchnera, 1955 r.
Test Dragendorffa na pigmenty żółciowe (Dragendorff’s bile test)
Poza słynnym odczynnikiem do alkaloidów, imię Dragendorffa nosi również odrębny, dziś już przestarzały test jakościowy na pigmenty żółciowe. Test ten polega na naniesieniu kropli rozcieńczonego kwasu azotowego(V) (HNO₃) na biały papier filtracyjny lub nieszkliwioną porcelanę zwilżoną płynem zawierającym pigmenty żółciowe. W obecności barwników żółciowych (bilirubiny, biliwerdyny) pojawia się charakterystyczna gra barw – od żółtej przez zieloną do czerwonej. Test ten jest w istocie tożsamy z testem Gmelina na żółć w moczu. Zasada opiera się na stopniowym utlenianiu bilirubiny (C₃₃H₃₆N₄O₆) przez kwas azotowy do biliwerdyny (zieleń), a następnie do purpuryny, choleteliny i in. pochodnych barwnych. We współczesnej diagnostyce test ten został całkowicie zastąpiony metodami spektrofotometrycznymi i immunochemicznymi.
Modyfikacja metody Stasa-Otta – ekstrakcja alkaloidów z materiału biologicznego
Dragendorff był jednym z pionierów analitycznej chemii sądowej, który udoskonalił klasyczną metodę wyodrębniania alkaloidów z materiału biologicznego. Oryginalna metoda Stasa-Otta (Jean Servais Stas, 1813–1891; Rudolf Otto, 1826–1882), opracowana w latach 1851–1857, polegała na ekstrakcji alkaloidów z matrycy biologicznej (narządów, treści żołądkowej, moczu) za pomocą etanolu, a następnie rozdziale między fazę kwasową (wodną) i zasadową (organiczną). Dragendorff należał do tych analityków, którzy wnieśli istotne modyfikacje do fundamentalnej metody Stasa-Otta, ułatwiające jej praktyczne zastosowanie; jego modyfikacje, obok prac Autenrietha, Bamforda, Magnina i Zappiego, weszły do kanonu historycznej chemii toksykologicznej. Dragendorffa wersja procedury była szerzej dostępna dzięki jej opisowi w czterotomowym podręczniku kryminalistyczno-chemicznym z lat 1868–1895.
Jakościowe i ilościowe metody analizy alkaloidów, glikozydów i innych substancji czynnych
Kluczowym obszarem metodycznym dorobku Dragendorffa były systematyczne procedury wykrywania i oznaczania różnych klas metabolitów wtórnych w surowcach roślinnych. Sukcesem naukowym Dragendorffa i jego uczniów było wdrożenie zarówno jakościowych, jak i ilościowych metod analitycznych dla alkaloidów, glikozydów i innych biologicznie czynnych substancji. Metody te zostały zebrane i usystematyzowane w podręczniku Die qualitative und quantitative Analyse von Pflanzen und Pflanzentheilen (Göttingen, 1882), przetłumaczonym na język angielski przez Henry’ego George’a Greenisha (1855–1933) pt. Plant Analysis: Qualitative and Quantitative. Podręcznik ten przez dziesięciolecia służył jako standardowe źródło procedur fitochemicznych i stanowił wzorzec dla późniejszych podręczników farmakognozji.
Jahresbericht über die Fortschritte der Pharmacognosie, Pharmacie und Toxicologie
Dragendorff był autorem i redaktorem kolejnych rocznych przeglądów postępów w farmakognozji, farmacji i toksykologii, publikowanych jako Jahresbericht über die Fortschritte der Pharmacognosie, Pharmacie und Toxicologie. Rocznik ten ukazywał się od 1876 roku pod redakcją Dragendorffa. Stanowił coroczne kompendium doniesień naukowych z całego świata, dokumentujące postępy w analizie surowców roślinnych, chemii trucizn i chemii sądowej – zbliżone w funkcji do współczesnych przeglądów systematycznych. Był to jeden z pierwszych naukowych periodyków referencyjnych w historii farmakognozji.
Beiträge zur gerichtlichen Chemie einzelner organischer Gifte(1871)
Dragendorff opublikował w 1871 roku monografię Beiträge zur gerichtlichen Chemie einzelner organischer Gifte. Untersuchungen aus dem pharmaceutischen Institute in Dorpat (St. Petersburg). Należy do grupy głównych monografii Dragendorffa, obok Die gerichtliche chemische Ermittelung von Giften (St. Petersburg 1876, wyd. 2.) i Die qualitative und quantitative Analyse von Pflanzen und Pflanzentheilen (Göttingen 1882). Monografia z 1871 roku zawiera oryginalne wyniki analiz poszczególnych organicznych trucizn – w tym alkaloidów i preparatów rtęci, które były wówczas najważniejszymi substancjami w toksykologii klinicznej i sądowej – przeprowadzonych w Instytucie Farmacji w Dorpacie. Działalność Dragendorffa jako toksykologa koncentrowała się na dwóch grupach substancji szczególnie ważnych dla XIX-wiecznej medycyny: alkaloidach i preparatach rtęci.
Aparat Dragendorffa do ekstrakcji wielorozpuszczalnikowej
Dragendorff zaprojektował i opisał specjalistyczne urządzenie laboratoryjne do sekwencyjnej ekstrakcji surowców przy użyciu szeregu rozpuszczalników o różnej polarności i temperaturze wrzenia – od lipofilowych (eter dietylowy, chloroform, węglowodory) do hydrofilowych (etanol, woda) – pod chłodnicą zwrotną (ekstrakcja ciągła). Przestawienie chłodnicy umożliwiało odparowanie rozpuszczalnika z ekstraktu (zagęszczanie) lub destylację z parą wodną składników lotnych. W epoce przed powszechnym stosowaniem aparatu Soxhleta (Franza von Soxhleta, 1879) i kolumn chromatograficznych był to jeden z najwydajniejszych systemów ekstrakcji surowców naturalnych.
Modyfikacje odczynnika Dragendorffa opracowane przez innych autorów
Oryginalny odczynnik stał się podstawą szeregu modyfikacji stosowanych do dziś:
Wariant Munier i Macheboeuf (ok. 1949) – modyfikacja do chromatografii bibułowej ( paper chromatography); zwiększona czułość detekcji na poziomie 0,1–1 μg alkaloidu.
Wariant Thiess, Reuther i Vagujfalvi – niewodny odczynnik (bez wody) stosowany w TLC na żelach krzemionkowych.
Modyfikacja do surfaktantów niejonowych – zmodyfikowany odczynnik (KBiI₄ + BaCl₂ + kwas octowy lodowaty) stosowany jest dziś w przemyśle do strącania niejonowych surfaktantów (non-ionic surfactants) z roztworów wodnych.
Odczynnik benzydyna-DR (Universytet Tampere, Finlandia) – do detekcji choliny i sperminy na płytkach chromatograficznych; spermina daje barwę różową, cholina – ciemnofioletową.
Raal A, Meos A, Hinrikus T, Heinämäki J, Romāne E, Gudienė V, Jak Tas V, Koshovyi OM, Kovaleva A, Fursenco C, Chiru T, Nguyen HT. Dragendorff’s reagent: Historical perspectives and current status of a versatile reagent introduced over 150 years ago at the University of Dorpat, Tartu, Estonia. Pharmazie. 2020;75(7):299–306. PMID: 32635970. doi:10.1691/ph.2020.0438.
Raal A, Gudienė V, Koshovyi O. Professor Georg Dragendorff (1836–1898) as a toxicologist. Pharmazie. 2023;78(8):170–175. PMID: 37592423. doi:10.1691/ph.2023.3008.
Tankler H, Hinrikus T, Raal A. Georg Dragendorff and his students – the M.Sc. dissertations in pharmacy at Tartu University (1864–1894). Pharmazie. 2002;57(11):763–771. PMID: 12611282.
Katner W. Dragendorff, Johann Georg Noël. In: Neue Deutsche Biographie. Bd. 4. Berlin: Duncker & Humblot; 1959. p. 99.
Kokoska U. Johann Georg Noel Dragendorff (20.4.1836–7.4.1898). Sein Beitrag zur Gerichtsmedizin, Pharmakologie und Pharmazie an der Universität Dorpat. Inaugural-Dissertation. Berlin: Freie Universität Berlin; 1983.
Różański H.: Zasługi Johanna Georga Dragendorffa dla rozwoju fitochemii, zielarstwa i farmakognozji. Porady na zdrowie nr 4(71), 2024, s. 32.
Najnowsze komentarze