Jestem emerytką-nareszcie 🙂
Świąteczna zgaga po polsku
Pamiętam wrażenie, jakie na mnie zrobiła informacja, że jestem Polką. Pamiętam dzień, kiedy radośnie wybiegałam na podwórko. Widzę chodnik po którym biegnę i powtarzam w myślach podekscytowana i jakaś taka szczęśliwa ,, jestem Polką!”. Wczesne wspomnienie. Jeszcze nie chodziłam do szkoły. Do przedszkola też nie. Byłam dzieckiem wrażliwym i ciekawym świata. To, kim byłam, było dla mnie bardzo ważne. Całe szkolne życie, mimo czasów komuny, było czasem dumy. Nie z osiągnieć socjalizmu, ale dumy z siły oporu tych Polaków, którzy nie mieli wątpliwości kim są i jak to jest dla nich ważne. Pisarze pomogli mi zrozumieć, z czym się zmagano. Jakie były przeszkody i pokusy. Najpierw spotkałam się z Konradem Wallenrodem, a potem poznałam historię Ryszarda Kuklińskiego. Przeczytałam , co spotkało Zygiera i Borowicza a potem zrozumiałam, jakie pokusy czyhały na moich rodziców i ich znajomych po wojnie, w ich młodości. Historia Kmicica pomogła mi pojąć w jakie pułapki wpadli ludzie, co wyszło na jaw za sprawą IPN-u.
Odważni nauczyciele od szkoły podstawowej, idąc z kursem programu oficjalnego, otwierali mi oczy na rzeczywistość i pozwalali wiedzieć, chociaż do dziś nie da się tego zrozumieć ( teraźniejszości w sumie też nie też nie).
Miłość do ojczystego języka, kultury wyniosłam z pełnego książek domu. zamiłowanie to rozwinęły moje polonistki ze szkoły podstawowej. Największą jednak zasługę na tym polu mieli Mistrzowie polskiego słowa: dziennikarze, prezenterzy, aktorzy , piosenkarze, wybitni autorzy tekstów. To oni wysławiali się w najwyższym stopniu poprawnie i pięknie. Był to wzorzec kultury żywego słowa emitowany z mediów prasy, radia telewizji, do których nie miał wstępu byle kto.
Odnoszę wrażenie, że w czasach, kiedy wolności nie było lub była pojęciem względnym, polski język i kultura była w znakomitej kondycji, chociaż oczywiście nie odnosiła się do większości społeczeństwa. Jednak Ci którzy mienili się, jako twórcy kultury byli tejże prawdziwa ostoją.
Dzisiaj, jako polonistka przed emeryturą z żalem i bezradnością patrzę na młodych ludzi, którzy nie mogą być spadkobiercami ani polskiej, ani żadnej innej kultury (mimo, że tak dumnie głosi rozdział podręcznika).
Młodzież nie rozumie, nawet w sposób bierny, większości współczesnych słów i frazeologizmów. Można zapomnieć o czytaniu nie tylko klasyki, ale o czytaniu jako takim. Młodzi ludzie nie posługują się metaforami, aluzją, ironią (nie mylić z czystą złośliwością), dlatego poezja jest męczarnią. Teatr istnieje w szkolnej rzeczywistości jako przedstawienia lektur, których młodzi ludzie nie są w stanie przeczytać. Film to tylko kino akcji lub seriale i to zagraniczne.
Jeśli rodzina nie będzie dla dzieci dobrym gruntem, nie zadba o poczucie tożsamości, nie pozna historii opartej na prawdzie i bez uprzedzeń, jeśli nie będzie woli ani ambicji posługiwania się w sposób godny własnym językiem, nie będzie potrzeby znajomości kultury i nie nauczy się dzieci poszanowania innych członków społeczeństwa, to nie ma mowy o wychowaniu do wartości .
Kultura polska nie tylko pozostanie w muzeum, ale wręcz przejdzie do lamusa, do którego klucze właśnie rdzewieją.
Przejęłam, i stale przejmuję, pamiątki przeszłości- spadek po moich rodakach. Nie tylko po tych o wielkich nazwiskach, nie tylko po własnych przodkach. Taką pamiątkę dostałam od pana Piotra z Opola. Na moje ręce przekazał podniszczony egzemplarz „Pana Tadeusza”. Wręczył mi książkę uroczyście, właśnie we mnie dostrzegając spadkobierczynię pamiątki dramatycznych losów Ślązaków . Po spojrzeniu na stronę tytułową zamarłam. Ta strona mówi więcej niż niejeden podręcznik historii czy mądry wykład. Pytanie tylko, komu mówi i czy ktoś chce tego wysłuchać…

Staram się przekazywać to, co mam i to, co wiem dalej i niezwykle się wzruszam, kiedy widzę jakąkolwiek reakcję, cień zainteresowania.
Jeszcze Polska nie umarła, póki my (?!) żyjemy?
O, wieści gminna, ty arko przymierza
Między dawnemi i młodszemi laty:
W tobie lud składa broń swego rycerza,
Swych myśli przędzę i swych uczuć kwiaty.Arko! tyś żadnym nie złamana ciosem,
Póki cię własny twój lud nie znieważy;
O, pieśni gminna, ty stoisz na straży
Narodowego pamiątek kościoła,
Z archanielskiemi skrzydłami i głosem, —
Ty czasem dzierżysz i broń archanioła.Płomień rozgryzie malowane dzieje,
Skarby mieczowi spustoszą złodzieje,
Pieśń ujdzie cało, tłum ludzi obiega;
A jeśli podłe dusze nie umieją
Karmić ją żalem i poić nadzieją,
Ucieka w góry, do gruzów przylega,
I stamtąd dawne opowiada czasy,
Tak słowik z ogniem zajętego gmachu
Wyleci, chwilę przysiądzie na dachu:
Gdy dachy runą, on ucieka w lasy,
I brzmiącą piersią nad zgliszcza i groby
Nuci podróżnym piosenkę żałoby.
Nigdy nie jest za późno na zmiany
Kiedy nie można zmienić toksycznej relacji powinno sie ją opuścić, co też czynię bez żalu, a z niesmakiem.
Zmagając się lat trzynaście z materią edukacyjną i wychowawczą w degenerującej się społeczności szkolnej, próbując bez większego powodzenia pokonać mnożące się trudnosci i rozwiązać problemy wszelkiej natury, doszłam granicy. Nie zamierzam uderzać głową w mur niemożnosci i godzić sie na kompromisy świadczące nieprawdę w majestacie szkolnego bezprawia i niesprawiedliwosci. Po prostu odchodzę z obecnej placówki, żałując tylko, że tak długo walczyłam, podpierając się poczuciem obowiązku i błędnie pojętej lojalności. Na koniec, co śmieszniejsze, przed radykalną zmianą powstrzymywał mnie mnie lęk przed opuszczeniem „strefy komfortu” -a naprawdę trudno sobie wyobrazić mniej komfortową strefę.
Teraz już stało się. Złożyłam wypowiedzenie, a zanim zaczęłam poważnie myśleć, co dalej, podpisałm kolejną umowę o pracę. Wrócił entuzjazm, a nauczona poprzednim doświadczeniem trzymam dystans.
„Boże, użycz mi pogody ducha,
Abym godziła się z tym, czego nie mogę zmienić
Odwagi, abym zmieniała to, co mogę zmienić
I mądrości, abym odróżniała jedno od drugiego.„
Obraz Alexas_Fotos z Pixabay
24.02.2022rok
Czytam , potem słucham , patrzę widzę i nie mieści się w głowie. jak to tak ?! XXI wiek, Loty na Marsa i taka prymitywna historia : wojna w Europie ?Atak na Ukrainę! ?
Kiedy miałam 24 lata, był rok 1989 i miałam urodzić moje pierwsze dziecko rozpoczęły się niepokoje na Półwyspie Bałkańskim . Skąd o tym wiem? Pewien młody Albańczyk błagał moją osiemnastoletnią siostrę, z którą pracował w jednym zakładzie o fikcyjny ślub. Chciał zostać w Polsce . Śmiałyśmy się z tego do rozpuku. Crazy gość . Mówił , że w Jugosławii dzieją się straszne rzeczy, a Albańczycy boją się rzezi. Nie mieliśmy wtedy elementarnej świadomości, a niebawem obserwowaliśmy „śmiertne igrszki” na Półwyspie Bałkańskim. Wtedy zrozumiałam , że chłopak nie przesadzał i do dziś zastanawiam się, co się z nim stało… Wtedy po raz pierwszy pomyślałam : to nie dzieje się naprawdę! Serce i dusza krwawiła. Skończyłam studia humanistyczne. Zachodziła wspaniała poniekąd transformacja…a tu 1991 rok . Terminy eksterminacja, zbrodnia, ludobójstwo, korytarze humanitarne, trybunał. To wtedy Janka Ochojska poderwała do działania kierowców tirów, organizowała korytarze humanitarne , była ranna w wypadku podczas ostrzału , interweniowała-imponowała facetom. Rozpaczała, gdy nie mogła przewieźć cywilów, kobiet, dzieci… A my obserwatorzy trwaliśmy zamrożeni w trwodze i niedowierzaniu : jak to!? W Europie takie barbarzyństwo!
Minęło 30 lat, a my znowu : jak to ? W Europie takie barbarzyństwo?!!!!!!
Homo homini lupus est.
Does it meean:
Cares about our interest?
Putinie ty -nie wilku, nie kundlu , bo wilk i kundel są zaiste szlachetniejszymi niż niejedna istota.
Putinie wstrętny, podły, plugawy tchórzu : PUTOUT!!! z tym swoim nadwornym łotrostwem.
A Wy, gadające głowy świata, trzęsące gaciami przed stratą swoich krypto dolarsów i innych talonów, nie udawajcie, ze stoicie po właściwej stroni mocy. Nie stoicie . Bo kto się mamonie zaprzedał, to duszą jest z Sauronem… Tak to już jest. Zwycięży tylko Drużyna Pierścienia . W swoim czasie.
Początek i nie…
Początek roku 2022 już za nami . Kończy się 3 dzień stycznia. Będzie sobie mijał tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu .
Boże Narodzenie i Nowy Rok były żenujące, trudno było wykrzesać radość. Wyparowało to, co w najważniejsze i w tym czasie i w całym życiu: Wiara, Nadzieja i Miłość. Zwietrzała Miłość. I to nie ta rodzinna, ale ta ewangeliczna -człowiek nie widzi w człowieku człowieka. Można sparafrazować : Nic, co obce nie jest nam ludzkie…Nie da się kupić „magii świąt” za żadne pieniądze, nie czerpie się nadziei z promocyjnych tabletów , pakietów. Przeciwnie czar znika w obfitości sztucznych zapachów. O wierze nawet nie wspomnę. Galerie i markety jak zawsze pękały w szwach, skrzyły się tłumne, świąteczne jarmarki, chociaż niczego świętego dopatrzyć się nie mogę. Nawet trudno też ustalić, co świętujemy, bo okazuje się, że w niektórych częściach Europy niepolityczne jest sformułowanie Boże Narodzenie.
I jakież to miałam Boże Narodzenie, gdy tej nocy, gdy mój dom pachniał pysznościami, ktoś zamarzał, umierał z głodu i pragnienia u naszych polskich drzwi. I w głowie nie chce mi się pomieścić , że znaczna część moich rodaków, zwłaszcza tych decyzyjnych, uważa, że jest to w porządku. Jaki jest sens chrześcijaństwa, gdy nie dajesz o nim jasnego świadectwa. Tyle wiemy osobie, ile nas sprawdzono.
By jednak najmłodszych nie zasmucać i rodziną się ucieszyć, obrzędów wszystkich dopełniono. Celebrowanie było jednak nieco szczątkowe, bo kolędy to już tylko ze sprzętu audio poszło. Kevina samego nie ogladamy, za to po raz enty wciągnęła mnie Opowieść wigilijna. Tak bardzo, że wlałam barszcz do deficytowej grzybowej… i to byłoby tyle na temat magii, jako że w kuchni to naprawdę okazuje się czarodziejką od zdumiewających eliksirów.
W sylwestrową noc w niebo poszły z hukiem i błyskiem miliardy, (zawsze serce mi się ściska , gdy myślę, jak pięknie byłoby „wypalić” te pieniądze na operację jedzenie, pomoc humanitarną )…
Potem sobie pomyślałam, żeby co wpłacić i nie narzekać. Jako, ze w tym roku pilnowałam małoletniej, więc po huku , bez entuzjazmu udałam się na spoczynek czem prędzej, bo rano takie małoletnie szybko się budzą. Co też stało się faktem: babciu już ranek. Tiaaa ranek 1 stycznia 2022 roku.
Dla belfra jednak nie jest to żadna znacząca cezura, bo od 7 roku mojego życia początek roku przypada na 1 września, a od 30 lat koniec roku na około 3 lipca. Potem jest tak zwany bliżej nieokreślony międzyczas, w którym mieści się uprzątanie po poprzednim roku i budowanie bazy pod przyszły. W środku zaś podszyty niepokojem reset. Nadchodzące lata szkolne są tak samo pełne przykrych niespodzianek, jak i te nie szkolne.
Jednak są sprawy, które cieszą od dnia pierwszego :
-spotkania z dziećmi i wnukami ,
-gruba sójka na płocie,
-przebłysk słońca między chmurami ,
-pokój w świetle lampek z choinką w kącie,
-smak pierniczka,
-droga zasypana śniegiem,
-herbatka u przyjaciół na którą jedziemy 100 km,
-nos psinki wtulony w łapki,
-melodia kolęd miedzy dawnymi i naszymi laty,
-ciepło domu po wejściu z namokniętego i zimnego świata,
-ciepły prysznic i miękka kołdra,
-itd. itd. cdn.
Mimo wszystko sobie i innym życzę wytrwałości i cierpliwości wobec tego, co trudne.
Motto na ten czas:
Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godziła się z tym, czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniała to, co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniała jedno od drugiego.
I kolęda na ten czas:
Jestem sobie
Trwam w jakimś dziwnym stanie. Mogę nawet napisać, że jestem przetrwalnikiem. Ograniczyłam tylko pole widzenia, bo im szerzej patrzę, tym trudniej mi zrozumieć, co widzę. Ze słyszeniem podobnie. Całe zdobyte doświadczenie nie uczy mnie niczego. Żadna z reakcji nie jest adekwatna ani do zdarzenia, ani kompatybilna z reakcjami otoczenia. Dodajmy, otoczenia które nie reaguje. Dokoła mnie istoty połączone z ekranami, ludzkie awatary, bez kontaktu.
Czasem szukam informacji…Czy jest jeszcze miejsce, gdzie są istotne
i n f o r m a c j e?! Próbuję w tym szumie nie przegapić ważnych, wartościowych komunikatów, prawdziwych wiadomości istotnych dla człowieka. Mam problem z dostrzeżeniem działań wiarygodnych ludzi w konkretnych dziedzinach : zdrowie bezpieczeństwo, oświata, gospodarka. Gdybym za dobrą monetę przyjęła to, co się podaje do wiadomości, oszalałabym. Tymczasem, żywię nadzieję, że rozumne człowieczeństwo istnieje. Gdzieś poza mediami i robi swoje. Dlatego Ziemia jeszcze się kręci. Tylko nie jestem już pewna, w którą stronę.
A może by tak coś pogodnego?! A proszę uprzejmie:
1. Muzyczna Oleńka wróciła z oddziału covidovego i w samych superlatywach opisała opiekę szpitala w Tychach. Ale prawda jest taka: Kto sieje dobro to i je zbiera. Jakbym gdzieś leżała na marach, to bym chciała Olę koło siebie. I wniosek nieodkrywczy -najlepszym lekarstwem na zło, jest dobro, a na smutek-radość. Howgh.
2. Zakupiliśmy kozo-kominek na wypadek gdyby sroga zima lub Putin zagrozili naszemu ogrzewaniu chałupy, co spędzało mi sen z powiek po zerknięciu na trzy pierwsze newsy w przeglądarce ege w pracy . Grr… Zaraziłam tym MMŻ i w trzy dni zakupione i się montuje. Będzie klimacik na zimę.
3. W rodzinie, mimo zgrzytów i pisków złorzeczeń na wszystko , płonie rodzinne ognisko. Odwiedzamy się, pomagamy sobie i celebrujemy:
za nami 5 urodziny Kuby Dżonsona, 23 urodziny Misiała, 19 urodziny Wronki, 30 uro Wojciecha, 3 urodziny Zochy, jeszcze niedawno Truskawki (nie nazywam się Zofia, jestem Śliwa). Przed nami 32 uro Jana, 2 urodziny Zuzi, 61 MMŻ a i 57 Qumy… Płoną świeczki, rozpakowują się prezenty.
4. Dzieci zdobyły pracę, może lekkości bytu nie ma , ale są perspektywy i zapał.
5. Jesień ma zapach ogniska, wędrówki, nomadów. nie ma co narzekać. Smog? Wyście smogu ludzie nie widzieli. Gdy byłam mała, śnieg na drugi dzień był czarny i smakował węglem. Nie pytajcie skąd wiem 😛
6. Rano, kiedy budzę się myślę: o rany żyję ! To nie jest takie oczywiste. zwłaszcza, kiedy pomyślę o wieczorze , gdy się na to wcale nie zanosiło…
6. I kochany MMŻ , co chce mi zmarszczki na mojej drodze wygładzać, z troską w oczach i ciepły uściskiem.
7. I 15 kg mniej 🙂 (sic!)
8. I opieka jest. Ta z góry. Bo choćby sensu za grosz nie było tu i teraz , to Jest sens wyższy i miłość piękniejsza od wszystkich.
Feniks forever
Wychowanie do wartości wyższych w przemocowym świecie nigdy nie święciło triumfów. Statystycznie, nie jest prawdą, powiedzenie wybitnego filozofa „Człowiek brzmi dumnie”. To kwestia jednej litery. Wystarczy wymienić M na R. (jak rozum) i złota myśl nabiera rzeczywistego sensu.
Prawda i piękno , cechy ,którymi mienić się powinien człowiek ( korona stworzenia obdarzona boskim pierwiastkiem) od zarania dziejów w każdej nacji, kulturze i religii, jako wybrane wartości nadrzędne, przechodzą deformację, by stać sie ostatecznie karykaturą i zaprzeczeniem.
Za każdym razem ludzkość manipulując prawdą i pięknem popada w piekło niepojętego wynaturzenia, gdzie jedno zło rodzi drugie. Górę bierze bezprawie , żądze, niesprawiedliwość ,przemoc, kłamstwo, okrucieństwo obojętność i strach.
Za każdym razem, gdy cywilizacja sięgała dna, a złowieszcza codzienność rodziła zniewolonych i upodlonych funkcjonariuszy podłości- tliło się ziarno sprzeciwu. Prawda i piękno, zasiane obficie, rodziły plon wydawalo się znikomy i pozornie niewidoczny. W środku wojen i dyktatur pojawiali się (i nadal się pojawiają) ludzie,którzy nie umieją być nieludzcy. Tylko dzięki nim Feniks odradza się ze zgliszcz i popiołów i na nowo odziela swiatlosc od ciemności z pomocą nauczycieli i mistrzów.
Nic jednak nie wskazuje na to, byśmy byli pojętniejsi o jakąkolwiek katastrofę moralną. Planeta bez nas sobie poradzi. Matce Ziemi nie jesteśmy do niczego potrzebni. Dostaliśmy ją w prezencie i nie zrozumieliśmy nawet dlaczego…
Nabardziej tępi uczniowie w szkole świata niszczą jego piękno: dobro i prawdę, obracając ludzkie życie w zgliszcza.
Zawsze jest nadzieja na odrodzenie, tylko czy bez końca?
Prorocy ostrzegają, że nie. Nauka też nie pozostawia złudzeń,że czas się kończy. Co pozostanie, popiół czy dyjament?
Czas oglądania , czas czytania-moja lista obowiązkowa
Urlop zawsze pozwala (oczywiście po zresetowaniu komórek po belferskiej aktywności ) na oddanie się sztuce uwodzącej, czyli literaturze i filmowi . Czytanie, a także oglądanie filmów to współpraca osobistej wyobraźni z wyobraźnią twórcy. Zaproszenie do wielorakich światów przedstawionych ma coś z magii. Wybierasz się w fascynującą , ale też ryzykowną podróż, z której nigdy nie wracasz taki sam. I nie ma tu nic do rzeczy kwestia gustu. Co się zobaczy, nie da się „odzobaczyć” -to ostatnio modne powiedzonko dobrze się sprawdza właśnie w świecie opowieści filmowych i literackich.
Zbliżając się do życiowej mety, (kiedy jeszcze coś bardziej kojarzę, niż nie) chcę zrobić małe podsumowanie, które w miarę czasu będzie odkurzaniem pamięci i wydobywaniem z niej tego i owego. Sama nie wiem jeszcze jak to uporządkuję, więc rzecz (tj. wpisy )będzie ulegać licznym modyfikacjom. Na razie zrobię listę od momentu, kiedy nauczyłam się czytać do ukończenia klasy ósmej.
Zatem najpierw sięgnę po lektury, które mnie ukształtowały (ktoś nawet powiedział, że wyrządziły krzywdę ) czyniąc ze mnie wrażliwca i naiwną idealistkę tęskniącą za lepszymi, niż są ludźmi i lepszym, niż jest światem. Nie żałuję, bo uczyły mnie sytuowania się w życiu po dobrej stronie mocy. Kiedy to się nie udawało, umiałam się dzięki moim lekturom wstydzić, a wstydzić się jest zdrowo (nie chodzi mi tu o chorobliwe poczucie winy, ale o zdrowe, krytyczne sumienie).
Moje dziecięce, romantyczne przygodówki i sumienniki :
E. Amicis, „Serce”,
R. Pisarski” O psie, który jeździł koleją”,
G. Morcinek ” łysek z pokładu Idy”,
J. Korczak”Król Maciuś I” H. Ch. Andersen „Brzydkie kaczątko” ,”Królowa śniegu”, „Nowe szaty cesarza” , „Dziewczynka z zapałkami”, „Świniopas”,
A. Lindgren „Bracia lwie serce”, „dzieci z Bullerbyn”,
F. Molnar „Chłopcy z Placu Broni”,
B. Polewoj „opowieść o prawdziwym człowieku”,
J. Broniewska „O człowieku , co się kulom nie kłaniał”,”
K. May „Winnetou”,
F. Hodgson Burnett „Mała księżniczka”, Tajemniczy ogród”,
Z. Nienacki , seria: „Przygody Pana Samochodzika”,
A. Szklarski , seria „Tomek „, K. Makuszyński „Awantura o Basię” „Szatan z siódmej klasy”,
H. Sienkiewicz „W pustyni i w puszczy”,”Krzyżacy”, opowiadania
E. Orzeszkowa „Dobra pani ” „ABC…”
B. Prus „Kamizelka” , „Katarynka”,
J. Papuzińska „Moja mama czarodziejka”,
J. Porazińska „Kto mi dał skrzydła”,
M. Kownacka „Rogaś z Doliny Roztoki”,
Maria Kruger „Dar rzeki Fly”, „Apolejka i jej osiołek”,
” H. Lofting”Doktor Dolittle i jego zwierzęta”,
D. Defoe „Robinson Crusoe”,
T. Janson „Muminki”,
M. Jaworczykowa „Oto jest Kasia” „Jacek, Wacek i Pankracek”,
C. Collodi „Pinokio”,
C.S. Lewis „Opowieści z Narnii”.
E. Niziurski „Klub włóczykijów”, Sposób na Alcybiadesa” , „naprzód wspaniali”,
H. Ożogowska „Ucho od śledzia”, „Za minutę pierwsza miłość”
S. Szmaglewska „czarne stopy”
L.M. Montgomery , seria :Ania…”
Krystyna Siesicka „Zapałka na zakręcie”, ‚jezioro osobliwości””Beethoven i jeansy”,
E. Jackiewiczowa „Pokolenie Teresy”,
A. Bahdaj „Stawiam na Tolka Banana” , „Telemach w jeansach”, „wakacje z duchami” ,
K. Boglar Każdy pies ma dwa końce””Klementyna lubi kolor czerwony, „nie głaskać kota pod włos’,
J. Broszkiewicz” Wielka większa i największa”
I. Jurgielewiczowa „Ten obcy”, „Inna”, „Niespokojne godziny”, „Wszystko inaczej”,
N. Rolleczek „Drewniany różaniec”, „Kochana rodzinka i ja”
M. Kann ” Góra czterech wiatrów”
M. Musierowicz , seria:”Jeżycjada”,
M. Kruger „Godzina pąsowej róży” ,
E. Nowacka „Małgosia kontra Małgosia”
H. snopkiewicz „Słoneczniki”,
W. Woroszylski”I ty zostaniesz Indianinem”,
J. O. Carwood „Szara wilczyca”, „Bari, syn szarej wilczycy” ” Włóczęgi północy”, „Złote sidła” „Dolina ludzi milczących” , „Najdziksze serca”, „Łowcy złota” , „Łowcy wilków”(i”Łowcy przygód” napisane przez Polkę Halinę Borowikową pod pseudonimem Jerzy Marlicz”),
M. Twain „Martin Eden” J. Iwaszkiewicz „Ikar”
J. London „Biały kieł”,
Sat – Okh „Biały Mustang”
G. Durell,”Moje ptaki zwierzaki i krewni”,
J. Verne „W 80 dni dookoła świata” „Tajemnicza wyspa” „20 tysięcy mil podmorskiej podróży”,
A. de Saint Exupery „Mały książę”
A. Dumas „Trzej Muszkieterowie”,” Hrabia Monte Christo”,
Deotyma „Historia żółtej ciżemki”,A. Fiedler „Ryby śpiewają w Ukajali , „Spotkałem szczęśliwych Indian”, Kanada pachnąca żywicą” „Dziękuję ci kapitanie”, „Dywizjon 303”,
Klechdy domowe i wszelkie baśnie polskie i świata.
Było tych lektur znacznie więcej, ale ta lista dotyczy tych książek, które były dla mnie ważne i zostało po nich wspomnienie. Czytanie to była moja deska ratunku, moja przygoda i mój bilet wszędzie. Bez książek człek ubogi i ludzkość uboga. Nie ma cenniejszej umiejętności i ważniejszego dziedzictwa, ale spadkobierców jakby mniej ….
Ciąg dalszy nastąpi . Kolejna lista to poszukiwania fascynacje i trochę snobistycznych odlotów 🙂
Kiedyś czytanie było tak naturalne , jak oddychanie, dziś mamy do czynienia z pokoleniem beztlenowców 😛
autor zdjęcia : Obraz Gerhard G. z Pixabay
Czekanie na Godota
Wszystko niby takie samo. Niebo niebieskie nade mną i gdybym nie podglądała mediów miałabym złudzenie raju.
Rodzina razem. 7 osób na pokładzie. Każdy przejawia przedsiębiorczą działalność ; piecze się chleb, robi się smaluszek. Gotuje, sprząta, pierze. 2 osoby wyżywają się zawodowo. 2 zajmują się aprowizacją ograniczoną do minimum. Wieczorem, film planszówki. Co istotne mamy wystarczająco wielką powierzchnię, co było do tej pory przekleństwem, wiec jest szansa na pokojowe przetrwanie.
Praca. Na razie jest bez dramatu; MMŻ emeryt z niskiej pólki, ale stałe źródło dochodu, ja pracująca na etacie, penie do czasu… Wojtas na próbnym, jeszcze bez wynagrodzenia, ale z nadzieją na. Poza nami młoda matka bez zasiłku, dziecko tej matki -nasza etatowa endorfina, następnie panna uczennica realizujaca szkolny obowiazek w skołtunionych pieleszach , na koniec kawaler, powrócony szczęśliwie przed szaleństwem z Królestwa Niderlandów- na razie w międzyczasie.
Blaski i cienie zdalnego zatrudnienia. Poznaję siedząc przy kompie fascynujący świat wypełniony nauczycielami zapaleńcami. Klimat nieco psuje pan drętwy minister nakazujący korzystanie z prywatnych zasobów nauczycielskich według nie mniej drętwych dyrektyw, nie rozumiejący, że armia oddanych uczniom nauczycieli od dawna przekazuje sobie dobrowolnie, za free multum autorskich materiałów, okupionych godzinami pracy, mówiąc częstujcie się koledzy i koleżanki! Niektóre środowiska ogłupione i poddane dyrektywom (sprzecznym z rozumem i logiką) poddają się niemożliwym do spełnienia nakazom doprowadzając do wściekłości rodziców, a nawet rodziców i nauczycieli w jednym. Mam to szczęście , że mimo, że jest to czasochłonne, sprawia mi frajdę szukanie nowych narzędzi i uczenie się, tego co jest moją bajką, a moi koledzy i zwierzchnicy z wielkim zrozumieniem podchodzą do uczniów, rodziców i nauczycieli, by zrobić to, co się da jak najlepiej.
Zaraza. Na razie odległa, wręcz abstrakcyjna. Jakbym oglądała film katastroficzny. Ktoś to ma, ktoś może mieć, ktoś umiera. Liczby gdzieś poza granicami padają astronomiczne i groźne. Z perspektywy mojego podwórka nie wygląda to gorzej niż zwykle, bo sierdzimy na zazadziu . Nigdy nie było tu ruchu, więc nie widzę różnicy. Podobno w lesie kłębi się od ludzi a ogródki działkowe pełne są grillujących działkowiczów. To też sposób.
Izolacja Siedzimy w domu, nawet nie odwiedzamy się ze starszym synem, synową i wnukami, ale to oni stoją na stanowisku, że nie chcą być dla nas zagrożeniem, W ten oto subtelny sposób dowiedziałam się, należę do grupy ryzyka, jednak nie wiem czy w kategorii „w sile wieku”, czy gorzej….Mam nadzieję, że jeśli będziemy zdyscyplinowani, nauczeni przykładami sąsiadów na pewno w jakiś sposób przyhamujemy rozległość epidemii. Dobrze by było, gdybyśmy wyciągali naukę z doświadczenia…
Modlimy się. Tak jak zawsze, ufając , że Bóg wie i widzi więcej o nas samych i od nas samych. Modlimy się, żebyśmy byli dzielniejsi niż zwykle, cierpliwsi, bardziej kochający, mniej pazerni i bezmyślni, żebyśmy szanowali siebie, życie , planetę. Także o to by godnie znieść to, co nas spotka. Mało od nas zależy.
Czekanie na nazwane, a niewiadome. Z jednej strony jest to podniecające doświadczenie, jak z dreszczowca, Tym razem jednak sami jesteśmy jego bohaterami i bywa to trudne, ze nie wystarczy zamknięcie oczu. Z drugiej strony wyzwala szereg działań i negatywnych i pozytywnych. Obserwuję, jak dochodzą do głosu pierwotne instynkty, lęki, agresja. Słyszę o nadzwyczajnej ofiarności ludzi wobec kompletnie obcych ludzi. Jestem pod wrażeniem niesłychanej do tej pory odwagi i poczucia etyki zawodowej lekarzy, policjantów, strażaków, żołnierzy, kierowców sprzedawców-wszystkich tych, którzy pracują nie tylko dlatego, że potrzebują środków do życia, ale dlatego, że bez nich świat przestałby funkcjonować i moglibyśmy zapomnieć o kulturze i cywilizacji.
Czekając na Godota czy Covida, nie tyle mam nadzieję, że mnie ominie, bo pewnie nie, mam nadzieję, że nie zniszczy w ludzkich rodzinach tego co najcenniejsze -Człowieczeństwa w jego najlepszym wydaniu.
Po drugiej stronie tęczy
Po drugiej stronie tęczy czas szybciej płynie…Kupiłam kolejny kalendarz, obejrzałam stroiki, światła, bombki-cały ten słodki blichtr, który odbiera przyjemność własnej inwencji. Styl sprowadza się do wyboru gotowców z poczuciem szykowności, proporcjonalnej do zasobności…
Wracam do kalendarza; wśród wielu wzorów urzekły mnie jesienne drzewa-metafora mojej obecności ….Trzecia pora roku jawi mi się jako obfita dojrzałość, lęgną się słodkie wnuczątka, baraszkują po zakamarkach chałupy, gaworzą, lepią się i nieco kleją dosłownie i w przenośni. Dzieci są już gałęziami , a nie listkami, a my z MMŻ staliśmy się pniem, nieco wyleniałym, niedowidzącym, nieco zoranym i porządnie zabliźnionym. To, o co kruszyliśmy kopie, przestało być fundamentalne. Nie przestało być ważne, np. elementarna przyzwoitość, jednak nie nalegam , żeby dotyczyła otoczenia, bo nie ma na to sposobu. Nauczyłam się ograniczać otoczenie, media-te prawo i lewostronne, omijam średnio i mniej znajomych znajomych .
Życie, szczególnie obecnie, to sztuka wyboru. Natłok głupoty jest tak oczywisty, odnosi się wrażenie, że szeroki strumień durnoty jest dużo groźniejszy w skutkach, niż awaria warszawskiej „czajki”. Zrozumiałam, że na obecnym etapie życia mogę olać (kolokwialnie ale prawdziwie) obowiązujące stawki ZUS. Któregoś dnia tak jak stoję wyjdę z „pracy” , bez względu na wiek. I nikomu nic do tego, Wyliczona kwota wyzysku jest tak śmieszna, że wstyd byłoby ją wymieniać , wstyd dla Państwa.
Teraz mam dobry czas. Dobry czas, to czas jesiennej pogody, łaskawego losu bez wstrząsów. Czas zgody i przyjaźni z ważnymi dla mnie ludźmi, życzliwości i spokoju , jakiego dawno nie zaznałam. To tez czas przyjaźni z sama sobą. Dbam o siebie, czuję się wspaniale czołgając się z wnuczkami po podłodze w stroju Buki. Kiedy wchodzę do pokoju Zoszki, ta wyfruwa z ramion rodziców, entuzjastycznie krzycząc Baba!!! No czegóż chcieć więcej?!
Szczęście to jest wtedy, gdy miłość jest większa niż ból kolan i pleców 😛 No i kiedy jeszcze jesteś w kalendarzu. Trzeba tylko uważać, by w niego nie kopnąć, co się nie zdarzy, jeśli nie wyciągniesz nóg 🙂 Tak mówią …

