niedziela, 4 grudnia 2022
wtorek, 29 marca 2022
Opowieść o pierwszych posłańcach Wiosny...
Nastała Wiosna.. Każdego poranka budzi mnie ptasi koncert, ptaki swoim trelami umilają też wieczory. Na polach skowronki śpiewają swą pieśń wznosząc się ku słońcu. Przyroda budzi się z zimowego snu. Pojawiły się pierwsze kwiaty..
Fiołki.. Któż nie zachwyca się ich zapachem, wyglądem.. Pojawiły się w moim ogrodzie nagle.. Pewnego popołudnia zauważyłam fioletową plamę, ależ mnie ucieszyły:)))
Czy wiecie, że liście i kwiaty fiołka są jadalne? Mają też działanie lecznicze i kosmetyczne. Fiołki to nawilżająca wersja pokrzywy. Oczyszczają i odtruwają, wprawiają limfę w ruch a przy tym nawilżają. Niosą pomoc, gdy występuje przekrwienie tkanek, obrzęki, nadmiar płynów. Dobrze sprawdzają się przy suchym kaszlu. Fiołki podobnie jak pokrzywy, są bogate w sole mineralne i działają odżywczo. Jeśli ktoś odczuwa suchość a chce oczyścić, wzmocnić i odżywić organizm może popijać fiołkowo - pokrzywowe napary, w równych proporcjach obu ziół.
Druga roślinka, która bardzo mnie cieszy w moim ogrodzie to forsycja. Posadziłam ją niedawno i przyjęła się:) Pięknie kwitnie!
Jasnożółte kwiaty są niewątpliwym znakiem nadejścia wiosny. Kwitnące gałązki często zdobiły wielkanocne stoły. Łacińska nazwa Forsythia upamiętnia szkockiego botanika Williama Forsytha.
Oprócz walorów ozdobnych roślina ma działanie lecznicze. Stosuje się ją przy gorączce, bólach głowy. W zielarstwie europejskim najczęściej stosuje się kwiaty. Powinno się je zbierać w pełnym rozkwicie i suszyć luźno rozłożone w przewiewnym miejscu. Forsycja jest też znakomitym źródłem rutyny uszczelniającej naczynia krwionośne. Zewnętrznie może być stosowana jako składnik kremów, olejków.
Napar z kwiatów forsycji: garść świeżych lub suszonych kwiatów zalać dwoma szklankami wrzącej wody, odstawić na 20 minut - pod przykryciem. Pije się małymi porcjami przez cały dzień.
Kolejną, maleńką roślinką, która pojawiła się wśród traw to stokrotka. Dawniej należała do popularnych środków leczniczych. Dziś już zapomniano o jej zdrowotnych walorach. Stosowano ją do łagodzenia bólów, napięć, jako środek wykrztuśny i przeciwzapalny. Do oczyszczania organizmu z toksyn, leczenia ran, zapalenia stawów i reumatyzmu.
Stokrotki nazywano przyjacielem ogrodników, bo niosły ulgę w bólach stawów i mięśni po całodniowej pracy w schylonej pozycji.
We współczesnej medycynie badania potwierdzają działanie wykrztuśne, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, gojące, antyseptyczne, moczopędne, usprawniające wydalanie z organizmu toksycznych produktów przemiany materii, przeciwnowotworowe.
Stokrotki możemy zbierać już od marca. Zawierają one sporo witamin i minerałów, aktywnych substancji odżywczych.
Przyroda wie czego nam brak po długich zimowych miesiącach i daje nam wszystko czego potrzebujemy:)
niedziela, 27 lutego 2022
27 lutego..
Dziś są urodziny mojej Mamy, dlatego postanowiłam napisać kilka słów o niej.. Urodziła się rok przed wybuchem drugiej wojny światowej na terenach gdzie teraz toczy się wojna.. Miała kilka lat gdy cała rodzina musiała uciekać w poszukiwaniu nowego miejsca do życia. Znam wiele opowieści z tamtych czasów i późniejszych. Uwielbiamy je słuchać ja i moja rodzina. Część nawet nagraliśmy. Jedna z nich to: niemiecki nalot, wszyscy chowają się do rowów a moja mama - małe dziecko - nie wiadomo jakim sposobem wyjęła z bagaży talerz, położyła na głowie i ruszyła środkiem drogi.. Przeżyła dzięki żołnierzowi, który ją chwycił i osłonił sobą.. Potem były historie z Trześniowa, tam na wschodzie Polski cała rodzina zatrzymała się w swojej drodze na zachód - na kilka miesięcy. To są opowieści głównie o mojej babci - wspaniałej, dzielnej kobiecie, której nie zdążyłam poznać. Odeszła gdy miałam niecałe 3 lata. Młodość mojej mamy to już Dolny Śląsk. Piękne, chociaż ciężkie i pracowite lata..
Uwielbiam słuchać o tamtych czasach. Mama opowiadając przenosi się w czasie. Wyczarowując słowa tworzy obrazy radosnych dzieci zjeżdżających zimą na sankach z górki, młodych dziewczynach, które śmieją się i snują swoje marzenia o przyszłości..
Mama zawsze ciężko pracowała, wychowała trójkę swoich dzieci na wrażliwych, kochających świat ludzi. Pokazywała nam co jest dobre a co złe. Kocha nas bezwarunkowo a my ją:) Jest bardzo dzielna i ciągle ciekawa świata. Gdy zabrakło taty nie bała się ruszyć w "świat". Przyjechała do nas do Szkocji i była tam z nami aż do naszego powrotu w zeszłym roku. Bardzo lubi spacery, kocha las i morze. Codziennie, gdy tylko pogoda na to pozwala, bierze kijki i rusza na kilkugodzinną wędrówkę. Poza tym jest zadbaną panią:) Lubi mieć pomalowane paznokcie, ładną fryzurę. Ma doskonały gust jeśli chodzi o ubiór. Często doradza w tej kwestii mnie i mojej siostrze:)
| To moja Mama - uwielbiam te zdjęcia:) |
Dzisiaj była mała rodzinna uroczystość:)
Wszystkiego co najlepsze Mamuś:)
czwartek, 24 lutego 2022
Pączki...
Dziś tłusty czwartek - jednak nie o tradycyjnych w tym dniu pączkach chcę napisać:))) Będzie o pączkach roślin. Właśnie teraz jest doskonały czas na zbiór pączków liściowych i kwiatowych z drzew. Stanowią one niezwykle cenny surowiec leczniczy. Gemmoterapia to gałąź fitoterapii oparta na uzdrawiającej mocy pączków. Gemma oznacza nie tylko pączek ale i drogocenny kamień. To prawda bo moc pączków jest wielka i cenna.
Na styku zimy i wiosny, pomiędzy światłem a ciemnością, chłodem a słońcem możemy liczyć na wsparcie ze strony roślin. Czas wyruszyć na spotkanie z leszczynami i olchami. Można zbierać pączki liściowe lub kwiatowe: popularne kotki to męskie kwiatostany
Wystarczy trochę lutowego słońca by rozbłysły złotym pyłem. Pączki leszczynowe działają przeciwzapalnie, odkażająco, odtruwająco. Regulują gospodarkę hormonalną, uszczelniają naczynia krwionośne. Stosuje się je w leczeniu stanów zapalnych układu moczowego. Są pomocne w zaburzeniach przemiany materii a także w przeziębieniu, kaszlu, zapaleniu oskrzeli i gardła. Suszy się je w temperaturze pokojowej bez dostępu światła. Z naparu można też przygotować kompres na oczy: niweluje pieczenie oczu, zmniejsza opuchliznę i cienie pod oczami. O szerokim zastosowaniu pączków nie tylko leszczynowych można poczytać w opracowaniach dr Henryka Różańskiego http://www.rozanski.ch/gemmoterapia/preview/pages/p16.htm
Rok temu zbierałam pączki olchowe w Szkocji. Miałam tam swoje miejsce - olchowy krąg - do którego często chodziłam.. Leszczyn tam nie było w pobliżu dlatego tak zaprzyjaźniłam się z olchami:)) To królowe mokradeł, które dzielą się z nami swoimi dobrami. Ich czarne szyszeczki wspaniale działają na włosy. O właściwościach olchowych pączków można poczytać w powyższym linku.
Warto także zwrócić uwagę na pączki sosny, które już się pojawiają.
Pączki zawierają energię życiową będącą motorem rozwoju. To twórcza siła , która bardzo nam się przyda po długich zimowych miesiącach.
Chodząc na spacery zawsze można coś przynieść do domu. Życzę udanych zbiorów:)
poniedziałek, 7 lutego 2022
Lutowy ogród..
Lutowy ogród pełen jest ptaków: sikorek, dzięciołów, pleszek, rudzików - te udało mi się rozpoznać:). Obserwuję je każdego dnia jak przylatują na złotokap, na którym wiszą karmniki. Ja siedzę sobie w fotelu przy kominku i patrzę przez tarasowe drzwi na niesamowity spektakl.. Przepychanki są na porządku dziennym:) Wiatr kołysze gałązkami a między nimi gwar i ruch jak na ryneczku:)) To są moje chwile relaksu i odpoczynku.
Ogród.. Moje wyzwanie.. Od powrotu ze Szkocji czyli od maja zeszłego roku próbuję nadać kształt temu miejscu. Zastałam go wiosną: zarośnięty dzikimi ziołami, krzakami, pokrzywami, jeżynami... Otoczony starym murem.. Przez lato wygospodarowałam sporą grządkę na warzywa, które mimo, że dość późno zasiane - obrodziły fantastycznie - jak dla mnie:))). Oczywiście nie zabrakło rabat kwiatowych. Moje ukochane nagietki kwitły jak szalone. Cały czas coś dosadzałam, przesadzałam.. Całe bogactwo ziół zostawiłam, chociaż niektórzy się dziwili - po co mi te chwasty:))
Ogród cieszył mnie całe lato i jesień.
Jesienią posadziłam hortensje, moje ulubione piwonie, sporo krzewów ozdobnych: budleję, kalinę koralową. Jeszcze myślę o dereniu. Mam już trochę bylin, mam nadzieję, że będą cieszyć oko wiosną i latem. Są też tulipany i żonkile. Chciałabym, żeby cały czas coś kwitło.
Tymczasem mamy luty. Uporządkowałam miejsce przy murze od wschodniej strony, gdzie rosną graby. Posadziłam krzaki bzu, forsycji, jaśminu. Zostawiłam dziki bez - rośnie wzdłuż muru, jak straż ochronna. Zeszłego lata podarował mi kwiaty na herbatkę ziołową i nalewkę oraz owoce na sok.
| Forsycja |
| Jaśmin |
| Bez lilak |
| Bez lilak |
Mam nadzieję, że wszystko się przyjmie i będzie rosło..
Tu (powyżej) kwitły nagietki, teraz jest trochę lawendy, cebule tulipanów i trochę bylin.
Porzeczki i drzewka owocowe przycięte po raz pierwszy od 14 lat:)))
Palę świecę, zerkam przez okna na ptaszki i planuję co jeszcze...
Będę pokazywać zmiany:) Serdecznie pozdrawiam:)))


