czwartek, 31 grudnia 2020

Na Nowy Rok

Kochani, 

Życzę nam wszystkim, aby nadchodzący rok uwolnił nas od wirusowej zmory. Niech każdy dzień 2021 roku będzie pogodny, pełen nadziei i niech spełni nasze oczekiwania . 

Wszystkiego dobrego !

Image


środa, 16 grudnia 2020

Święta Bożego Narodzenia 2020

Kochani, 

Życzę Wam cudownych Świąt w rodzinnym gronie przy pięknie pachnącej choince, wspólnego śpiewania kolęd, wzajemnej miłości i życzliwości, zdrowia i nadziei na lepsze czasy.

Image



Do życzeń dołączam bukiecik róż Bożego Narodzenia - rozjaśni te ciemne dni.

Image




piątek, 11 grudnia 2020

Remanencik

Ostatnie dni tego niezwykłego roku. Niedługo powitamy nowy, oby normalniejszy i radośniejszy!

Na koniec roku robi się remanenty. Zrobiłam i ja. Znalazłam trochę zdjęć, których jakoś nie udało się wcześniej na blogu zamieścić. Szkoda byłoby o nich nie wspomnieć.

Październik obdarzył nas taką ilością grzybów, że wyprawy do lasu były prawdziwą przyjemnością. Bo grzyby się po prostu zbierało, a nie urządzało polowania na nie :-). A przy okazji można było tam wiele ciekawych rzeczy zobaczyć. 

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W tym roku po raz pierwszy wysiałam nasiona przedziwnej, oryginalnej papryczki pod dźwięczną nazwą Ognisty dzwonek.

Image

Zaczęła dojrzewać w końcu listopada (wysiałam ją zbyt późno) i dopiero wtedy mogłam się przekonać, że jest diabelnie ostra, co od razu podejrzewała Maria z Pogórza. Zielone owoce były łagodne. 
Teraz pomarańczowe (nie zdążyły się zaczerwienić) owoce suszą się przy piecu. Zostaną  wykorzystane, jeszcze nie wiem, do jakiej potrawy. 

Image

Image

Od lat mam mnóstwo fiołków w ogrodzie. Porozsiewały się wszędzie, nawet wśród drzew. I jakoś nigdy nie widziałam ich nasion. Usunęłam z warzywnika kolejną kępkę i właśnie zobaczyłam sznur "perełek", gotowych do zasiedlenia kolejnych miejsc. 

I na koniec jeszcze dalia Explosion, na którą w tym roku nie mogłam się napatrzeć. Tu jeden z ostatnich kwiatów - śliczny pomponik.

Image


Remanencik prawie zakończony [ jeszcze trochę zdjęć zostało :-)], można szykować się do Świąt i do pożegnania roku, za którym chyba nikt tęsknić nie będzie.

poniedziałek, 30 listopada 2020

Listopadowe migawki

 Za kilkadziesiąt minut skończy się listopad. Dla mnie był bardzo łaskawy za sprawą zupełnie nie listopadowej  pogody. Zdążyłam ze wszystkimi pracami w ogrodzie. Stare byliny przesadziłam, a  nowe nabytki umieściłam w z trudem znalezionych dla nich miejscach. Pięknie wypielony warzywnik zaopatrzyłam w obornik i wreszcie z trudem wyprostowałam obolałe plecy :-). I już w pozycji pionowej mogłam przyjrzeć się okolicy. A tu piękny zachód słońca !

Image

Image

Image

I ciemiernik kwitnie. Zawsze muszę się kontrolować, by nie nazywać go zimowitem - przecież to właśnie on wita zimę i potem trwa, kwitnąc nieustannie, aż do wiosny

Image


W niedzielę niespodzianka i dla mnie i dla całej Polski - spadł ŚNIEG ! Chyba wszyscy się za nim stęskniliśmy. Tyle śniegu lubię, nawet nieco więcej. Ale bez przesady ! Żadnych poważnych opadów i zasp na drogach !

Image


Image

Image

Image

Image

Wieczorem czas na zrobienie wieńca adwentowego, andrzejkowe wróżby i lanie wosku.

Image

Image

A oto, co nam wyszło:

Image

Image


Fajna zabawa, szkoda że coraz rzadziej odbywają się tradycyjne Andrzejki.
Jutro już grudzień i początek meteorologicznej zimy. Przyjemnego grudnia !

czwartek, 19 listopada 2020

Listopadowe obrazki

Tegoroczny listopad jest dla nas, ogrodników, bardzo łaskawy. Niebo nie poskąpiło deszczu, a słońce łaskawego ciepła. Wiele kwiatów ciągle kwitnie, trawa jest soczyście zielona, a moim czarnym porzeczkom nabrzmiewają pąki. Na zdjęciach : dąbki, datura, hortensje, kania w ostatnich nasturcjach, smagliczka w towarzystwie dzwonków i rudbekia.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
Pierwszy raz (od prawie dwudziestu lat) zakwitła trzmielina białobrzega, a teraz obsypała się owocami. Nie wiedziałam, że są tak dekoracyjne. Właściwie obficie owocuje trzmielina zielonolistna, która niedawno ujawniła się wśród tej dwukolorowej. Białobrzega nieśmiało stara się też pokazać, na co ją stać ale jeszcze nie ma czym się pochwalić :-).

Image


Image

Image

Image

Chyba pierwszy raz tak długo kwitną dalie. Nie było u nas przymrozków, które położyłyby kres ich egzystencji. Pokażę je w następnym poście. A teraz idę dorzucić nieco paliwa do pieca, by koty mogły wylegiwać się w cieple, drzemać na zapiecku i śnić o słonecznych łąkach, pełnych myszy :-).


niedziela, 8 listopada 2020

Kanie dobre i niedobre

Od dawna chciałam napisać nowy post ale w kraju działy się tak ważne i poruszające sprawy, że mój temat o kaniach wydał mi się bardzo mało znaczący, by nie powiedzieć - błahy. Emocje nieco opadły, rząd zastosował sprawdzoną wcześniej metodę przeczekania protestów, więc czekając na dalszy rozwój wypadków wracam do tematu grzybów.

Kanie rosną u nas od lat w wielkiej obfitości. Wszyscy tutaj jadamy je smażone jak schabowe, czasem w zupie w formie flaczków, często suszymy. Zbierając je, nigdy się nie zastanawiałam, czy na pewno są jadalne i jaki właściwie gatunek zbieram. Z góry zakładałam, że to czubajki kanie, zwane też sowami i gapami. Rzadziej spotykane nazwy to  drop, parasolnik, czubak, czubaj, gularka czy stroszka cielista. 

Image

Image

Image

Nawet do głowy mi nie przyszło, że mogą istnieć inne rodzaje tego grzyba. A są takie! Przeczytałam, że w Polsce jest kilkanaście gatunków, z czego tylko kilka zalicza się do jadalnych. Różnią się tak niewiele. Do obrotu oficjalnego jest jednak dopuszczona tylko czubajka kania i ta jest zawsze bezpieczna i smaczna.

Ważne, żeby umieć odróżnić czubajkę kanię i czubajkę czerwieniejącą. Czubajka czerwieniejąca może być niebezpieczna i łatwo ją pomylić z czubajką czerwieniejącą ogrodową, silnie trującą. 

Byłam zaskoczona, że jakąś czubajkę czerwieniącą znalazłam u mnie w ogrodzie, pod murem naszego tzw. warsztatu. 


Image

Image

Image

Image

Różnice między między czubajką kanią a czubajką czerwieniejącą są dość wyraźne. Przede wszystkim barwa trzonu. Czubajka kania ma na nim brązowy zygzakowaty rysunek, a czerwieniejąca biały, gładki. Czubajka czerwieniejąca ma też inny rozkład plamek na  kapeluszu, a co najłatwiej sprawdzić - to w miejscach uszkodzenia miąższu - czerwienieje. Wystarczy zarysować trzon paznokciem albo uszkodzić blaszki pod spodem i od razu widać zmianę barwy. 

Dość często, na szczęście chyba nie w naszej okolicy, rosną kanie gwiaździste. Mają biały kapelusz z  gwiaździstą plamą na samym czubku i są mniejsze od czubajek kani. Można je zrywać i jeść ale nie są tak smaczne jak czubajka kania. 

Oprócz trujących odmian czubajek czerwieniejących, inną toksyczną czubajką jest sinoblaszek trujący, który zasadniczo w Polsce nie rośnie ale ostatnio pojawiły się pojedyncze doniesienia o jego występowaniu, więc należy mieć to na uwadze. 

Właśnie zasuszyłam ostatnie egzemplarze czubajki kani, które posłużą np. do panierowania mielonych kotletów. Takie kotleciki są pyszne, polecam :-).


środa, 14 października 2020

Krótka historia goździka kropkowanego

 Kilka lat temu, na targu, zwróciła moją uwagę nieduża kępka małych, różowych goździków. Sprzedawczyni sprzedała mi je jako goździki piaskowe, idealne na skalniaki. Rzeczywiście, pięknie się na nim prezentowały ale w następnym roku już ich na nim nie było. Byłam niepocieszona tym bardziej, że pani sprzedająca już ich nie miała w ofercie. Pod koniec lata, kosząc trawę, zobaczyłam jakieś dziwne, ciemnozielone żdziebełka. Zignorowałam je, ale gdy wiosną znów się pojawiły, wreszcie zorientowałam się, że to wysiały się zaginione goździki. Szybciutko poprzesadzałam je w różne miejsca i teraz cieszę się widokiem ich skromnych kwiatuszków. Nie minęło czasu mało wiele, a znalazłam w trawniku następne sadzonki :-). Za chwilę cały ogród będzie nimi obsadzony. Są bardzo cenne, bo przy niewielkim wzroście tworzą dużą, różową plamę na brzegach grządek. I nie nazywają się piaskowe, tylko kropkowane.

Image

Image

To było wspomnienie z lata. Teraz już mamy jesień, prawdziwą, deszczową jesień i wreszcie, ku mojej radości, pokazały się maślaki. Zostawiam więc ogród samopas; trudno, niech rosną chwasty i ruszam z koszyczkiem na maślaczkową łąkę. 

środa, 7 października 2020

Grzyby i nie tylko

Mieszkam wśród lasów; dużych, pięknych lasów sosnowo-liściastych, obfitujących w leśną zwierzynę i wszelkie inne dary natury, a więc także i grzyby. Zbieramy je namiętnie, choc doprawdy nie budzimy się w nocy, by szukać ich przy świetle latarki [a znam takie osoby :-)))]. W tym roku lasy poskąpiły nam tych szczególnych darów. Prawdziwków było nawet sporo ale przynajmniej połowa zrobaczywiała, więc większość zostawała w środowisku, by rozmnażać się spokojnie z nadzieją (naszą) na przyszłe zbiory. Potem pojawiły się niewielkie ilości innych jadalnych ale przede wszystkim rozmnożyły się te tzw. psie grzyby.  Wystarczy przyjrzeć się im z bliska, by stwierdzić, że są PIĘKNE i ciekawe. No i co z tego, że nie nadają się do włożenia do garnka ? Są cudowną ozdobą lasu.  Spójrzmy więc na te okazy.

Od góry : grzybówka, lisówka pomarańczowa, maślanka wiązkowa, muchomory, chrobotek kieliszkowaty

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

A tutaj co prawda nie grzyb, tylko roślina z gatunku wrzosowatych, ale wygląda grzybowo ;). To korzeniówka pospolita:

Image

Już dawno mamy październik ale może jednak znajdzie się kilka jadalnych? W tym roku pojawił się u nas szmaciak sosnowy czyli siedzuń sosnowy (od 2014 roku nie jest pod ochroną, natomiast siedzuń jodłowy i dębowy wciąż są chronione). To bardzo ciekawy grzyb, jeszcze go nie jadłam, bo jest nowością w naszym lesie ale jeśli spotkam go ponownie, to pójdzie na patelnie :)))

Image

Image

No i klasyki:

Image

Image

Image

Image

Uruchamiam suszarkę i biorę się do pracy. Suszonych grzybów nigdy za dużo :-)). 
A maślaków jak nie było, tak nie ma. Jestem niepocieszona...